Co o gimnazjach myślą gimnazjaliści?

Dyskusja dla wiadomości: Co o gimnazjach myślą gimnazjaliści?.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    ~Viva: Czy ci uczniowie spadli z innej planety? Nabór do tej szkoły jest dobrowolny, rodzice i dzieci są pewni, że tam właśnie chcą się uczyć. Zdaje się, że nawet nie zauważyłaś, że odpowiedziałaś sobie na swoje pytanie. Czy ci ludzie spadli z innej planety? Oczywiście, że tak! Zapisali się specjalnie do tej szkoły, wiedząc, ze się godzą na większą dyscyplinę i większe wymagania. Płacą za to. To są wybrańcy. Z własnego lub rodziców wyboru. Normalna szkoła niestety nie ma luksusu wyboru uczniów. Kiedyś taki gimnazjalista lądował na praktyce u szewca czy kowala. Dawało to podwójną korzyść: nauczył się fachu, nikt go bez sensu nie maltretował matematyką, a w razie potrzeby kowal swoją rączką wybijał mu durne pomysły ze łba. Teraz nawet dzieci na wsi nie mają obowiązków, a mamusia prosi je, by raczyły po sobie posprzątać.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A dzieci z miasta, to jakie mają obowiązki?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Gimnazjów się nie zlikwiduje, bo to jest nieopłacalne. Zbyt wiele się włożyło pieniędzy w to, by ta instytucja jakoś funkcjonowała, zbyt wiele by kosztowało, żeby powrócić do starego sytemu. Plany rozwoju gimnazjów są rozpisane już na najbliższe 20-30 lat, więc nie ma szans, żeby było jak dawniej. A jeszcze durna minister myśli, że to wszystko wina nauczycieli i jeszcze im dowala mnóstwo bezsensownej pracy. Szkoda tylko, że o losach uczniów i nauczycieli decyduje ktoś, kto przez cały dzień siedzi sobie za biureczkiem popijając kawkę, nie mając pojęcia, co się dzieje w prawdziwym gimnazjum. Przyszłaby pani minister do szkoły, pouczyła trochę za 1500 zł (a nie za 10000, jak przywykła) i ciekawe, czy by się jej tak podobało. I jeszcze likwiduje się zawodówki, do których szli ci najgorsi. Przynajmniej mieli zawód, coś robili, 2 lata i koniec edukacji, a teraz wszyscy pójdą do liceów i techników obniżając poziom szkół, a na studia i tak nie pójdą. Jeżeli to społeczeństwo ma tak wyglądać, to na starość poumieramy z głodu, bo kto za 40 lat będzie robił na naszą emeryturę?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Papi skoro ktoś świadomie decyduje się na pracę w szkole to chyba wie jakie będzie miał obowiązki z tym związane. Mamy nie wymagać od nauczyciela żeby wychowywała w szkole bo ona musi w domu obiad ugotować i ma małe dziecko? To może od lekarki, która ma małe dziecko też nie wymagajmy bo ona jest zmęczona? Nie rozumiem twojej wypowiedzi. W dzisiejszych czasach nikt nie ma łatwo, ale skoro młoda osoba decyduje się na taki zawód jakim jest pedagog-nauczyciel to powinien wiedzieć co się z tym wiąże. A wracając do pytania Vivy to powiem ci, że nikt nie ma tyle wolnego co nauczyciel, więc ma czas na odreagowanie, do tego o ile się nie mylę nauczyciel może wziąć urlop związany z odpoczynkiem psychicznym od szkoły na pewien okres czasu i nie są to na pewno 2 tygodnie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    W dzisiejszych czasach wszyscy mamy lekko.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jestem matką dwójki dzieci-( jedno- LO, drugie-III klasa gimnazjum). Dziękuję Bogu, że jedno już skończyło gimnazjum, a drugie skończy niedługo. Uważam te lata właściwie za zmarnowane. Mnóstwo mojej pracy, aby dzieci umiały rozróżnić co mądre, co głupie, co złe, co dobre, aby nie uległy wypaczającemu wpływowi klasowych miernot i mimo wszystko uczyły się. A nie zawsze się dało- a to uczniowie nie pozwalali, a to nauczyciel kompletnie sobie nie radził. Aby nadrobić braki powstałe w szkole, płaciłam słono za korepetycje. A mówię o dobrych uczniach, zawsze moje dzieci miały średnią 5, lub powyżej. Ale nie dziękuję za to szkole, tam raczej dzieci musiały uczyć się przetrwać. Myślę, że ich osiągnięcia są oczywiście wynikiem zdolności, ale też świadomości i wiedzy nas rodziców- sami jesteśmy wykształceni, pomagamy dzieciom i łożymy na edukację duże pieniądze. To, że moje dzieci świetnie znają języki obce, to wynik wieloletnich zajęć indywidualnych z prywatnym nauczycielem, tak jest też z innymi przedmiotami. Moje życzenie jako matki jest jedno- aby szkoła- nauczyciele, dyrekcja, uczniowie nie zepsuli tego, nad czym my- rodzice pracowaliśmy wytrwale. Zresztą te uwagi nie dotyczą tylko gimnazjum, bo i oferta LO pozostawia wiele życzenia.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Matko polko naprawde cie podziwiam, nie mam dzieci ale juz boje sie miec.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Fakt jest taki, że nauczyciele sobie zwyczajnie nie radzą. Jeśli na pierwszych zajęciach nie wyrobi sobie szacunku, to przez całe 3 lata mieć go już nie będzie, a uczniowie będą robić, co im się będzie podobać, bo jeśli raz im się pozwoli, to już nie przestaną. Trzeba zaznaczyć, że większość nauczycieli, to osoby, które się do tego zawodu w ogóle nie nadają. Dobry pedagog to taki z powołania, który wie, po co jest w szkole i jak ma się zachowywać w stosunku do uczniów, wtedy są widoczne efekty: uczniowie grzeczniejsi, chętniej chodzą na lekcje, więcej rozumieją. I to nie jest tak, że trzeba wpuścić młodych nauczycieli, nie do gimnazjów, tam sobie nie poradzą bez doświadczenia, bo uczniowie, to jeszcze dzieci, które myślą, że są dorosłe, bo podstawówkę skończyły.

