Zbliżają się "Andrzejki". Kościół rzymski szaleje – bo jakże to w katolickim narodzie takie ezoterycznie pogańskie praktyki - mimo odnawianiu wiernych w Duchu Świętym - mają się coraz lepiej. Wychodzę proboszczom na przeciw i bezinteresownie - nuże do dzieła. Czasu mało czas na katechizację - czyli Andrzejki po katolicku. -. Jak każe tradycja, na świętego Andrzeja wszystkie niestare Polki, czyli bez względu na wiek i urodę będą sobie wróżyć, w zwierciadełko zerkać, oblicza lubego ślubnego lub tylko do wolnego i o świętobliwa zgrozo niesakramentalnego związku wypatrywać. Jednak ten piękny obyczaj (podobno pogański) od wieków stoi ością w gardzieli rzymsko-katolickiego kleru i dlatego należy prastare sposoby przewidywania przyszłości dostosować do zasad cierpiętniczo-pokutniczej religii niemiłościwie nam ciągle jeszcze - nie wiedzieć po co - panującej. Koniec zatem z grzesznym okultyzmem! Przed przystąpieniem do katolickich Andrzejek należy w konfesjonale zmyć z duszy wszelki bród, smród i ubóstwo, pokrzepić się eucharystią i wesprzeć Kościół godną ofiarą, która zapewni nam ochronę przed wpływem Złego. Tak przygotowane gromadzimy poświęcone rekwizyty: różaniec, wosk, gromnicę, krucyfiks, naczynie ze święconą wodą, medalik na łańcuszku, kropidło i klucz (najlepiej od plebani albo zakrystii). Prosimy proboszcza o pokropek izby wróżebnej, aby się licho jakie po kątach nie lęgło. Polecając się świętemu Andrzejowi, odklepujemy trzy zdrowaśki i z nabożną pieśnią na ustach zapalamy gromnicę. W tygielku z wizerunkiem archanioła Gabriela topimy wosk i przelewamy go przez klucz od plebani (lub zakrystii) wprost do naczynia ze święconą wodą. Do interpretacji uzyskanej figury przystępujemy w modlitewnym skupieniu, aby się od sprośnych skojarzeń obronić. W „Andrzejki” możemy poznać pierwszą literę imienia małżonka, (byle nie kochanka) przeznaczonego nam przez łaskawe niebiosa. W tym celu przez prawe (nie inaczej! ) ramię rzucamy różaniec (odklepawszy uprzednio ze dwie dziesiątki) i odczytujemy utworzony wzór w odniesieniu do jakiejś litery alfabetu. Jeśli zaś jesteście ciekawe, która z was zamknie się w klasztorze, ustawiamy w rzędzie nasze pantofelki i jeden po drugim przenosimy je w kierunku wiszącego na ścianie krucyfiksu. Ta, której but zbliży się pierwszy do krzyża, niechybnie zostanie habitową oblubienicą Pańską. Medalikiem na łańcuszku możemy się posłużyć zamiast pogańskiego wahadełka, ale tylko do odpowiedzi na zbożne pytania, np. „Czy zachowując abstynencję seksualną, mam wpływ na złagodzenie mąk czyśćcowych dusz pokutujących? ". Jeśli medalik bodaj drgnie, oznacza to odpowiedź twierdzącą, więc należałoby bezwzględnie zrezygnować z cielesnych uciech na resztę życia doczesnego. No cóż, nikt nie mówił, że będzie lekko... Jak się chce być zbawionym trzeba cierpieć. Kościół rzymski jak nie cierpi to cierpi. Miłej zabawy.
