Nie prawda tam po porostu kiedyś życie tentnilo na podwórku była graliśmy w siatkę chodziliśmy na wino pod Śliwę i była zajebiście całe weekendy spędzaliśmy na podwórku na gdańskiej było blisko do tip topu i imperium można było pograć w bilard W trunku było naprawdę zajebiście wszyscy wtedy się spotykali i było mega zajebiście
Przed wieloma laty krążyły o niej legendy. Czy rzeczywiście było tam tak niebezpiecznie?
Dyskusja dla wiadomości: Przed wieloma laty krążyły o niej legendy. Czy rzeczywiście było tam tak niebezpiecznie?.
-
-
A na mazowiecki był parking i bar non stop zawsze czynny całe noce i jak ci było smutno to zawsze mogłeś kogoś tam spotkać i piwkiem ktoś poratował zawsze każdy z każdy się dzielił chłopaki myli szyby na skrzyżowaniu były też ogniska na podwórku zabawa do rana ja bardzo dobrze wspominam te czasy bo już takie nie wrócą
-
Tak bylo, jak to teraz by nazwano, Patologia tam mieszkała i bandyci
-
Tak samo bylo w Warszawie na czerniakowie.
Ci ktorzy tam żyli nie mieli z niczym problemu jak piszą wyżej w komentarzach.
Dopiero jak ktos zabłądził na tej ulicy albo buractwo szukało słomki do oka.. to znaleźli.Swoi na podwórkach zaczepiali ludzi z innych ulic i tyle.
Nie wspomnę juz o tym ze no ludzie z niższych swer trzymali sie razem i mieli problem do tych bardziej zarobionych.
Ukrasc temu co ma bo my nie mamy..
Później weszły narkotyki.. I juz wiadomo czemu ta przemocOstatnio widzialem pod tesco Mercedesa zaparkowanego. Mlodzi ludzie pod wplywem alkoholu nie umieją sie bawić
Jeden nacpany odstawiał walkę z cieniem.
Drugi napity sikał na srodku parkingu.
I agresywnie sie zachowywali wobec ludzi ktorzy przejeżdżali.Niech mi ktos wytłumaczy te czasy a tamte czasy? Jak teraz zyc w tym agresywnym społeczeństwie?
Gdzie im sie wydaje ze wszystkich pobiją albo kreowanie sie na ganstera i bandytę to zyciowy cel. -
To są tylko legendy, ja urodziłem się w Bolesławcu i od urodzenia mieszkałem przez 50 lat na tej ulicy tj od 1950 do 2002 r. Teraz mieszkam w innym rejonie miasta. Na każdej ulicy mieszkają różni ludzie i ja pamiętam doskonale, że mieszkało mi się bardzo dobrze, nikt nie zaczepiał, nie kradł, chyba, że ktoś sam się prosił o nauczkę na przyszłość to ją dostawał. To jest ul krótka, w moich młodych latach mieszkali ludzie, którzy byli dyrektorami zakładów, banku, pracownikami urzędów miasta, biednych rodzin było mało. W rodzinach było od 2 do 5,6 dzieci. Były podwórka gdzie się bawiło w różne zabawy, było wesoło, wspólnie chodziło się nad rzekę Bóbr i żwirownie popływać sobie. Dopiero w latach 80 wybudowano Imperium gdzie młodzież robiła różne rzeczy, ale uważała, że się doskonale bawi. W moich młodych latach 70 i 80 chodziło się bawić do Notu, Centralnej, Ratuszowej, Pryniawor, bo tam można było potańczyć, a teraz co jest w naszym mieście, nic zero, gdzie młodzież i starsi mają rozrywkę, nigdzie. Teraz to dopiero są rozboje, kradzieże, brak szacunku do kobiet, osób starszych, wszędzie jest tylko nienawiść i zazdrość, kiedyś było inaczej i kto jeszcze pamięta te dawne lata to napewno nie napisze nic złego. Fakt, że lata po wojnie 50 i 60 były biedne, ale żyło się weselej. Taka jest prawda.
-
anonim (woACI) napisał(a):
Pokaż cytatTak bylo, jak to teraz by nazwano, Patologia tam mieszkała i bandyci
Chyba mówisz o sobie,bo żadna patologia tam nie mieszkała.Patologia to przychodziła na dyskotekę, która nie umiała się zachować i darła gęby jak wracała do domu, że porządni ludzie nie mogli spać.
-
Podpiszę się pod przedmówcą. Mieszkałem na Gdańskiej od 1957 do 1987 roku. Tylko na naszym podwórku / 4 numery / było 68 dzieci. Ruch , zabawy śmiech. Wiosną robienie i puszczanie latawców z papieru. Zimą górki i szaleństwo naśniegu. Latem wspólne wypady do lasu na jagody. Oczywiście , jak w każdym społeczeństwie była i patologia, Ale zwykle byli to drobni pijaczki.
