Zmarła nauczycielka Joanna Misiura, legenda I Liceum Ogólnokształcącego

Dyskusja dla wiadomości: Zmarła Joanna Misiura, legenda I LO. Znamy datę i miejsce pogrzebu.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    [ ' ]

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    To niemożliwe. Ona była nieśmiertelna, nie do zdarcia. Kondolencje

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    RIP

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Fizyki uczyła słabo, bardzo słabo, ale oryginalna sama w sobie była. RIP

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Kilka cytatów z pani profesor:

    – Ja cię cofnę dwa lata do przodu.
    – Sytuacja a, b, c to dwie różne sytuacje.
    – W Turoszowie są badania seksmiczne.
    – Reguła prawej dłoni: Palec umownie, a moje kciuki wskazują linie pola.
    – Ja cię cofnę dwa lata do przodu.
    – To z serii na 2 minuty czyli 90 sekund.
    – Piszemy definicję. Natężenie to jest jeden amper. Później w nawiasie napiszcie, że to nie jest definicja.

    Przy tablicy odpowiada kolega. Okna szeroko otwarte, na podwórku szczekają psy. Misiura w pewnym momencie: – Cicho, nie podpowiadać!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    anonim (dtcHPT) napisał(a):

    Kilka cytatów z pani profesor:

    – Ja cię cofnę dwa lata do przodu.
    – Sytuacja a, b, c to dwie różne sytuacje.
    – W Turoszowie są badania seksmiczne.
    – Reguła prawej dłoni: Palec umownie, a moje kciuki wskazują linie pola.
    – Ja cię cofnę dwa lata do przodu.
    – To z serii na 2 minuty czyli 90 sekund.
    – Piszemy definicję. Natężenie to jest jeden amper. Później w nawiasie napiszcie, że to nie jest definicja.

    Przy tablicy odpowiada kolega. Okna szeroko otwarte, na podwórku szczekają psy. Misiura w pewnym momencie: – Cicho, nie podpowiadać!

    Pokaż cytat

    Tych cytatów jest jeszcze więcej :) u nas chciała pokazać predkosc przyspieszenia w zależności od masy przedmiotow i odbijała piłka do kosza po ławkach. Kiedys słyszałam ze wylała płyn do mycia naczyń przez okno, ale dlaczego…? Nie pamietam już tego. Była ciekawa osoba i na pewno pozostanie na zawsze w pamięci setek bądź nawet tysięcy uczniów i nauczycieli.

  • Mnie i wielu moich znajomych skutecznie zniechęciła do fizyki (a byliśmy w klasie matematyczno-fizycznej, bo lubiliśmy w podstawówce te przedmioty). Zresztą nie tylko ona demobilizowała, wielu nauczycieli w tamtych czasach (końcówka lat dziewięćdziesiątych) tak pracowało. Kilka doświadczeń na rok, a na co dzień w kółko teoria i zadania (Prabucki od chemii był w tym mistrzem, bo w ciągu kilku lat chyba tylko raz mieliśmy probówki w dłoni i robiliśmy jakieś doświadczenie). Tak można zanudzić nawet największego pasjonata. Na szczęście był sposób na dobre oceny ze sprawdzianów u pani Misiury :D :D :D

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jak ktoś chciał sie nauczyć fizyki u Pani Misiury to się nauczył. była to chyba jedyna nauczycielka z pasją w tamtych latach. Nie zapomnę jak siedziałam w Rynku na ławce z moim młodszym dzieckiem, w tym czasie starze uczęszczało do ogólniaka, gdzie fizyki, tak jak mnie, uczyła Profesor Misiura. Przechodząca obok mnie Pani profesor siadła obok i zaczęła rozwiązywać zadanie, które było na kartkówce w klasie dziecka, stwierdzając, że ja bym bez problemu to zadanie rozwiązała, a ono zrobił błąd.
    Znajdźcie mi innego nauczyciela któremu by się tak chciało

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jak to powiedział Czarek pani Misiura była "legendą". Szkoda że legendą w anegdotach, a nie ze względu na zdolności dydaktyczne czy podejście do ucznia.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Aśkę zapamiętam z pokoju nauczycielskiego jako zwariowaną koleżankę od zawsze związaną z PO i Donaldem Tuskiem. Dobrze że doczekała zmiany rządu. Spoczywaj w pokoju koleżanko

