Otwarcie z półrocznym opóźnieniem, o którym nikt nie wspomniał, ale to nic.
Wszak Norwegowie sponsorują, a jak to w Polsce z terminami, każdy wie. Pewnie nawet im udało się wytłumaczyć, że to i tak mały poślizg.
Ważne, że otwarcie 4 dni przed wyborami. A ten termin był już dla wykonawcy święty. Może przez to nawet odpuszczono budowlańcom konsekwencje.
Samo otwarcie z niewielkimi problemami technicznymi w nagłośnieniu.
Nieco chaotyczne i jakieś nie do końca przygotowane, a już stanowczo przegadane.
Minister obrony zapomniał, że nie jest ministrem kultury i wystosował list, pewnie jako wicepremier.
Za to czytający jego słowa poseł ubzdurał sobie, że jest dobrym lektorem, przez co zaleciało sztywnym występem sekretarza wojewódzkiego komitetu.
Natomiast przemowa sponsora z Norwegii rozgrzała marznącą publiczność swoim egzotycznym brzmieniem, tłumaczonym na szczęście na nasz.
Przy ni w ząb niezrozumiałej norweszczyźnie język włoski przedstawicielki Europejskiego Szlaku Ceramiki brzmiał już swojsko, znajomo i śpiewnie.
Występ saksofonistów ze szkoły muzycznej mógł się podobać lub nie, ale mini-recital wokalny norweskiej artystki zabrzmiał całkiem profesjonalnie.
Na szczęście dla wielu setek przybyłych mieszkańców Bolesławca i okolic prawie nie przydały się rozdawane w gratisie niebiesko-stempelkowe parasolki, choć ich rozłożenie przed pokazem multimedialnym zrobiło wrażenie na Prezydencie Miasta, który mógł spoglądać na nas z góry, jak niegdyś Giulietta z balkonu na swojego samca alfa Romeo.
Było już całkiem ciemno, kiedy rozpoczął się najefektowniejszy punkt programu - spektakl w rodzaju światło i dźwięk, zapoczątkowany przez krótkie przedstawienie historii miasta i jego tradycji ceramicznych.
Mogło się podobać, choć pewnie jeszcze przez wiele minut po imprezie niektórym pulsowały od dudnienia basów wątroby, zanim dotarli do aut na zatłoczonych okolicznych parkingach i ulicach.
Szkoda, że nie mogło się obyć bez lekko nachalnej polityki, co zrozumiałe przed wyborami samorządowymi. Choć tu torsy i piersi wypinali także przedstawiciele władz krajowych, w tym ministra kultury (chyba wice), ze dwóch posłów, marszałek sejmiku i kilku innych oficjeli polskich i zagranicznych, część na balkonie, a dużo więcej na poziomie "0", czyli na terenie przed, a właściwie z boku dawnego pałacu Pucklera, aktualnie jak głosi napis w stylu "holyłódzkim" - Nowego Muzeum Ceramiki.
Podsumowując, to ogólnie było fajnie widać i głośno słychać.
No i do tego wszystko (łącznie z parasolkami) za darmo, tak jak i zwiedzanie naszego nowego przybytku muzealnego.
Ponoć do końca kwietnia ma być jeszcze za friko, więc się spieszcie z wizytą, bo warto.
Pzdr
M. od pewnej szmaragdowej tajemnicy