Też nie wiecie co piszecie, ja mam ubezpieczony kredyt na wypadek śmierci mojej lub mojego przyszłego męża, gdyby tak się stało (choć mam nadzieje, że nie tak nie będzie) to połowę kwoty pokrywa ubezpieczenie. Z tego co się orientuję to też mam ubezpieczenie od utraty pracy, jeśli nie będzie to z mojej winy zwolnienie. A wydaje mi się, że w razie jakiejś nie przewidzianej sytuacji w której nie miałabym na spłatę to można zawiesić lub dogadać się z bankiem. A tak po za tym to ja kredyt wzięłam mając 21 lat. I znając siebie spłacę mieszkanie jeszcze zanim skończę 50 lat (bo mam zamiar nadpłacać kredyt). Tylko różnica między mną a Miki jest taka, że ja na starość będę miała swój własny kąt, a dzieci go po mnie odziedziczą, a Ty nie będziesz miała nic.
Gdzie mają mieszkać młodzi ludzie
-
-
Bede miala mieszkanie po rodzicach i po babci wiec o przyszlosc dzieci sie niemartwie! I co łyso ci? Milego splacania.
-
Łyso nie, tylko ciekawa jestem co na to Twoi rodzice i babcia, że czekasz na ich śmierć by mieć mieszkanie.
-
Oli to teraz taka moda czekac na spadek! Zgroza! Tak czy siak Miki i do niej podobni licza na innych, co juz inni zdobyli napewno ciezka praca, sami nie musza sie trudzic wystarczy czekac! I robic zaklady kto pierwszy umrze babcia czy rodzice.
-
OLI ty chyba czytac niepotrafisz napisalam ze mieszkanie po rodzicach i dziadkach beda mialy moje dzieci czyli gdzies za jakies 30 lat czyli nieczekam na ich smierc bo moi rodzice sa po 60-tce! Niewiesz a piszesz!
-
Nie wiem Oli ale przemawia przez ciebie troszke pewnego rodzaju pycha. Bo uważasz chyba że ci co wynajmuja mieszkania to jakieś dupki co sobie w zyciu nie radzą czy co? Wyglada na to że ci co kredyty splacaja to super bohaterowie. Choć dali sie naciągnąć bankowi na mega koszty. Myśle że to że ludzie się decyduja na kredyty jest naturalna chęć posiadania kąta na własność, że jak człowiek nie posiada go na własność to sie czuje że jest gorszy i wogóle się czuje gorzej od wszystkich. Banki żeruja na desperatach taka jest prawda. Czujesz sie lepiej od tych co wynajmują bo kredyt splacasz? Tak ci sie zdaje a naprawde jesteś związana na amen. Piszesz że kredyt ubezpieczony itp. Wiesz ilu ludzi tak mówiło a potem przyszło im cieżko tylko zapłakać. Daj ci Panie Boże zebyś spłaciła ten kredyt, ale życie pokazuje że oni sie nie patyczkują. Świadczą o tym nagminne reportaze w tym temacie. To że ktos nie chce w ten sposób ryzykowac nie swiadczy o tym że jest jakimś tempakiem czekającym na smierć babci itp. to jest raczej rozsądek. Koniec końców najważniejsze jest nie to, czy rodzina wynajmuje mieszkanie czy ma na własność ale to czy sie kocha i panuje w niej spokój i dobra atmosfera, czy rodzice dzieciom czas poświecają, czy zapierdzielają od świtu do nocy albo zagranica, i dzieci ojca nie widzą. Bo jak dzieciak urośnie to nie bedzie mowił o tym że sie cieszy że mieliście własne mieszkanie, ale rozliczy z tego ile czasu mu rodzice poświęcali ;-).
-
Nieprawda, ze ludzie wynajmujacy mieszkanie sa gorsi. Naleze do pokolenia, ktore tez wynajmowalo mieszkania, czasem byly to straszne warunki, za ktore sciagali duze pieniadze ich wlasciciele ale wtedy to normalne bylo aby nie ogladac sie na rodzicow chociaz i tacy tez byli, my tez siedzielismy na kredytach, dlaczego wiec teraz ma byc inaczej nic za darmo nie przychodzi.
-
Wcale się nie czuję bohaterem z tego powodu, że zaryzykowałam i wzięłam kredyt. Tylko jak ktoś wcześniej wspomniał to wynajmowanie mieszkania to tylko nabijanie komuś kieszeni. A naprawdę kwota za wynajem = kwota raty kredytu. Tylko różnica jest taka, że płacisz za swoje, jak chcesz robić jakiś remont to też robisz to dla siebie. A co do wynajmowania mieszkania to znam taką sytuację, że moi znajomi wynajmowali mieszkanie, zrobili remont, mieszkali tam już kilka miesięcy, zadowoleni, a tu nagle właścicielka powiedziała, że mają dwa tygodnie na wyprowadzkę. Co prawda nie mieli podpisanej żadnej umowy z właścicielką, może to ich błąd. Ale ile ludzi dzisiaj chce ominąć podatki i w ten sposób zaoszczędzić. Ja nie chcę nikogo przekonać na siłę do swojego zdania, każdy ma swój rozum i wie jak postąpić. Może kiedyś będę żałowała swojej decyzji, ale jak na razie jestem bardzo szczęśliwa, że mam swoje mieszkanie.
-
Oli to mieszkanie nie jest i długo jeszcze nie będzie twoje. Ono tak naprawdę należy do banku.
-
Dokładnie nalezy do banku i do konca splaty bedzie nalezalo taka jest prawda.
-
Tak naprawde to wszyscy maja racje ale... czy nie lepiej mieszkac splacac i czuc sie jak u siebie, niz placic innym i nie czuc sie pewnie. Nigdy nie bedziemy pewni jutra i nie mozna zakladac, ze nie splaci sie tego mieszkania czy domu, my i nasi rodzice i teraz mlodzi ciagle biora pozyczki i jakos je splacali i splacac beda, a banki byly i nie przestana istniec, Wiec, gdzie problem? Jesli nie masz gotowki i nie masz innego pomyslu jak zarobic.
-
Zgadzam się z Tobą B w 100 %. Ja stwierdziłam, że jak nie będę miała pieniędzy na spłacanie kredytu to zawsze mogę mieszkanie wynająć i będzie sobie ono na siebie pracowało, a ja mogę iść mieszkać do rodziców. A osoby które wynajmują mieszkanie i nie mają na zapłatę to tracą dach nad głową, bo nikt za darmo nie wynajmuje komuś mieszkania, i w takim wypadku taka osoba ląduje u rodziców nie mając niczego. A taka jest prawda, że ludzie muszą pożyczać pieniądze, chyba że komuś się uda i wygra w Totka.
-
Potrzebne są jednakowo wszystkie formy budownictwa. I dla tych, którzy mogą sobie mieszkanie kupić i te dla osób, które mogą lub chcą je wyłącznie wynajmować.
-
Odpowiadam. W namiocie.
-
Bardzo dobre wyjscie dla niektorych! Jak chca i lubia? Kazdy mieszka jak chce... i gdzie chce.