Polak, Niemiec – dwa bratanki

Dyskusja dla wiadomości: Polak, Niemiec – dwa bratanki.


  • Taki Jeden - chapeau bas.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Tylko jedno pytanie: Dlaczego do przyjezdnych Niemców wszyscy (bez względu na stopień znajomości języka) silą się mówić po niemiecku? To chyba oni powinni z naszą młodzieżą mówić po polsku, skoro przyjechali do naszego kraju. Czy nasi polscy uczniowie na wymianie też są tak królewsko traktowani w Niemczech i mówi się do nich po polsku, aby nie odczuwali bariery językowej? Wątpię. Pewnie jadą ci, którzy mają 6 lub 5 z niemieckiego i mogą nie sprawiać Niemcom żadnego dyskomfortu, bo my- Polacy wciąż zachowujemy się jak Piętaszki. Zapomnijmy o wojnie, otwórzmy się na innych, ale miejmy też poczucie własnej godności!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Popieram wiśnię :) ja nie mam niemcom niczego za złe i nie chcę nikomu pluć w twarz, tak jak to poniektórzy maluczcy robią. Warto jest mieć przyjaciół za granicą. Wkurza mnie tylko trochę, że ci wszyscy z zachodu myślą, że my to jakieś wieśniaki w kaloszach. Przyjechali do polski i zdziwieni, bo wyglądamy podobnie do nich (to jest [...] się coraz bardziej zgodnie z trendem w modzie z zachodu :D ). A co oni myśleli? :) że zastaną drewniane chałupy i ludzi w kaloszach? :) smutne. I tak jak wiśnia uważam, że wypadałoby, aby to oni mówili po niemiecku, a nie my. Skoro tu przyjeżdżają. Jednak ciężko tego wymagać, bo na zachodzie mało gdzie (jeśli w ogóle gdzieś. ) uczy się j. Polskiego :( to smutne.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Lepiej z Węgrami...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Brałam udział kiedyś w takiej wymianie i naprawdę nie ma czego żałować, świetne przeżycie! :) Super, że co roku jest organizowana wymiana! Polecam. ;).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jak Ci niemcy wygladaja :/ zal.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A wiecie, która nacja najczęściej uczy się polskiego? Niemcy właśnie! I to z własnego wyboru, a nie tak jak my, często z przymusu, bo akurat niemiecki jest w szkole. Warto to zauważyć. Poza tym w Niemczech jest coraz większe zainteresowanie polską, które wzrasta wraz ze stopniem wykształcenia, co mogę potwierdzić, bo uczę polskiego obcokrajowców. Uczenie Niemców to prawdziwa frajda, bo to ciekawi świata młodzi studenci - znają zazwyczaj dwa, trzy języki, kiedy zaczynają uczyć się polskiego. Po roku czy dwóch całkiem świetnie się już komunikują. Faktem jest, że pomaga im w tym mobilność - kiedy zabierają się za naukę jakiegoś języka, natychmiast starają się o stypendia w rmach programu Erasmus, by poznać kraj i ludzi. W Niemczech w przygranicznych landach prowadzi się naukę języka kraju, z ktorym dany land graniczy. Są miejsca, gdzie dzieciaki uczą się duńskiego, są miejsca, gdzie w szkołach jest niderlandzki. Z polskim jest problem, bo brakuje nauczycieli. Problem utkwił gdzieś na poziomie landów i naszego rządu. Jak zwykle, biurokracja i nędzne procedury.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Mogę Kacha jedynie potwierdzić Twoje słowa. Moja koleżanka w jednym z gimnazjów drezdeńskich uczy dzieciaki polskiego. Zainteresowanie jej lekcjami jest spore. Oczywiście jak i na tym forum tak i w Niemczech kretynów-pseudo-patriotów nie brakuje. Zero argumentów tylko stek bzdurnych stereotypów. Ps. Aktualnie w Dreźnie: polnische-kulturtage-dresden. Com.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Po waszych postach widać, że wszelkie tego typu programy edukacyjno-pojednawcze są jak najbardziej potrzebne... bo niewiedza i nienawiść w narodzie naszym wciąż bardzo silna...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Patrioto, bardzo mi przykro, że masz akurat takie doświadczenia. Nie wiem dlaczego, ale ja mam z Niemcami jedynie partnerskie kontakty, a tych, którzy czasem (zdarzyło mi się to, powiedzmy, ze trzy razy) próbują mi pokazać, że tylko z racji tego, że są Niemcami, są ode mnie fajniejsi, ignoruję bądź ustawiam do pionu. Bawi mnie też, że my Polacy często próbujemy się stawiać wyżej od Niemców, bo mamy takie moralne przekonanie, że jesteśmy lepsi. Jeśli ktokolwiek był tutaj od Niemców lepszy, to może są to jedynie nas dziadkowie czy pradziadkowie (bo my już z tamtymi czasami i decyzjami tamtych ludzi nie mamy wiele wspólnego). A i to nie zawsze i nie od wszystkich Niemców. I Niemcy mają swoją Sophie Scholl, z której mogą być dumni, i myśmy mieli swoich szmalcowników czy innych kapusiów. Rozmawianie więc