Dzisiejszego dnia poszliśmy z ekipa na posiłek do Kruszyny, i wszystko było ładnie dostaliśmy to co zamówiliśmy i zajadaliśmy się z uśmiechem aż do czasu kiedy mój szwagier znalazł w surowce owada a mianowicie czarnego żuczka. To wstyd żeby w takiej znanej restauracji miało miejsce takie zdarzenie, od razu przychodzi na myśl w jakich warunkach są przygotowywane posiłki w kuchni i sama kuchnia w jakim jest stanie. Byliśmy tam pierwszy i na pewno ostatni raz i innym tez nie polecam a jak już ktoś się skusi tam pójść to przyglądajcie się co jecie bo możecie znaleźć niespodziankę...
Gospoda Kruszyna
-
-
A jaki to był owad?2010-08-15, 21:33Smaczny chociaż?:)
-
To był najzwyczjniejszy wielki kalaruch... A smacaczny nie wiemy bo wyszkoczył z talerza...
-
W nowej restauracji w BOK-u będzie to nie do pomyślenia. Tylko prywaciarz może być tak bezczelny aby gramaturę nabijać biednymi żuczkami ;-))))).
-
Grzech, zgłosiliście to obsłudze?
-
Hehe pewnie nie zdążyli bo dowód spierdzielił z talerza :).
-
To był Łan Ki Don. Taki rodzaj przyprawy a wy aferę siejecie.
-
Pan Polko nie takim rzeczami karmił odważnych w TV i nikt z tego afery nie robił :-).
-
Zglosilismy obsludze i dali nam nowy obiad i zbytnio nie zareagowali ale juz nie jedlismy bo stracilismy apetyt. Dla Miodzia i Piły: nie siejemy afery tylko uswiadamiamy jakie mamy restauracje.
Komentarze do tematu zostały zablokowane.