i dobrze
Kilkadziesiąt drzew zniknęło znad Bobru
Dyskusja dla wiadomości: Kilkadziesiąt drzew zniknęło znad Bobru.
-
-
"Znikały" kilkanaście tygodni. Wycinka zaczęła się jeszcze jesienią. Więcej spacerów zimową porą polecam.
-
Szyszko tu był
-
Niby w jaki sposób zapewni bezpieczeństwo wędkarzom? A z drugiej to teraz ryb nie będzie na tym odcinku poprzez drzewa które wisiały nisko nad woda ryba miała gdzie przebywać. A teraz marne szanse na jakieś ryby aby tam przebywały.
-
Tereny zalewowe powinny być "wolne" od krzaków i drzew.
Kto pamięta powódź z 97r. ten wie o czym piszę. -
anonim (A7w4ky) napisał(a):
Pokaż cytatTereny zalewowe powinny być "wolne" od krzaków i drzew.
Kto pamięta powódź z 97r. ten wie o czym piszę.Pełna zgoda.
-
anonim (A7w4ky) napisał(a):
Pokaż cytatTereny zalewowe powinny być "wolne" od krzaków i drzew.
Kto pamięta powódź z 97r. ten wie o czym piszę.Zobaczymy, jak przyjdzie większa woda, przecież już w wielu krajach Europy zarzucono sztuczne "czyszczenie" brzegów rzek. W Niemczech "wyregulowano" Ren i co się stało, woda płynęła jak w rynnie. ciekawe, gdzie podziało się drewno z tej wycinki. Tu cały czas pytanie kieruję do władz lokalnych i innych instytucji. Każdy wie, ile kosztuje kubik drewna w prywatnym obrocie, liczba wyciętych drzew ogromna, również tych na terenach publicznych. Sprawa dla tych radnych, co tak chcieli wycinki.
-
Missisipi to olbrzym. Może nasze rzeki da się ujarzmić? Przecież mówi się, że
katastrofalne powodzie to efekt tego, że nigdy nie mieliśmy funduszy na
regulację Odry czy Wisły.- Doświadczenia zachodnie pokazują, że to błędne rozumowanie. Regulacje rzek -
które zwykle miały służyć rzecznemu transportowi - nie zmniejszają zagrożenia,
one zwiększają ryzyko powodzi! Na przykład Ren. Próbowano go ująć w karby od
stuleci. Najpierw wznoszono obwałowania, a potem zaczęto go "prostować".
Odcinano meandry i regulowano koryto. Długość tzw. górnego Renu, czyli odcinka
poniżej Bazylei, skrócono z 354 do 273 km. Na Renie mamy też osiem stopni
wodnych, których zadaniem jest produkcja energii i ułatwianie żeglugi. Do tego
doszły potężne budowle hydrotechniczne na dopływach rzeki. Obszar naturalnie
zalewany przez Ren został zmniejszony - głównie odcięty przez wały i
zabudowany - i skurczył się z 1000 do 140 km kw. Ren nazywany jest sztuczną
rzeką. Efekty są tragiczne. Czas przepływu fali powodziowej na odcinku Bazylea -
Karlsruhe zmniejszył się z 64 do 23 godzin. Woda po prostu tam gna. Na dodatek
to olbrzymia woda. Regulacja sprawiła, że największy chwilowy przepływ wody
pojawiający się w czasie powodzi na wysokości Kolonii zwiększył się o 800 m
sześc. na sekundę - to tak jakby poza wodą Renu zaczęła tam płynąć jeszcze
ilość wody prowadzona przez dolną Wisłę w przeciętnych, nie powodziowych
warunkach.
Częstotliwość powodzi też się zwiększyła. Maksymalny poziom wody, który zdaniem
badaczy z początku XIX w. miał zdarzać się raz na sto lat, dziś pojawia się co
30-40 lat. Olbrzymia powódź w grudniu 1993 r. zalała Koblencję, Bonn i Kolonię.
Miała to być powódź stulecia. Jednak 13 miesięcy później, w styczniu 1995 r.,
przyszła kolejna, jeszcze większa. Pod wodą znalazła się nawet starówka w
Kolonii. Niemcy kosztem setek milionów euro starają się teraz przywrócić tereny
zalewowe Renu. W końcu ktoś tam doszedł do wniosku, że to pewniejsze
zabezpieczanie przed powodziami niż nowe wały i zapory. Kolejny przykład
uregulowanej i wylewającej rzeki to Odra, którą już w XVIII w. skrócono z 1020
do 860 km i odcięto wałami od lewobrzeżnej niziny tzw. Łęgów Odrzańskich -
terenów zalewowych o powierzchni 800 km kw. Jeszcze przed wojną na Odrze
powstały zbiorniki: Turawa, Dzierżno i Otmuchów oraz kilkanaście mniejszych. Po
wojnie doszły zbiorniki: Nysa, Mietków i Dobromierz.