Zaginął kot

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    We czwartek 4 października 2012 r. zaginął kot Puszek, mieszkający przy ul. Łukasiewicza. Kot jest starym zwierzęciem, w trakcie leczenia. Parę miesięcy temu zmarła jego wieloletnia opiekunka. Odtąd kot znajdował się pod opieką dobrych ludzi. Kot jest maści pstrokatej. Ma charakterystyczny ślad na nosku (najprawdopodobniej ślad po walce) i bliznę na uszku. Ogonek złamany przy samum koniuszku. Kot reaguje na imię. Jest ufny i przyjazny dla ludzi. Kot zazwyczaj przesiadywał w okolicach pizerii przy ul. Łukasiewicza. Jeśli ktoś posiada jakieś informacje o naszym przyjacielu - proszę o kontakt: 668 596 605. Za pomoc w znalezieniu przewidziana nagroda pieniężna.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~kociarz napisał(a): We czwartek 4 października 2012 r. zaginął kot Puszek, mieszkający przy ul. Łukasiewicza. Kot jest starym zwierzęciem, w trakcie leczenia. Parę miesięcy temu zmarła jego wieloletnia opiekunka. Odtąd kot znajdował się pod opieką dobrych ludzi. Kot jest maści pstrokatej. Ma charakterystyczny ślad na nosku (najprawdopodobniej ślad po walce) i bliznę na uszku. Ogonek złamany przy samum koniuszku. Kot reaguje na imię. Jest ufny i przyjazny dla ludzi. Kot zazwyczaj przesiadywał w okolicach pizerii przy ul. Łukasiewicza. Jeśli ktoś posiada jakieś informacje o naszym przyjacielu - proszę o kontakt: 668 596 605. Za pomoc w znalezieniu przewidziana nagroda pieniężna.
  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Pewnie się odnajdzie :) spokojnie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ja mogę dac do towarzystwa małego słodziaka bo kocio się na pewno odnajdzie, czego życzę.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Zapytaj się w chińskim żarciu czy nie widzieli żadnego :P.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~Trol napisał(a): Zapytaj się w chińskim żarciu czy nie widzieli żadnego :P

    Widzieliśmy.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Kot został odnaleziony i wyciągnięty z cudzej piwnicy. Złapała go kobieta i zamknęła w piwnicy pod pretekstem leczenia (co do jej intencji leczenia to mam duże wątpliwości, bo jej zachowanie i relacje nie są spójne). Złapała kota bez jakiegokolwiek wywiadu, zapytania np. w sklepach przy ul. Łukasiewicza bo ten kot jest tu od 6 lat i jest znany przez mieszkańców i handlowców. Wcześniej ok. 2 lata temu właśnie z ul. Łukasiewicza zginął inny kot i też złapała go kobieta z tej samej ulicy i u tej kobiety tamten kot zakończył życie. Tylko dzięki determinacji, uporowi i intuicji co do miejsca poszukiwań kot został odnaleziony (i bardzo się ucieszył że został uwolniony).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Znam ta historię, nie kłam kobieto.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jak mozna złapac czyjegos kota aby go wyleczyc? Ta Pani powinna odpowiedzieć za porwanie kota.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Kot był osiedlowy, mieszka pod blokiem, nie ma właścieciela, to chyba dobrze ze ktos sie nim zajął żeby wyleczyć.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Złapać Anonima i wyleczyć. Dam nagrodę.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Niczego nie tłumaczą dobre chęci. A ktosie niech zajmą się swoimi sprawami, a nie mieszaniem na obcym podwórku. Kot ma swoich przyjaciół, karmicieli. A otwieranie dzioba i zabieranie głosu bez zaproszenia, podejmowanie działania bez rozeznania, w nie swojej sprawie jest taką właśnie nadgorliwością.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Kotow jest pelno w schoniskach wystarcz pojechac a jak sie znajdzie tamten to beda mialy towazystwo.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A ty kocie Felicjanie nawet nie wiesz skąd jestem, a wyganiasz mnie z forum. Gdybyś przygarnął tyle zwierząt co ja to pogadamy. A Anonim pisze głupoty jak i ty teraz. Poza tym nie potrzebuję twojego zaproszenia. Każdy ma tutaj prawo zabrania głosu.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Dlatego ja mojego kota tylko na smyczy wyprowadzam, jakby sam po mieście chodził to by go ktoś ukradł... eh.

  • 1
  • 2