Katolickie sprawy Onufrego i Prawdy
-
-
Z beatyfikacją Wielkiego Herosa Cnót Wszelakich czyli JPII zbiegło się wydanie we Włoszech książki „Wojtyla Segreto" (Tajemnice Wojtyty). Książka rzuca światło na słabo uwypuklane na świecie aspekty pontyfikatu polskiego papieża. Praca jest wspólnym dziełem watykańskiego korespondenta gazety „La Stampa", Giacomo Galeazziego, oraz dziennikarza i pisarza zajmującego się Kościołem, Ferrucia Pinottiego. Przedstawia ona Wojtyłę jako wyrachowanego, cynicznego polityka i koncentruje się bardziej na tym, jak realizował geopolityczne interesy Watykanu, niż na sprawach religii. Autorzy przedstawiają związki JPII z abp. Marcinkusem, który - gdyby nie papieska pomoc - niechybnie trafiłby do więzienia za matactwa w aferze banku watykańskiego. Rzucają światło na prawie nieznaną postać czeskiego biskupa Pawła Hnilicy, bliskiego współpracownika i zaufanego Wojtyły, który wyniósł go do godności biskupiej w tajemnicy. Biskup Hnilica założył fundację Pro Fratribus i próbował zapłacić bardzo znaczną kwotę z konta watykańskiego, aby posiąść teczkę z tajnymi dokumentami prezesa Banco Ambrosiano - Roberto Calviego, który poniósł śmierć w tajemniczych okolicznościach pod londyńskim mostem. Ponoć miał ową teczkę ze sobą, udając się pod Blackfriars Bridge. Autorzy analizują rolę, jaką wespół z Reaganem odegrał papież we wspieraniu „Solidarności", ale także antykomunistycznych reżimów w Ameryce Południowej, zwłaszcza Pinocheta w Chile. Jaskrawe gwałcenie praw ludzkich i obywatelskich oraz tortury, jakich się dopuszczały wspomniane reżimy, JPII zbywał na ogół milczeniem. Wojtyła był raczej współczesnym Machiavellim niż naczelnym duszpasterzem religii - stwierdzają twórcy książki. Poświęcają sporo miejsca brakowi należytej reakcji papieża na pieniący się skandal pedofilii kleru; przytaczają opinię przewodniczącego organizacji Survivors Network, Davida Clohessy'ego, który stwierdził, że beatyfikacją JPII Watykan wysłał w świat komunikat do biskupów: wasze kariery nie legną w gruzach, niezależnie od tego, ile dzieci zostało skrzywdzonych przez waszą bierność. Masowe imprezy, takie jak beatyfikacja JPII, mają na celu przywrócenie Kościołowi blasku, ale w rzeczywistości, jak twierdzą autorzy, unaoczniają tylko jego „obsesję władzy". PIOTR ZAWODNY FiM 24/2011 str. 17. * Pavel Mária Hnilica SJ, propagator objawień fatimskich (ur. 30 marca 1921, Uňatín – † 8 października 2006, Nové Hrady).
-
~o_Onufry napisał(a):
Moglbys podac zrodlo Twojej madrosci. Dokladnie wkleiles i podales jako Twoje.
http://www.knp.lublin.pl/knp.php3?dz=17&co=k&te=27. -
Dodam iż przed lekturą należy zaznajomić się z poniższą pozycją.
Wiecznie żywa i obowiązująca lektura. -
Jeszcze coś.
-
Pomysł na temat może był, tylko weny brakło by napisać cos mądrego? To po co zaczynasz człowieku jakąś szopke, jak nie masz bladego pojęcia, o czym chcesz tak naprawde pogadać. Zdemaskować widać idzie bardzo szybko! Brawo~-- za szybką reakcję, może więcej głupoli zniknie z forum.
-
Umiłowani Siostry i Bracia!
Religia to naprawdę mało użyteczna część współczesnej kultury. Żeruje na ludzkiej niewiedzy, naiwności, lękach, pseudo tajemnicach i wątpliwościach. Tam gdzie pojawia się ugruntowana wiedza i racjonalizm, tam powoli gaśnie potrzeba religii czyli wiary w urojone transcendencje. Religia dla lepszego rozumienia świata jest potrzebna jak dodatkowe kółeczka przy dziecięcym rowerku. Stanowią one tylko podpórkę w momencie zalęknienia, bezradności i słabości. Gdy nabywa się umiejętności jazdy, kółeczka zostają zdemontowane i jedzie się dalej już bez tych podpórek. Zaprawdę powiadam: religia jest obrazą godności człowieka.
Perfidia Kościoła rzymsko-katolickiego polega na tym, że najpierw w sobie właściwym, soborowo-konsystorskim udogmatyzowanym woluntaryzmie w ramach zastraszania owieczek natworzył niestworzonych cudów-niewidów niemożliwych do uwierzenia bez stosownego wymóżdżenia - a potem srodze ścigał tych, którzy nijak nie byli w stanie w te dyrdymały i pierdoły na trzeźwo uwierzyć. Toż to ten ewangeliczny „Wielki Babilon, matka wszetecznic i obrzydliwości ziemi. Tej ziemi!
Zaprawdę powiadam Wam.
