A co ma piernik do wiatraka? Z braku argumentów w dyskusji na temat wyciąga Pan jakieś trupy z szafy. O ile wiem to Pan Gruszecki nie jest zatrudniony w samorządzie, ani w żadnej jego placówce. Miał wykonać robotę jak setki innych firm, które świadczą usługi różnym podmiotom. Z tego co pamiętam to do organizacji BnB nie było w ogóle chętnych (nawet samo Stowarzyszenie BnB - co dziwi, a może i nie dziwi skoro kompletnie się to nie opłaca). Pan Gruszecki pełnił wówczas funkcję wiceprezesa Stowarzyszenia BnB; czy można mieć więc lepsze referencje do organizacji tego typy imprezy? Stowarzyszenie nie chciało samo robić bluesa, Pan Gruszecki chciał więc zrobić to poprzez swoją agencję. Zaryzykował. Finał wszyscy znamy: niewielu zainteresownych (mało sprzedanych biletów), beznadziejna pogoda i zwykły pech. Wiem też, że za tę "usługę" Pan Gruszecki nie dostał od miasta ani grosza. Wnioski nasuwają się same... blues się wypalił. Spytaj Pan Stowarzyszenie BnB jaki mają pomysł na bluesa w tym roku... ja nie wiem. Prezydent stwarza warunki (najczęściej daje kasę) resztą powinni zająć się fachowcy i zwrócić się ze stosowną ofertą. To się nazywa społeczeństwo obywatelskie Panie Gwizdała... No, ale niepotrzebnie zmieniliśmy temat.2009-02-21, 12:35Lolka, jeśli widzisz jakieś nadużycia w działaniu urzędów publicznych powinnaś zgłosić ten fakt organom ścigania, względnie nadzoru.
Zmiany personalne w BOK
Dyskusja dla wiadomości: Zmiany personalne w BOK.
-
-
Też jestem tego samego zdania co pan Gwizdała. Z tym bluesem to pośmiewiskoo było na cały kraj. Z tego co pamiętam to Roman się jeszcze śmiał że będzie tak fajnie, a jak Gruszecki gadał że sprzedał 2 tysiące builetów Roman nawet oka nie zmrużył . Ciekawe kogo teraz Romanos wstawi do boku i czy nie bedzie to kolejne posmiewisko dla miasta.
-
I do Juliana jeszcze: Zawód "derektor" mój miły skończył się wraz z upadkiem komuny. No może koalicja SLD-PO widzi to inaczej, ale na szczęście (stosując wspomnianą przeze mnie alegorię kosmiczną) w powiatowym słonku kończy się życiodajny wodór i hel i jest aktualnie na etapie czarnego karła, który osiągnął masę krytyczną. Na supernową przyjdzie nam czekać do jesieni 2010 :-).
-
Za to zawód "zausznik" jest ponadczasowy :-) Organy ścigania to najlepiej umie powiadamiać "WIADOMO KTO"... Poczekamy, mamy czas...
-
Piszę jak jest Lolka. To wszystko :-) I wymyśl coś swojego...
-
Raczej Ty wymyśl coś swojego. :-(.
-
Prezydentowanie miastu nie jest -Franz-tym samym co dyrektorowanie firmie będąc jej właścicielem:-) Właściciel firmy podejmując decyzje gospodarcze ryzykuje majątkiem własnym- a czym ryzykuje włodarz miasta?Zaraz napiszesz ,że reputacją zawodową , dotychczasową karierą i osiągnięciami , oraz swą przyszlością :-)I tu jesteś w błędzie.Burmistrzowie , wójtowie i prezydenci którym " nie wyszło" bo zostali negatywnie zweryfikowani przez życie i łaske wyborców co na pstrym koniu jeździ- zazwyczaj wracają tam skąd przyszli czyli do szkoły lub jakiejs innej sfery budżetowej :-)Nie znam osobiscie przypadkow dalszej kariery w biznesie :-)
-
Julianie - zejdź na ziemię a zobaczysz :) W biznesie "państwowym" same takie twarze, a jak myślisz co robią "nasi" ekspolitycy. I co będą robić obecni :).
