SOR nie przyjmie staruszki z arytmią? Tylko ARCYPOWAŻNE przypadki

Dyskusja dla wiadomości: SOR nie przyjmie staruszki z arytmią? Tylko ARCYPOWAŻNE przypadki.


  • Małgorzata (d3LKQa), 2020-05-03 19:35 Cytuj Zgłoś nadużycie

    Moja ciocia też niestety stała się ofiarą braku przepływu informacji w służbie zdrowia pogotowia. Dnia 20 kwietnia zadzwoniłam na pogotowie. Najpierw kontaktowałam się z lekarzem cioci i on wystawił skierowanie do szpitala. Ciocia ma 92 lata i stan był poważny. Niestety ratownicy medyczni zamiast pomóc najpierw kwestionowali zasadność skierowania potem poinformowali że zawożą do szpitala w Złotoryi ale...jeśli nie będzie możliwe przyjęcie to odwiozą ją do domu. Panie Dyrektorze Szpitala dlaczego ratownicy nie zadzwonili,nie zapytali czy jest sens jechać? 92 latka po mojej interwencji została w Złotoryi przyjęta. Mówiłam lekarzowi ,że trzeba na nią uważać. Niestety następnego dnia zadzwoniono do mnie ze szpitala w Złotoryi,że ciocia im upadła i przekazują do Legnicy na ortopedię. Mamy nadzieję,że przeżyje. Mam konkretne żal do tego,że ratownicy kwestionowali zalecenia lekarza i w zbyt mało ludzki sposób z pretensją traktowali skierowanie do szpitala. Mam żal, że nie podjęli najpierw próby ustalenia czy jest sens jechać bo nie byli pewni czy są tam miejsca. Przepływ informacji to masakra. Ja dzwoniłam od szpitala do szpitala. To była masakra. Nie oceniam już tego że w szpitalu w Złotoryi ciocia jakoś im się przewróciła. Nie wiedzą jak bo nie widzieli. Niestety przypadek mojej 92 letniej cioci pokazuje,że jako mieszkańcy w sytuacji gdy potrzeba transportu pogotowia trzeba czekać kilka godzin a potem liczyć na dobrą wolę ratowników. Przykre to. Kiedyś Ratownicy medyczni bardzo mi pomogli. Mam ogromny szacunek dla medyków. Niestety prawda jest taka,że obecnie z powodu braku informacji ratownik nie wie czy są miejsca ,wiezie pacjenta w ciemno. Ciocia przeżyła operację. Obecnie w prywatnym ośrodku zapewniłam jej rehabilitację bo bez tego nie przeżyje.

  • Bolesławianka (d3LKQb), 2020-05-03 20:09 Cytuj Zgłoś nadużycie

    Kochani KOMENTUJĄCY, wiem ,że wszystkie opinie podyktowane są troską o drugiego człowieka. Wyobraźcie sobie,że ta "staruszka"ma się dobrze dzięki pomocy i opanowaniu ciśnienia u umiarowieniu serca w zgorzeleckim szpitalu. Niestety nie jest kolorowo z miejscami w placówkach ościennych jak określiła je pani z naszego SORu. Dzwonienie pozwoliło ustalić mi ,gdzie mam się udać żeby nie jeździć od miasta do miasta. We Lwówku nie było miejsc, w Legnicy "brudna kardiologia", Jelenia i Lubań wypadły bo było podejrzenie korony. W Zgorzelcu usłyszałam jeśli będzie wskazanie przyjmiemy. Wskazanie było, arytmia to poważny przypadek,który może skończyć się różnie. Gdyby nie było informacji,potwierdzonej przez pana dyrektora i podziękowaniami za wznowienie działalności SORu, nie byłoby tej sytuacji. Trzeba brać odpowiedział iść za słowa i czyny. Dziękuję Redakcji Istotnych za interwencję w tej sprawie. Dziękuję też za umieszczenie iw komentarzach nformacji o funkcjonowaniu placówek medycznych w razie"w". Zdrowia dla wszystkich i empatii na co dzień.

  • redaktor (d3LKPL), 2020-05-03 20:18 Cytuj Zgłoś nadużycie

    Podejrzewam, że to nie jedyny przypadek ! Teraz ludzie z podejrzeniem "przeziębienia" - katar, kaszel w Bolesławcu maja pierwszeństwo !

  • anonim (d3LKRm), 2020-05-03 23:12 Cytuj Zgłoś nadużycie

    No i się porobiło. Arcypoważnym przypadkiem staje się pacjent, u którego wykryto koronawirusa. Bo on miejsce w szpitalu ma zapewnione. Nikt się tylko nie zastanowił, że ten wirus jest czasem, a nawet częściej, mniej poważny niż arytmia.