Mieszkam w Bolesławcu, w centrum. Przeraza mnie znieczulica i okrucieństwo wobec starych, schorowanych ludzi, okrucieństwo wobec najblizszej osoby, która jest pomiatana, głodzona, bez całodziennej opieki ze strony córki, syna, osób najblizszych. Mam kilku takich sasiadów, niby normalni z nich ludzie ale bez serca do najblizszej ( niby ) osoby. Mozna by tu wiele pisac, ale ta tragedia rozgrywa sie w czterech ścianach i nikt nie zna prawdy jak jest naprawdę. Znam wiele równiez wspaniałych rodzin, gdzie poszanowanie starosci jest widoczne na każdym kroku, ale czy to sa tylko wyjatki > Napiszcie co robic by ulzyc niedoli osobom tak podle traktowanym przez swoich członków rodziny, jak im pomóc?
Bolesławiec pełen starych ludzi
-
-
To trudne. Nie da się chyba nakłonić ani w jakiś sposób wyegzekwować od rodziny lepszego traktowania starych ludzi, jeśli już ich żle traktują to nie sądzę aby po interwencji czyjejkolwiek zaczęli ich szanować. Tu chyba w grę wchodzi brak miłości a na to nikt nic nie poradzi, to bardzo przykre i smutne ale niestety tak jest.
-
Na coś takiego to sobie trzeba zasłużyć za życia tak jak skutecznie robi to moja matka z moim ojcem, albo to kwestia wychowania. Nie krzywdz bo sam będziesz krzywdzony.
-
Papież mówil, że to jest cywilizacja śmierci. Ludzie, którzy nie potrafią się przepychać, nie są przydatni, bo nie są w wieku "produkcyjnym" są niszczeni i marginalizowani (aborcja, eutanazja, brak szacunku).
-
Kiedys, tez mialam taka sasiadke, ze cierpiala w czterech scianach. Corcia i wnusia, ktore przyjela do swojego domu staly sie oprawczynami, najgorsze bylo to, zé nikt niewiedzial, ze ma horror w domu, zreszta tak ja zastraszyly, ze bala sie nawet pisnac komus o tym. Corcia, pani z biura i wnusia kujonka, nawet drzwi sobie drugie zmontowaly, aby nie bylo slychac wyzwisk na babcie i mame, dla ludzi to... mowily, ze slysza z korytarza wrzaski, mysle, ze kiedys one za to zaplaca, bo kobieta juz kilkanascie lat nie zyje, ale zycie toczy sie nadal dla oprawczyn!
-
Moja sparaliżowana sąsiadka po wylewie była wyzywana przez opiekującą się nią córkę. Słyszeli to sąsiedzi i nikt poza mną nie zareagował. Reszta udawała, że nie słyszy i tylko po kątach szeptali, jaka to córunia jest zła. Ale oficjalnie każdy słodził córeczce jaka to z niej dobra opiekunka. Kiedyś ta sparaliżowana sąsiadka spadła z łóżka i krzyczała wzywając pomocy a za ścianą w sąsiednim mieszkaniu jej córunia z koleżanką piły kawcię i udawały, że nic nie słyszą. I żadnych konsekwencji z tego tytułu nie poniosła i nie poniesie bo każdy ma to w d. Pie co się dzieje u sąsiada. A jak się zdarzy to najgorsze to wtedy nikt nic nie widział i nie słyszał. I wszyscy udają zdziwienie i czekają na "karę boską". Bóg nikogo nie wyręczy w jego obowiązku zareagowania na zło, które się dzieje. Ja za tozostałam wrogiem publicznym bo zareagowałam i zwróciłam uwagę jej, że jako córka źle opiekuje się matką.