-
Chciałbym i tu się podzielić moimi przemyśleniami, wklejam więc mój post od konkurencji, który odnosi się to tematu (dokładnie do tego, że prezydent nie informuje o przyczynach zwolnienia): A co to ma znaczyć, że przyczyny zwolnienia nie zostaną upublicznione? Panie prezydencie miasto to nie Pana prywatna firma, płaciliśmy tej pani z naszych podatków przez 6 lat i dalej nie wiemy za co! A może przyczyna zwolnienia pojawiła się już 6 lat temu i nic nie było zrobione oprócz marnowania publicznych środków? I jeszcze nowy dyrektor, bez konkursu. Tak brawo, nie wiadomo dlaczego zwalnia się poprzednią dyrektorkę, szybki myk pod dywan, po cichutku następnego dyrektora, nie będzie procedury konkursowej to znowu szybki będzie można zwolnić bez ujawniania przyczyn. A kultura w mieście tonie...
-
Kordykaninie - bo nie chodzi "za co" - chodzi na kogo ta zmiana.2009-02-21, 17:13Korsykaninie*.
-
Julianie, nie łap mnie za "słówka". Porównanie, które przytoczyłem dotyczyło sposobu weryfikowania kwalifikacji i filozofii wyboru dokonywanego przez jakiegokolwiek szefa. Tu akurat wszędzie działa podobny mechanizm. W firmie zyskiem jest kasa, a w samorządzie oprócz kasy (uzyskanej pośrednio poprzez bogatą ofertę kulturalną) jest lepsze życie mieszkańców i prestiż miasta. Próbujesz wmówić, że porównuję "w ogóle" samorząd do firmy. Otóż zapewniam, że tak nie jest, choć jest wiele podobieństw. Korsykaninie, powód prezydenta masz podany w ostatnej bolecrozmowie.
-
Franz jeszcze bardziej się pogrążasz.Firma to biznes , a tutaj mamy do czynienia z dzialalnością publiczną u której podstaw leży właśnie transparentnośc jako jeden z filarów.Pieniądze którymi dysponuje Prezydent jako organ wykonawczy są środkami publicznymi.Wszedzie tam gdzie wydatkowane są środki publiczne trzeba liczyc się z koniecznością składania wyjasnień co do racjonalności gospodarowania.Konkurs ma na celu wyłonienie kandydata, który za określone środki jest w stanie zaoferować większe doswiadczenie i talent w prosty sposób przekładający się na prawdopodobieństwo uzyskania oczekiwanych efektów.Nie jest rolą konkursu ocena stopnia posiadanego zaufania w oczach jakiegokolwiek decydenta.:-)Zaufanie to mozna mieć do żony lub kumpla , ale nie do najemnego pracownika umysłowgo :-) Od niego oczekuje się kwalifikacji i efektów !
-
Oczywiście Julianie masz rację, ale wszystko na podstawie prawa, które w określonych przypadkach obliguje stosownej transparentności. Przypominam Ci, że bolesławiecki urząd miasta posiada certyfikat "Przejrzystej Polski" i znajduje się w czołówce najbardziej transparentnych samorządów. Organizatorem akcji "PP" jest m.in. "Gazeta Wyborcza" przy wsparciu Fundacji Agory, Polsko- Amerykańskiej Fundacji Wolności, Programu Przeciw Korupcji Fundacji im. S. Batorego, Fundację Rozwoju Demokracji Lokalnej, Centrum Edukacji Obywatelskiej i Bank Światowy. No, ale skoro Ty uważasz, że jest inaczej to zapewne tak jest ;-) Sądzę, że jeśli wyszedł by przepis, na podstawie którego prezydent ma mówić jakie nosi skarpetki we środy i co zjada w piątki - powinno się taki przepis stosować. Dura lex sed lex :-).
-
Słowo zaufanie padało tu i tam, we wielu kontekstach używał go też kolega Franz nie do końca je rozumiejąc.Pozwól ,że wytłumaczę Franzowi znaczenie terminu w oparciu o zdarzenia z życia codziennego.Zaufanie jest to domniemanie ,że kolega nie zerżnie żony, gdy Ty skoczysz po kolejną flaszkę do nocnego :-) :-) :-)W pozostałych odmienianych przypadkach mamy do czynienia tylko z lojalnością wobec chlebodawcy
-
A propos : Dura lex sed lexPrzypominam o zakładzie o skrzynke wódki :-)Choć ( żarna) młyny) :-) sprawiedliwości nie są zbyt rychliwe , wiedz że jestem pamiątliwy ( do 2 pokoleń wstecz )...:-)