o tym, że któryś naród jest lepszy od innego jest po prostu żenujące. Zwłaszcza teraz, 70 lat po wojnie. Pragnę też zaznaczyć, że np. w takim Izraelu Niemcy są postrzegani lepiej niż Polacy. Niemcy przez ostatnich kilkadziesiąt lat próbują wciąż pracować nad poprawą swojego wizerunku. Inwestują w programy współpracy młodzieżowej. Polska natomiast. Której przewiny wobec narodu żydowskiego, ukraińskiego, litewskiego są dużo mniejsze, udaje, że nigdy na przykład nie było u nas problemu antysemityzmu (a skoro tak, dlaczego niemal wszyscy ocalali po wojnie Żydzi woleli wyjechać z Polski niż w niej zostać? ). Patriotyzm, o którym piszesz, patrioto, to zamykanie się w skorupie uprzedzeń i stereotypów. Jeśli więc patriotyzm jest wartością pozytywną, to to, co nam proponujesz nie może być jednak nazywane patriotyzmem, bo taką postawą przynosimy sobie więcej szkody niż pożytku. Tylko dialog i dobra znajomość historii (a nie wybiórcza, z elementami przesadnej gloryfikacji, i chęcią do zapominania wszystkiego, co zrobiliśmy źle) może nam się przysłużyć. Dlatego cieszę się, że np. prezydent Kaczyński wspomniał ostatnio o Zaolziu i naszych przewinach wobec Czechów. I nie chodzi o to, czy faktycznie powinniśmy Czechów za Zaolzie przepraszać, ale o to, że warto czasem być pierwszym, który wyciąga rękę do zgody. I z tego samego powodu wciąż nie mogę się nadziwić, jak dalekowzroczni i odważni byli polscy biskupi ze swym listem do niemieckich biskupów.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Tak prosto, po naszemu: Ludzie dzielo sie na mądrych i głupich. Nie brakuje głupich i zawziętych narodowców w obu narodach, zgodnie ze Sprichwortem: Kaine Rose ohne Dorne.2009-09-09, 21:36Oczywiście, że pomyłka: Keine :).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Czytajac niektore wypowiedzi smiac sie chce z debilizmu niektorych " prawdziwych Polakow" Dla tych ludzi proponuje wyjechac, pomieszkac, poznac kulture i wtedy oceniac. Zakladajac przy tym, ze bedziemy sie zachowywac jak ludzie z " Europy " a nie jak dzicz ze wschodu... idac po sklepach w GR stwierdzam, ze najgorsza nacja, pozbawiana kultury i dobrych manier, ktora nie potrafi sie zachowac sa wlasnie tacy "rodowici Polacy" co sie na tym forum napinaja... Pozdrawiam wszystkich mocherkow antysemickich :).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Byłam uczennicą I LO. Nie uczestniczyłam w wymianie, czego bardzo żałuję, ponieważ jest to przecudowna sprawa. Nie dość, że nawiązuje się nowe kontakty, poznaje niezwykle ciekawych ludzi, to jeszcze świetnie się bawi. Jednak to, co dla mnie jest najważniejsze przy okazji właśnie takich wyjazdów, to nie patetycznie przez Państwa nazywane "pojednanie polsko-niemieckie", a to czego nikt z Państwa nie zauważył, czyli MOŻLIWOŚĆ OBCOWANIA Z JĘZYKIEM! Spora część osób, które korzystają z tej wymiany nie posługuje się językiem niemieckim, a angielskim, co jest rozwijające dla obu stron. Natomiast jeśli chodzi o to, że młodzi Niemcy przyjeżdżając do naszego kraju nie posługują się językiem polskim nie jest problemem dla uczniów. Bo co mnie obchodzi, że Niemiec nie będzie do mnie mówił po polsku, skoro ja będę z nim rozmawiać po niemiecku? To, że on nie zna naszego języka to tylko jego strata. Dla uczniów z Polski jest to wręcz korzystna sytuacja. Jedyne "ale" jakie mam do takich wymian to to że jest ich za mało :)
    Pozdrawiam.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    123, nie wiem, w jakim jesteś wieku, ale jeżeli jeszcze studiujesz, jest dużo fajnych okazji, by wyjechać na wymiany. Osobiście polecam kurs wakacyjny języka niemieckiego i polskiego stowarzyszenia GFPS. Kurs ma charakter tandemowy (nie będę się rozwodzić nad tym, co to jest :) najważniejsze jest to, że to chyba najskuteczniejsza metoda nauki języka). Poza tym warto rozejrzeć się za innymi programami. Ja sama już korzystałam z Erazmusa, który wciąż w Polsce nie jest aż tak popularny. Za to młodzi Europejczycy z zachodniej Europy, zwłaszcza z Niemiec, korzystają z takich programów maksymalnie. Czego im zazdroszczę!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    HEHE najlepszy bajer z tym zachwytem naszymi miastami. To pisał ktoś kto nie był dalej niż w Zgorzelcu, maksymalnie w Hornbachu za Nysą. Czym oni niby mieli się zachwycać we Wrocławiu? Jeszcze dużo wody w Odrze musi upłynąć (a raczej dużo pieniędzy napłynąć) by tym miastem mógł zachwycać się turysta z zachodu. To chyba nasi młodzi z wymiany wracają zachwyceni ich miastami, a im dalej na zachód tym większy zachwyt.