-
A ja mam ojca, który njest stary i pije, i nie da sobie nic powiedzieć, zrobić w domu- posprzątać, tylko wygania i mówi, że po jego śmierci można będzie robić. Ale chodzi i opowiada jaka to zła jest rodzina. A wiem dlaczego jestem zła- bo zabraniam picia. I co mam zrobić,
Tak wogóle to osoby które nie miały kontaktu ze starymi ludzmi nie do końca mają rozeznanie jak stary człowiek może umilić życie. -
Trudny i jednocześnie ważny temat. Bezapelacyjnie ludziom starym należy się szacunek. Jednakże nie jest to tożsame z przyzwoleniem na tyranizowanie otoczenia. Na zielone światło na wtrącanie się w nieswoje sprawy. Na uporczywą natarczywość w stosunku do zięcia/ synowej (niepotrzebne skreślić), wnuków. Tacy starcy mają w sobie coś odpychającego. A jednocześnie młodzi, dobrze wykształceni i sytuowani potomkowie tych starych ludzi traktują tylko jako depozytariuszy majątku, który czym prędzej nalezy przepisać na spadkobierców i zstępnych. Samo życie.
-
Ci, ktorzy tak traktuja starsze osoby, zapominaja o tym, ze oni tez beda kiedys starzy, moze im przyjdzie doswiadczyc od swoich dzieci takiego traktowania, wiec niech w pore opamietaja sie.
-
A zastanawialiście się, że wśród tych starych chorych ludzi są i tacy, którzy kiedyś swoimi dziećmi się nie opiekowali tak jak należy to do rodzica? Mało tego dzieci wstydziły się tego rodzica- za pijaństwo, przemoc domową itp. Bo ja takich znam.
-
~Anonim napisał(a): A zastanawialiście się, że wśród tych starych chorych ludzi są i tacy, którzy kiedyś swoimi dziećmi się nie opiekowali tak jak należy to do rodzica? Mało tego dzieci wstydziły się tego rodzica- za pijaństwo, przemoc domową itp. Bo ja takich znam.
O takich nie pisałem, patologia jest wszedzie, chodzi mi o osoby, które pomimo, ze mają mozliwośc sprawowania nad nimi opieki, są ewidentnie zaniedbywane. Ich renty, emerytury są przeznaczane na spłaty, pozyczek, kredytów i innych płatnosci, ale juz na zakup pampersów, dietetycznej zywnosci nie ma dla nich pieniedzy. Nie bedę wskazywał imiennie co robia osoby z pieniedzmi n. P. Z... , bo to nic i tak nie pomoze, jest ewidentnie zaniedbywana, opiekuja sie nia osoby z dalszego otoczenia, ale brak serca u najblizszych.
-
Wiecie ja miałam babcie. Mieszkała po kolei ze swoimi dziećmi i przez każde została wyrzucona. Wylądowała w domu opieki. I pewnie 80 % z was powiedziałoby rodzina bez serca tylko babcia potrafiła skopać swoją wnuczkę okraść córkę, skłócić tak, że nie wiele by brakowało i rozwód by ciocia wzięła. Ale wszyscy na zewnątrz twierdzili że to miła starsza Pani. Ja nie chcę usprawiedliwiać znęcania się nad starszymi ludźmi ale czasami ci starsi też potrafią być oprawcami.
-
To jest patologia
W normalnych rodzinach wielopokoleniowych każdy zna swoje miejsce, zajmuje się swoimi sprawami i dba o dobro rodziny, wspiera innych członków rodziny.
Jeżeli w gre wchodzi patologia alkoholizm to trudno mówić o NORMALNOŚCI. -
Nie wszyscy starzy muszą być patologiczni, żeby być oprawcami, są i tacy bez nałogów starcy umiejący tak umilić życie, że tylko uciekać od nich jak najdalej.
-
Wszyscy się zestarzejemy (oprócz tych, którzy starości nie dożyją). Skopiujcie sobie te wszystkie wpisy i zachowajcie. Będziecie mieli "wzruszające" wspomnienia na starość.
- 1
- 2