Maleje liczba bezrobotnych

Dyskusja dla wiadomości: Maleje liczba bezrobotnych.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Może zaczniemy strajkować na COMFORCIE jak lekarze i cała reszta rząd nie bierze od uwagę zwykłych ludzi którzy pracują za bezcen.........

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    WSZYSTKICH ZMUSZA SIĘ ABY SIE DOKSZTAŁACALI TO JAKIM CUDEM TŁUK ZE ŚREDNIM WYKSZTAŁCENIEM SIEDZI NA STOŁKU DYREKTORSKIM CZYŻBY PICIE WÓDKI I DOBRE UKŁADY W MIEŚCIE BYŁY WYSTARCZAJĄCYM ATUTEM.OSIĄGNIĘĆ NIE MA ŻADNYCH EMIGRACJA ZROBIŁA SWOJE!DLATEGO DZIWI MNIE ZACHWYT I ŚLEPOTA WŁADZ STAROSTWA I MIASTA.

  • zaczyna zblizac sie sezon :) ciekawe czy w jego trakcie PUP pochwali sie spadkiem bezrobocia :)

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ja też tak jak Kacha, byłam świadkiem rozmowy (i to na pewno tej samej pani, bo ona jest wyjątkowa) pani urzędniczki do swojego dorosłego synka, który poszedł do pracy przeziębiony i pani bardzo się o niego martwiła. Potem tak samo jak Kacha byłam wyjątkowo mile obsłużona. Ale mnie to tak naprawdę gówno obchodzi i nie powinnam słuchać prywatnej rozmowy. Ale ta pani się wcale nie czai, robi to zawsze jawnie i normalnie. Na prywatne rozmowy jest czas. Ta pani powinna zajmować się doradztwem zawodowym a nie chorym synkiem w czasie pracy. Pierwszą bym ją wywaliła.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ja byłam osobą bezrobotną od 2001 roku. Przez 5 lat bezustannie chodziłam średnio dwa, trzy razy w tyg. do urzędu szukać pracy. Na początku miałam w sobie dużo nadzieji i wierzyłam, że po skończonym technikum ekonomicznym uda mi sie znaleźć pracę...I przez tą nadzieję o mało nie wylądowałam na Tysiąclecia. Oferty pracy były b.zróżnicowane, ja szukałam pracy w charakterze pracownika biurowego. Nachodziłam się na rozmowy kwalifikacyjne, byłam u około 50 pracodawców na rozmowie kwalifikacyjnej. Na rozmowie zawsze ,,wydawało'' mi się się, że wypadłam dobrze i że pracodawca odezwie się. Niestety, zawsze czekało mnie rozczarowanie. Zdarzało się też, że oferty pracy były już przeterminowane. Od pracodawców słyszałam też, że brak mi kwalifikacji zawodowych, więc starałam sie w PUP-ie o kurs, najpierw na ,,ceramik zdobnik'' (było 30 miejsc na kurs), a ja sie nie dostałam, ponieważ usłyszałam od Pani w urzędzie, że w pierwszej kolejnosci były kwalifikowane na kurs kobiety samotnie wychowujace dzieci. W międzyczasie rozpoczęłam studia ,,humanistyczne'', szło mi całkiem niezle i łudziałam się, że może wyższe wykształecenie da mi możliwosc na znalezienie pracy. Skończyłam licencjat...I dalej brakowało mi kwalifikacji zawodowych. W Powiatowym Urzędzie ogłosili nabór na kurs ,,Samodzielnej Księgowej'' napisałam szybko podanie, a że nie korzystałam jeszcze z żadnego kursu byłam pewna, że uda mi sie dostać na niego i jakież było moje zdziwinie, gdy na odmowie miałam napisane, że kwalifikują tylko kobiety długo bezrobotne po 30 roku życia. Później dostałam się na staż (460zł), w międzyczasie zapisałam się na studia mgr uzupełnijące, żeby podnieśc swoje kwalifikacje. Po stażu pracodawca mnie nie zatrudnił, argumentując, że nie potrzebuje w chwili obecnej pracownika a jedynie stażystę do drobnych prac biurowych. W chwili obecnej pracuję, ale pracę dostałam ,,po znajomości'' a nie dzięki urzędowi. I tak się zastanawiam, czy ja jestem ,,niedorajdą życiową'', czy może urząd nikomu do niczego nie jest potrzebny...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jak masz szczęśćie...albo plecy większe od szczęścia to praca sie znajdzie... dobrze ze se kształcilac i napisałas tutaj o tym, widać teraz jak to u nas jest super z praca.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    i co mi z tego, że mam średnie wykształecenie, robie studia, jak nadal żyje na garnuszku rodziców:( co z tego ze mam staż jak, zapier.... za innych za gówniane pieniadze.