Ale jednak taka fama w Bolesławcu była, że Gdańska to jak włoska mafia. Jak poszedłem do szkoły podstawowej Nr2, a nie 1-dynki to gdy się koledzy dowiedzieli o moim miejscu zamieszkania nie wiedzieć czemu nawet największe rozrabiaki spuszczali z tonu. Czemu? Nie wiem. -
Mieszkaniec miasta (ej7ESL) napisał(a):
Pokaż cytatTo są tylko legendy, ja urodziłem się w Bolesławcu i od urodzenia mieszkałem przez 50 lat na tej ulicy tj od 1950 do 2002 r. Teraz mieszkam w innym rejonie miasta. Na każdej ulicy mieszkają różni ludzie i ja pamiętam doskonale, że mieszkało mi się bardzo dobrze, nikt nie zaczepiał, nie kradł, chyba, że ktoś sam się prosił o nauczkę na przyszłość to ją dostawał. To jest ul krótka, w moich młodych latach mieszkali ludzie, którzy byli dyrektorami zakładów, banku, pracownikami urzędów miasta, biednych rodzin było mało. W rodzinach było od 2 do 5,6 dzieci. Były podwórka gdzie się bawiło w różne zabawy, było wesoło, wspólnie chodziło się nad rzekę Bóbr i żwirownie popływać sobie. Dopiero w latach 80 wybudowano Imperium gdzie młodzież robiła różne rzeczy, ale uważała, że się doskonale bawi. W moich młodych latach 70 i 80 chodziło się bawić do Notu, Centralnej, Ratuszowej, Pryniawor, bo tam można było potańczyć, a teraz co jest w naszym mieście, nic zero, gdzie młodzież i starsi mają rozrywkę, nigdzie. Teraz to dopiero są rozboje, kradzieże, brak szacunku do kobiet, osób starszych, wszędzie jest tylko nienawiść i zazdrość, kiedyś było inaczej i kto jeszcze pamięta te dawne lata to napewno nie napisze nic złego. Fakt, że lata po wojnie 50 i 60 były biedne, ale żyło się weselej. Taka jest prawda.
Zgadzam się prawdę pan pisze
-
No niestety paru psycholi tam mieszkało . Potem się to towarzystwo przeniosło na K.Miarki .
-
Teraz ta ulica pięknie wygląda, aż miło patrzeć na budynki, odnowione, dobudowano nowe piękne. A patologia teraz jest większa niż w tamtych czasach. Teraz dobrobyt doprowadza do picia alkoholu, brania coraz więcej narkotyków, kradzieży, ale to wszystko jest robione z nudów, bo nie chce się pracować, a wszystko chce się mieć i to jest właśnie patologia.
-
Zgadzam się z przedmówcami, że było inaczej, fajniej. Wszyscy się razem bawili,szanowali. Pomagali sobie na wzajem.Czy twój ojciec był dyrektorem czy był zwykłym robolem, czy byłeś z biednej rodziny czy z bagatej, nie było żadnej różnicy. Wszyscy razem. Było wesoło. Razem grało się w piłkę, razem się szło nad rzekę czy żwirownię, na jagody itd. Ja bardzo mam dobre wspomnienia. Dzieciństwo. To tylko ci piszą źle, którzy coś tam słyszeli ale tam nie mieszkali i wypisują bzdury.
-
Może i trochę patoli tam mieszkało, ale mieli swój honor i swoich nie ruszali. Mieszkałam tam 20 lat, czasem zdarzyło się wracać po nocy i nigdy nic złego mnie ani na Gdańskiej ani na Warszawskiej nie spotkało. Bardziej bałam się Polnej.
-
anonim (qfDDM) napisał(a):
Pokaż cytatTak samo bylo w Warszawie na czerniakowie.
Ci ktorzy tam żyli nie mieli z niczym problemu jak piszą wyżej w komentarzach.
Dopiero jak ktos zabłądził na tej ulicy albo buractwo szukało słomki do oka.. to znaleźli.Swoi na podwórkach zaczepiali ludzi z innych ulic i tyle.
Nie wspomnę juz o tym ze no ludzie z niższych swer trzymali sie razem i mieli problem do tych bardziej zarobionych.
Ukrasc temu co ma bo my nie mamy..
Później weszły narkotyki.. I juz wiadomo czemu ta przemocOstatnio widzialem pod tesco Mercedesa zaparkowanego. Mlodzi ludzie pod wplywem alkoholu nie umieją sie bawić
Jeden nacpany odstawiał walkę z cieniem.
Drugi napity sikał na srodku parkingu.
I agresywnie sie zachowywali wobec ludzi ktorzy przejeżdżali.Niech mi ktos wytłumaczy te czasy a tamte czasy? Jak teraz zyc w tym agresywnym społeczeństwie?
Gdzie im sie wydaje ze wszystkich pobiją albo kreowanie sie na ganstera i bandytę to zyciowy cel.Jakie społeczeństwo taki prezydent (którego społeczeństwo wybrało) zasiada w Belwederze. Wszystko się zgadza.
-
Ja również mieszkalam na Gdanskiej orzez ponad 25lat. Mile wspominam tamte czasy nie było patologi i żadnego bandytyzmu. Wspolnie zbieraliśmy się aby pójść na fajf bo wtedy heszcze nie było Imperium. My jako dziewczyny miałyśmy ochronę naszych kolegów. Wspólne zabawy na podwórku Iza każdym razem jeden drugiemu pomagał. Teraz jest inaczej A szkoda.
-
Zawsze słychać było że tam patole grasują