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    Krzysztof Gwizdała napisał(a):

    Mnie i wielu moich znajomych skutecznie zniechęciła do fizyki (a byliśmy w klasie matematyczno-fizycznej, bo lubiliśmy w podstawówce te przedmioty). Zresztą nie tylko ona demobilizowała, wielu nauczycieli w tamtych czasach (końcówka lat dziewięćdziesiątych) tak pracowało. Kilka doświadczeń na rok, a na co dzień w kółko teoria i zadania (Prabucki od chemii był w tym mistrzem, bo w ciągu kilku lat chyba tylko raz mieliśmy probówki w dłoni i robiliśmy jakieś doświadczenie). Tak można zanudzić nawet największego pasjonata. Na szczęście był sposób na dobre oceny ze sprawdzianów u pani Misiury :D :D :D

    Pokaż cytat

    To prawda. Jako jej byla uczennica z przykrością muszę stwierdzić, że.... ewidentnie było z nią coś nie do końca w porządku... To był nauczyciel, który w żaden sposób nie realizował jakiegokolwiek minimum programowego. Jej lekcje dla mnie to była strata czasu a jej odklejka mentalna po czasie naprawdę przestawała bawić. Dlatego nie zrozumiem pisania peanów ohow i show o kimś, kto zwyczajnie nie powinien być nauczycielem w szkole, dla której chlubą jest ruch olimpijski.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ja niestety ją pamietam jak wertowała dzienniki i sprawdzala oceny dzieci znanych ludzi w Boleslawcu, lekarzy, prawnikow itp. Wiele pokolen straciło szanse na dobra nauke fizyki. Tyle w temacie

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    anonim (dtcHOG) napisał(a):

    Aśkę zapamiętam z pokoju nauczycielskiego jako zwariowaną koleżankę od zawsze związaną z PO i Donaldem Tuskiem. Dobrze że doczekała zmiany rządu. Spoczywaj w pokoju koleżanko

    Pokaż cytat

    Jakby to miało być kwintesencją i celem jej życia... Zastanów się co piszesz, bo 8 gwiazdek najwyraźniej ci szkodzi.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    Krzysztof Gwizdała napisał(a):

    Mnie i wielu moich znajomych skutecznie zniechęciła do fizyki (a byliśmy w klasie matematyczno-fizycznej, bo lubiliśmy w podstawówce te przedmioty). Zresztą nie tylko ona demobilizowała, wielu nauczycieli w tamtych czasach (końcówka lat dziewięćdziesiątych) tak pracowało. Kilka doświadczeń na rok, a na co dzień w kółko teoria i zadania (Prabucki od chemii był w tym mistrzem, bo w ciągu kilku lat chyba tylko raz mieliśmy probówki w dłoni i robiliśmy jakieś doświadczenie). Tak można zanudzić nawet największego pasjonata. Na szczęście był sposób na dobre oceny ze sprawdzianów u pani Misiury :D :D :D

    Pokaż cytat

    Jaki, jaki??

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    Krzysztof Gwizdała napisał(a):

    Mnie i wielu moich znajomych skutecznie zniechęciła do fizyki (a byliśmy w klasie matematyczno-fizycznej, bo lubiliśmy w podstawówce te przedmioty). Zresztą nie tylko ona demobilizowała, wielu nauczycieli w tamtych czasach (końcówka lat dziewięćdziesiątych) tak pracowało. Kilka doświadczeń na rok, a na co dzień w kółko teoria i zadania (Prabucki od chemii był w tym mistrzem, bo w ciągu kilku lat chyba tylko raz mieliśmy probówki w dłoni i robiliśmy jakieś doświadczenie). Tak można zanudzić nawet największego pasjonata. Na szczęście był sposób na dobre oceny ze sprawdzianów u pani Misiury :D :D :D

    Pokaż cytat

    Dlatego dla miernot nie ma miejsca, a szczególnie w kształtowaniu młodego człowieka.
    Ilu quazi pedagogów, wyrobników zniszczyło młodego człowieka.
    Redaktorku, nie każdy miał "szczęście i sposób" i nieraz trzeba zastanowić się, kto jest katem, a kto ofiarą.

    Nie znam tej Pani i niech spoczywa w spokoju!