Czy ktoś pomoże w rozwiązaniu problemu z "krzyżówką" przy ulicy Gdańskiej... ? Jest duży problem dotyczący kierowców i pieszych. Po pierwsze wyjechać samochodem z Gdańskiej w obojętnie którą stronę to czas nieraz rzędu 10 minut i obawa czy nic w nas nie wjedzie pędzącego od strony stacji Lotos. Żadnego ograniczenia prędkości ani świateł... Po drugie przejście przez pasy to jak loteria: albo się ktoś zatrzyma albo trzeba być czujnym i kombinować żeby przekroczyć jezdnię. To nie tak. Piszę o tym, aby ktoś W końcu się tym zainteresował. W tym rejonie powstało dużo nowych bloków i kamienic więc coraz więcej ludzi korzysta z infrastruktury. Czy trzeba nieszczęścia żeby zacząć działać?2011-06-24, 13:21I jeszcze jedno. Zapomniałem dodać że jest to droga po łuku gdzie stoi "lusterko" wspomagające i mimo to nie widać samochodów jadących od Lotos'u. A lusterko nie zdaje egzaminu.
Skrzyżowanie Gdańska, Łokietka, Garncarska, Piaskowa
-
-
Tak racja tam giną również piesi.
-
Jadąc Gdańską omijam to skrzyżowanie. Wjeżdżam w Warszawską i mam problem z głowy.A ty Rafi podaj przykłady kiedy tam zginęli piesi.A lusterka służą facetowi przy goleniu, a nie przy wjeździe na skrzyżowanie. Jacyś kretyni je ustawili.I pieszy: tam jest jeszcze ul. Kubika. Chyba Piaskowa nie wchodzi w skład tego skrzyżowania.
-
Były ponoć plany ustawienia tam sygnalizacji świetlnej. Na planach się skończyło, a postawili światła na skrzyżowaniu koło Policji. Trzeba się zastanowić gdzie bardziej by sie przydały. Kto jeździ troszku autkiem po mieście ten wie...
-
A czy to musi ktoś zginąć żeby ktoś "łaskawie" uznał to skrzyżowanie za niebezpieczne? Ktoś kiedyś wspominał o światłach, ale jakoś wybory minęły i sprawa świateł ucichła, dorosły jeszcze jakoś sobie poradzi, co najwyżej usłyszy parę "bluzgów", a dzieci idąc rano do szkoły stoją czasami po 10 min zanim ktoś łaskawie je przepuści, albo z jednej strony przepuszczą a z drugiej zapierdziela i jeszcze trąbi, przykładów można podać wiele, wystarczy przyjść po godz 14 lub 15 i spróbowac przejść lub przejechać jak wszyscy wracają z pracy.
-
Piaskowa wchodzi, przejdź się to zobaczysz. Ale zgadzam się, przejść tam to istny koszmar. Czasem nawet 5 minut stoisz, zanim znajdzie się 5 sekund, by przejść, a i tak ma człowiek pietra czy od strony Lotosu nie zapieprza jakiś wariat.
-
Jak ktoś jeździ "troszku" autkiem to niech się nauczy, aby nie było to "troszku", tylko normalnie.Już w Goerlitz, a wyraźnie to już na starym zachodzie widać, że obowiązuje zasada "prawej strony", nie maluje się też tzw. zebr dla pieszych, a sygnalizację świetlną stawia się tam gdzie ułatwia ona, a nie opóźnia opuszczenie skrzyżowania. W Bolesławcu nie ma skrzyżowania które, ze względu na natężenie ruchu, jakiś dolnosaksoński czy bawarski odpowiednik zarządu dróg, upiększyłby sygnalizacją świetlną.W Bolesławcu tych lampek nawet przybywa.Składają się na to trzy kwestie.Po primo, strach i nieumiejętność jeżdżenia, włączania się do ruchu. Nie raz krew mnie zalewała gdy stałem za ofiarą, która ni jak nie mogła włączyć się do ruchu, wjeżdżając z podporządkowanej Polnej, na skrzyżowaniu z Chrobrego. Czekał aż po kres horyzontu nie będzie widać żadnego samochodu, a rowerek za rowerkiem boczkiem.... Biała gorączka.Albo niedzielni kierowcy, próbujący właczyć się do ruch na Chrobrego, wyjeżdżający z parkingu Biedronki, nie daj boże z zamiarem skręcenia w lewo, w stronę Tysiąclecia. Masakra, powinni cofać im uprawnienia, reklamy w Trwam trzy razy zmieniały się.Kwestia druga, polskie chamstwo. Szczególnie dotkliwe dla kierowców, którzy chwilowo zapychają z buta. Będąc pieszym można się zesrać z nerwów, próbując, na wyznaczonym do tej czynności i oznaczonym zebrą obszarze, przedostać się na drugą stronę ulicy. Niektórym się to udaje ostatni raz, a ulica pełni wówczas rolę asfaltowego Styksu.Tertio, megalomaństwo i głupota stosownych władz.Pan Roman pełni funkcję Prezydenta, nie burmistrza i pensję pobiera prezydencką. Niezgodnie z wolą ustawodawcy.Bolesławiec nie jest miastem ze stutysięczną populacją, jest mniejszy niż pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców, ba teraz to chyba nie posiada nawet 40 tysięcy mieszkańców. ( W miastach powyżej 100 000 mieszkańców lub posiadających historycznie przyjęte nazewnictwo organem wykonawczym jest prezydent miasta)Romanowi to nie przeszkadza, to że historycznie, w Bolesławcu czy wcześniej w Bunzlau istniał tylko urząd Buergermeistra, to, że Bolesławiec jest za mały, wszystko to nie przeszkadza. Grunt, że jego pensja jest DUŻA, prezydencka.Proszę teraz sobie wyobrazić, że zgodnie z normami drogowymi i statystyką przepustowości komunikacyjnej, znika sygnalizacja z Asnyka i zaczyna obowiązywać zasada pierwszeństwa dla nadjeżdżającego z prawej strony (skrzyżowanie równorzędne).Na marginesie dodam, że badania dowiodły, że na skrzyżowaniach z taką regulacją ruchu, dochodzi do mniejszej ilości kolizji. Brak sygnalizacji wymuszą uważniejszą jazdę, zmusza każdego zbliżającego się do skrzyżowania do zwolnienia i rozejrzenia się, czy aby z prawej strony nie nadjeżdża jakiś pojazd.Teraz to "można" na późnym żółtym lub "wczesnym" czerwonym jeszcze śmignąć. Najwyżej się nie uda, ale czemu mnie? Otóż proszę sobie wyobrazić, że zabierają Romanowi te świecące atrybuty metropolitalności. Każdy dostrzeże, że Bolesławiec to nic więcej niż większy Lwówek czy Lubań, z urzędem Burmistrza.A kaska prezydencka jak w Warszawie, tu przynajmniej narobić się nie trzeba, a paniskiem czuć się można.2011-06-24, 19:51Ustawodawca też, jakoś, nie widzi konieczności wprowadzenia do kodeksu drogowego bezwzględnego pierwszeństwa pieszych na przejściu dla tych ostatnich. Tak jak jest to na całym normalnym świecie.U nas nadal obowiązuje zasada łaski bądź nie jaśnie prowadzącego chama.Może tak tych obiboków ze SM z lizakami w odblaskowych ubrankach poustawiać przy niebezpiecznych przejściach, tak jak robią to krzyżacy..Może dostosować pobory Romana do statusu miasta i zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na instalację aktywnej regulacji ruchu na przejściach dla pieszych?
-
Najniższa krajowa dla polityków! Kto jest za?