  • Nauczyciele....nauczyciele....a gdzie rodzice, którzy całą tę gówniarzerię wychowują?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nie ma pedagogów bez powołania, kolego. Przecież nie robimy chyba tego dla pieniędzy.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Rodzice jeszcze 5 razy rodzice -wyniki waszych dzieci są wynikiem głównie waszego wkładu wychowania do nauki a na jakich ludzi wyjdą, co w życiu osiągną to wasza praca...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Oj viva, viva, powiedziałam sobie, ze juz nie bede czytac postów nie-nauczycieli, ale to jest silniejsze ode mnie... wierz mi, ze wcale nie jest tak łatwo "wziąc odpoczynek od szkoły", wcale tak chętnie się ich nie dostaje, a niebawem maja to w ogóle znieść, i w dobie zwolnien nauczycieli to sie nie zawsze opłaca :) niby sie wraca na to samo stanowisko, ale na jak długo? Oczywiscie, jest sporo wolnego, ale za to w ciagu tego okresu, kiedy go nie ma, musisz miec oczy dookoła głowy, bo jak cos sie stanie, to twoja wina. O dobrym gardle nie wspominając... Do tego dochodzi świadomośc, ze cały czas to ty jestes mniej lub bardziej oceniany ( przez uczniów, rodziców, dyrekcję... ): Musisz miec nieskazitelny niemal wygląd ( o przysłowiowym wałku na głowie, jednego z nauczycieli juz krazą legendy ), nie mozesz miec złego dnia, Musisz miec wszechstronną wiedzę, a juz nie daj boże, jak czegoś nie wiesz ( do czego podobno kazdy człwiek ma prawo ). ... a na koniec i tak stwierdzą, ze jestes darmozjadem, który nic nie robi, tylko bierze dużo kasy... Ja nie narzekam, bardzo lubię swoją pracę i pracowałabym tez majac wieksze pensum, mysle, ze tak mysli wiekszośc z nauczycieli- ale wtedy uczciwie by było, zeby i zarobki były na poziomie pensji urzedników państwowych, którymi ponoc są nauczyciele? Piszę to, aby pokazac, ze ta praca, to nie tylko same profity i sielskoś- anielskość, ale cięzki kawałek chleba... jak kazdy jeden, a jak ktos sie z tym nie zgadza, zapraszam do szkoły, przeciez tu tyle wolnego :).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Znowu ja zgadzam się z tobą, że nauczyciel ma ciężki żywot w szkole, ale nie ukrywajmy, że niektórzy sami na to zasługują, bo zły dzień to oni mają przez ostatnie 10 lat a na ich twarzy uśmiech pojawia się dopiero jak dziecku wstawią kolejną "pałę". Oczywiście nikomu nie dogodzisz i każdy zawsze będzie miał jakieś "ale", ale chyba sam(a) wiesz, że 20 nauczycieli może pracować na renomę tego zawodu a przyjdzie jeden i właśnie on to zniszczy. Spotkałam w swoim życiu wielu nauczycieli i powiedzmy że jestem związana z tym zawodem nie tylko prywatnie ale także nazwijmy to "służbowo" i rzadko kiedy spotykam nauczyciela, który tak naprawdę interesuje się swoimi uczniami. Nie jest łatwo być nauczycielem-pedagogiem, ale czasami uczeń wymaga chwili zainteresowania, rozmowy, wsparcia bo on ma więcej problemu niż każdemu z nas na tym forum może się wydawać. Możecie mi nie wierzyć, ale ja wiem że nawet w tym największym "łobuzie" jest pozytywna energia, którą można w fajny sposób wykorzystać tylko trzeba ją w nim odkryć i trzeba chcieć. Wychowawca w gimnazjum jest trochę taki jak wychowawca w zakładzie karnym, musi znaleźć sposób na każdego i starać się go wyprowadzić "na ludzi". Oczywiście nie zawsze się udaje, ale choć jedna osoba "wychowana" spośród 20 uczniów daje radość dla wychowawcy. Oczywiście zaraz się tu chmara rzuci i powie, że herezję uprawiam i inne tego typu rzeczy, ale każdy może mieć własne zdanie na każdy temat i takie jest moje. Życzę każdemu aby on sam (jeśli jest wieku szkolnym) albo jego dzieci trafili na nauczycieli (nie tylko w gimnazjum, ale tez w podstawówce czy w szkole ponadgimnazjalnej), którym się chce i nie mają samych gorszych dni. pozdrawiam :).

  • 1
  • 2