Wiecie co? Jako pieszy sam chodzę jak piep. Sznię. Ty kaczor po ulicach, ale jak zacząłem jeździć To staram się zatrzymywać przed pasami wszystkim i mam gdzieś jadących z tyłu. Zycie ważniejsze. Poza tym na egzaminach tylu ludzi bym przejechał i za to oblewałem, że wolę każdego podejrzewać o wtargnięcie. Myślę ze nie ma co się wykłócać o to czy piesi są do bani czy kierowcy tylko samemu świecić przykładem i kulturą w tym zatłoczonym bolesławcu i nie przystosowanym do szybszej jazdy.
Śmierć na Jeleniogórskiej: zawinił kierowca tira
Dyskusja dla wiadomości: Śmierć na Jeleniogórskiej: zawinił kierowca tira.
-
-
Olo ale jak widzisz niektóre "istoty" są mniej inteligentne i traktują przechodnia jak "śmiecia" Nie ma co ukrywać ;-).
-
Tak zgadzam się z tobą Masi. Sam doświadczam takiego traktowania I może sie powtórzę, ale jak stoję na pasach i czekam, a jedzie bryka 20-30 km/h i gośc sie odwraca i udaje że nie widzi mnie z dziećmi, to mówię. Patrzcie dzieci i zapamiętajcie tą twarz -tak wygląda BURAK PASTEWNY.
-
Olo dokładnie, czasami stojąc przed przejściem muszę wejść centralnie przed samochód aby się zatrzymał. Więc jaka tu kultura. Młodzież owszem jest jaka jest, byliśmy tacy sami :-) Więc też trochę zrozumienia ;-)
Olo ale jak widać "buractwo" zawsze będzie i z każdym kolejnym wypadkiem będzie zwalać na pieszego... Ale cóż takie życie :-). -
Nie odnosząc się do tej konkretnej tragedii chciałbym przestrzec przed zbyt surowymi sądami nad sprawcą. Jako kierowca wielokrotnie doprowadziłem do sytuacji na drodze w której mogło dojść do nieszczęścia. Zmęczenie, stres, brak koncentracji mogą uczynić z nas kata lub ofiarę.
-
Zgadzam się z bartkiem ~O zgłosiłeś się na policje? U nas w Polsce jest ta mentalność, że większość ludzi widzi jakieś przykre sytuacje, ale by pomóc drugiemu to nic nie robią... czemu tak jest? Jeśli naprawdę widziałeś, że kierowca nie był winny to zgłoś to, anie biedny chłopina odpowie za coś co nie stało się z jego winy... Żal mi co niektórych naszych mieszkańców... pomagajmy sobie, a nie utrudniajmy życie...
-
Nie zawsze jak wina kierowców ludzie wchodza czasmai na jezdnie, gdzie chca " mało pasów na jezdniach...
-
Nie dalej jak cztery dni temu, pewna sędziwa Pani przechodziła sobie przez pasy na skrzyżowaniu koło sądu... I nie byłoby w tym nic szczególnego gdyby nie fakt, że ja miałam zielone światło, a sędziwa Pani na czerwonym "galopowała" przez pasy i nawet nie raczyła spojrzeć czy przypadkiem jakiś samochód za moment jej nie rozjedzie... Niestety, takie zachowanie pieszych bardzo często nas kierowców zaskakuje... Pytanie jest jedno: kto w takiej sytuacji ponosi winę. Przejście dla pieszych to przejście dla pieszych; tylko jak częstko Ci piesi łamią przepisy? Nikt ich przecież nie karze; mandatem; jak nas kierowców. Tragedia; to prawda; tylko kto zawinił? Jeżeli ktoś widział i wie że to nie kierowca zawinił, proszę zgłoście to... A Panowie Policjanci może zacznijcie karać bezkarnych przechodniów :(.
-
Właśnie! A zacznijcie odemnie! Agucho bolec jest tak ciasny czasami że trzeba nam jeździć jak po polu minowym. Zobacz jak wielu parkuje zaraz przy pasach więc to trochę nasza wina, ale z drugiej strony zdajmy sobie sprawę że w takiej wsi to nie wiele da się zrobić jak tylko uważać. Ale jak kto się na siłę chce wepchnąć pod koła to nic nie poradzisz. Może jaki program w tv bolec coś pomoże? Rzucę temat Juchanikowej.
-
Agucha- ja obecnie robię kurs prawa jazdy i miałem podobny przypadek, otóż nie było żadnych świateł ani nic, samo przejście, widząc starsze małżeństwo (a pan był o kulach) ładnie się zatrzymalem i co. I czekam czekam a oni wcale nie przechodzą, zamiast tego pan podszedł kolo maski i rzucił kilka wyzwisk. Chyba myślał, że chciałem go rozjechać... Z drugiej strony, często ludzie potrafią pakować się na drogę bo nie chce im się dojść do pasów, co sam praktykowałem, zanim nie zobaczylem, jak to wygląda z perspektywy kierowcy... czasem aż mi nogi miękną...
-
Adam. M No to witaj w gronie zielonawych kierowców. Ja mam prawko od 2-3 tyg i już bym stuknął przechodnia gdyby sie nie wstrzymał. Moja rada przepuszczam każdego i szukam wzrokiem chcących mi wtargnąc pod kółka. Więc jade 30 -max 40 km/h i mam w nosie jadących z tyłu chyba że widzę możliwośc przyśpieszenia, ale k. Miarki i okolice szkół to wolę wkurzyc kierowców niż przejechac jakiegoś pieszego barana. (za ciężko pracowałem na to prawko :-) takze pyr, pyr na początek, jak ty się czujesz, a jak sie komuś śpieszy niech sobie wyprzedza. Pozdr.
-
Olo nabierzesz doświadczenia, spokojnie ;-)
Tylko jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć ;-)
Ps I nie daj się zgubić kiedyś "brawurze" ;-). -
Chyba nie dam bo przez brawurę 6 razy zdawałem, aż zdjąłem nóżkę z gazu i zdałem.
-
Ale oczy i uszy naokoło głowy, pomimo wolnej jazdy, bo niefrasobliwych pieszych nie brakuje.
-
Mnie ostatnio o mało facet nie potrącił na tym przejściu na Asnyka na wysokości dawnego "Kiełbika", bo myślałam, że każdy kierowca zwalnia przed przejściem. :-(.