„Nie można być racjonalnym człowiekiem przez sześć dni w tygodniu i podejmować racjonalne decyzje, a na siódmy iść do budynku, gdzie udaje się picie krwi boga sprzed 2 tysięcy lat. Od tego dostaje się schizofrenii” - Bill Maher. -
~Anonim napisał(a): Umiłowani Siostry i Bracia! Religia to naprawdę mało użyteczna część współczesnej kultury.
Nastepny nie podaje zrodla swojej madrosci. Uczynie to za Ciebie.
http://antykler.frix.pl/post/367757/dokad-katolicki-ciemnogrodzie. -
~o_Onufry napisał(a): Zbliżają się "Andrzejki". Kościół rzymski szaleje –
-
@ ~--.
217. X. X. 77.Dzięki za podanie tego adresu, wszystkim polecam którzy chcą trochę się odklechować.
-
Z przyjemnoscia podam Ci wiecej takich adresow. "Odklechujesz sie" nie tylko troche, ale jeszcze wiecej, i byc moze na zawsze.
-
Wyznawcy tej poza którą nie ma zbawienia!
Religie to najtragiczniejszy nonsens w dziejach ludzkości i nieważne czy to jest to chrześcijaństwo i jego schizmy, islam czy judaizm. Wszystkie są jednakowoż destrukcyjne dla ludzkości.
System rzymsko-katolickiego ogłupiania wszedł już na taki etap niedorozwoju, że dzieci - na etapie I komunii - zaczynają w końcu myśleć, że Bóg jest trójjedynkowym kręgowcem o gazowym stanie skupienia.
Sacro[…]ensis catoholicus baccilus obscurantus Vaticanus Virus! -
Z beatyfikacją Wielkiego Herosa Cnót Wszelakich czyli JPII zbiegło się wydanie we Włoszech książki „Wojtyla Segreto" (Tajemnice Wojtyty). Książka rzuca światło na słabo uwypuklane na świecie aspekty pontyfikatu polskiego papieża. Praca jest wspólnym dziełem watykańskiego korespondenta gazety „La Stampa", Giacomo Galeazziego, oraz dziennikarza i pisarza zajmującego się Kościołem, Ferrucia Pinottiego. Przedstawia ona Wojtyłę jako wyrachowanego, cynicznego polityka i koncentruje się bardziej na tym, jak realizował geopolityczne interesy Watykanu, niż na sprawach religii. Autorzy przedstawiają związki JPII z abp. Marcinkusem, który - gdyby nie papieska pomoc - niechybnie trafiłby do więzienia za matactwa w aferze banku watykańskiego. Rzucają światło na prawie nieznaną postać czeskiego biskupa Pawła Hnilicy, bliskiego współpracownika i zaufanego Wojtyły, który wyniósł go do godności biskupiej w tajemnicy. Biskup Hnilica założył fundację Pro Fratribus i próbował zapłacić bardzo znaczną kwotę z konta watykańskiego, aby posiąść teczkę z tajnymi dokumentami prezesa Banco Ambrosiano - Roberto Calviego, który poniósł śmierć w tajemniczych okolicznościach pod londyńskim mostem. Ponoć miał ową teczkę ze sobą, udając się pod Blackfriars Bridge. Autorzy analizują rolę, jaką wespół z Reaganem odegrał papież we wspieraniu „Solidarności", ale także antykomunistycznych reżimów w Ameryce Południowej, zwłaszcza Pinocheta w Chile. Jaskrawe gwałcenie praw ludzkich i obywatelskich oraz tortury, jakich się dopuszczały wspomniane reżimy, JPII zbywał na ogół milczeniem. Wojtyła był raczej współczesnym Machiavellim niż naczelnym duszpasterzem religii - stwierdzają twórcy książki. Poświęcają sporo miejsca brakowi należytej reakcji papieża na pieniący się skandal pedofilii kleru; przytaczają opinię przewodniczącego organizacji Survivors Network, Davida Clohessy'ego, który stwierdził, że beatyfikacją JPII Watykan wysłał w świat komunikat do biskupów: wasze kariery nie legną w gruzach, niezależnie od tego, ile dzieci zostało skrzywdzonych przez waszą bierność. Masowe imprezy, takie jak beatyfikacja JPII, mają na celu przywrócenie Kościołowi blasku, ale w rzeczywistości, jak twierdzą autorzy, unaoczniają tylko jego „obsesję władzy".
-
Ile razy to samo będziecie zakładać piszcie w jednym temacie jak już macie to swoje rewelacje głosić!
-
Zapomniales wielu rzeczy wkleic.