Pytając ekspedientkę o różnicę pomiędzy kupnem nowej książki, a używanej, miała ona wynosić około 10 pln, nie było nowego podręcznika więc poprosiłam o używany, co się okazało. - nowy w księgarni kosztował 1 8p n, a ten zniszczony 15pln, to gdzie ta różnica, na to pytanie otrzymałam odpowiedź że u nich nowy właśnie tyle kosztuje... niestety nie przyjęto mi tej książki, bo tak... i jeszcze mi się dostało... no cóż młoda kobieto, jeszcze życie przed Tobą... tylko dlaczego nie wystawiacie paragonów skoro macie kasę fiskalną... a kwotę do zapłaty pokazujecie na kalkulatorze... ?
Stoisko z książkami przy Carrefour
-
-
A nabiła coś na kasie? Może urządzenie nie sprawne trzeba oglądać przed zakupem towar i tyle.
-
To może urząd skarbowy ją niedługo odwiedzi...
Przecież to jej obowiązek wydać paragon fiskalny. -
Czujesz się klientem jak płacisz, choć nie do końca... bo i tak nie uzyskasz informacji na zadane pytanie, zawsze jakoś około... a po zapłacie to jesteś w programie - mamy cie... arogancja i niesmak, tu nie chodzi o pieniądze, ale o czynnik ludzki młodych ludzi... mam władzę to ją wykorzystam, tylko nie wiedzą że czasem można się spotkać w zupełnie odwrotnej sytuacji... na mnie zawsze będzie mogła liczyć, bo dobrem leczę zło, ot taka już jestem, szkoda mi tylko innych, których na to nie bardzo stać...
-
Używane podręczniki do lo kosztują tam 25 zł, nowy w papirusie 31, 5zł. Faktycznie, ceny nie są umieszczone na ksiązkach, dziewczyny podają je z laptopa, co dla mnie także nie jest do końca wiarygodne.
-
W papirusie też nie dają paragonów (przy kupnie nowej i używanej książki), mimo iż posiadają kasę. Korzystają z niej tylko po to, aby chomikować dochód. Nie jest to uczciwe. Przecież dużo się teraz mówi o akcji, weź paragon''. Może wkrótce odwiedzi ich kontrola z odpowiedniej instytucji.