Ja pamiętam takie dania, szczaw mam na własnej łące, jajeczka od własnych zielononóżek, i własną hodowlę jagniąt więc takie menu mogę mieć na co dzień, pomijając niezdrową śmietanę i szynke a także równie tuczące ziemniaki, ale i tak poprzestaję na drobiu i króliku bo to ma najmniej cholesterolu. Ogólnie jednak tzw domowe jedzenie jest strasznie tuczące, może nie dla wszystkich ale dla niektórych bardzo, mi np nie służy.
Zamek Kliczków Pod Młotek
-
-
Jak bardzo dbasz o dietę to polecam metodę SOUS VIDE, o jagnię gotowane w próżni-super, nie wspomnę o króliku... m...
-
Dzięki Julka. Nie znałam tej metody dotąd, teraz już poczytałam i wiem, postaram się wprowadzić w życie bo nie tyle chcę ile muszę stosować dietę z powodów zdrowotnych. Pozdrawiam :).
-
~Julka napisał(a): Jak bardzo dbasz o dietę to polecam metodę SOUS VIDE, o jagnię gotowane w próżni-super, nie wspomnę o króliku... m...
Ciekawe - spróbuję.
-
A może stworzymy jakieś forum kulinarne... ? Mam już kilka nagród na swoim koncie, chętnie podzielę się wiedzą, choć bardziej lubię zajęcia live... pozdrawiam zdrowo odżywiających się... kuchnia to moja pasja... !
-
Dobry pomysł.
-
Czemu nie :).
-
Wszedłem na temat bo myślałem, że to o Zamku w Kliczkowie. A tu jakieś dyskusje o jedzeniu. Pracowałem tam 3 lata i coś wiem. Wróćcie do tematu. Pozdrawiam osoby, które pracowały ze mną od początku "uruchomienia " Zamku. Bo pracowałem tam kilka miesięcy przed uruchomieniem. Kilka osób poświęcało dużo czasu na organizację obiektu. A Dyrektor Adam Antonijczuk był super. Coś się zepsuło po zmianie dyrekcji.
-
Ja też tam pracowałam ponad pięć lat i dlaczego jestem w Twoim mniemaniu tą gorszą, mimo że się nie znamy, to dlaczego od razu przekreślasz to co miało miejsce po Tobie... i wcale nie czuję się abym coś zepsuła. To dobrze że jesteś tak wartościowym człowiekiem, ale daj czasem szanse innym, a jak coś wiesz to pisz, a nie graj... ja też mam w szafie słonia z porcelany... i mam odwagę podpisać się z imienia, nie posługując się czyimiś danymi. Wspomnianego dyrektora nie miałam okazji poznać, ale kto wie...
-
Szanowna Julciu. Nie napisałem, że jesteś tą gorszą i nie przekreślałem tego co się działo po mnie. Oficjalnie zamek ruszył bodajże w grudniu 2001 a pierwsza ekipa pracowała już od lata organizując prace w poszczególnych działach. I było naprawdę przyjemnie. Zaznaczam tylko, że po odejściu dyr. Antonijczuka popsuła się trochę atmosfera. Przyjemniej się pracowało z dyr. AA niż z jego następcą i potwierdzą to wszyscy, którzy tak jak ja odeszli z Zamku za rządów nowego dyrektora. Ja odszedłem w 2004 r.
Myślisz, że podpisując się imieniem Julcia nie jesteś dalej anonimowa.
A mjm to inicjały moich imion i nazwiska. Kto pracował ze mną wie kim jestem. -
Ja bym mógł być kowalem w tamtych czasach.
-
Ok mjm teraz to jasne... nie zaprzeczam Twojej wypowiedzi, bo jak wspomniałam nie miałam okazji poznać owego Pana, więc nie będę się wypowiadać w tym temacie... a też lubię powspominać dobre czasy, złe szybko puszczam w niepamięć -no taka już jestem... a zamek ruszył w listopadzie 2001 roku, więc dobrze nawet pamiętasz, kurcze ile osób tam pracowało, jedni krócej inni dłużej, ale chyba coś około 600 osób, albo i więcej... pozdrawiam bardzo byłych i obecnych pracowników, nawet tych, którzy wbili mi nóż w plecy, już nie boli, pozdrawiam...
-
A dlaczego tak naprawdę chcą ten zamek sprzedać?
-
Oj Julcia. Dużo czasu poświęciliśmy przy organizacji Zamku, a byłem jednym z kierowników. I był SZEF gastronomi Wacek Markowski i SZEFOWA kuchni i "palacz", który pilnował żeby było ciepło i jeszcze parę osób, które siedziały w Zamku po 24 godz., dziewczyny z kuchni, które przychodziły robić śniadanie i szły do domu następnego dnia po kolacji jak był impreza, PANIE pokojowe (może trochę przesadzam, ale bardzo miło wspominam ten czas).
A co do jedzenia to: żrę tłuste i dużo warzyw, piję piwo, palę papierosy, ważę 80 przy 180 cm i mam 36 lat (VAT nie doliczyłem). -
Zamek jest świetny i okolica tez.