Idzie wiosna, niesie radość, niech i u ciebie zawita Anko. A do Hanki: a próbowałaś się dostać do Świeradowa lub Zgorzelca na oddział rehabilitacji? Słyszałam o szybkim sposobie ale nie jest on tak do końca w porządku, ale jest skuteczny. Wolę nie pisać, sama się domyśl, w Bolesławcu pracują lekarze ze Świeradowa.
Nie płaczcie nade mną
Dyskusja dla wiadomości: Nie płaczcie nade mną.
-
-
Połóż sie na nasz oddział neulogiczny i po wez skierowanie do Zgorzelca tak będzie najszybciej chyba że szybciej będzie jak sugeruje Realistka. Haniu bardzo Ci współczuje.
-
Po pracy w Baderze wiele kobiet może mieć nowotwór. Moja znajoma też tam pracowała parę lat i walczy z chorobą. Mówiła mi niejednokrotnie, że na pojemnikach z substancjami chemicznymi do skór był nakaz zrywania ostrzeżeń o toksyczności substancji, wracały one tyko jak były kontrole PIP. Czyli praca w Baderze kosztem ludzkiego zdrowia. Ile Bolesławianek po pracy w wyżej wymienionym zakładzie cierpi na chorobę nowotworową? Niech ktoś mi odpowie?
-
Anko. Mój Tato też otarł się o ten problem a ja z nim, nie mogłam się pogodzić dlaczego on taki zdrowy i silny człowiek miał wtedy 60 lat musi tak cierpieć, przede wszystkim ze strachu bo jak wiadomo te stany początku raka raczej nie bolą i nie dają o sobie znać. Więc ryczałam po kryjomu, dlaczego go to spotkało? Zrobiłam wszystko co mogłam poruszyłam wszystkie skromne znajomości z pytaniem gdzie najlepiej szukać ratunku. Mój Tato wylądował w klinice na Hirszfelda we Wrocku, zajął się nim dobry lekarz, wyciął wielkiego nowotwora wielkości męskiej pięśći i powiedział że teraz wszystko w rękach Boga i tak też się stało. Nam zostało się tylko modlić, bo jakie tu leczenie. Wypłakiwałam swoje oczy w Kościele i prosiłam o łaskę aż w końcu powiedziałam kiedyś sama do siebie, Boże nie mogę już więcej płakać niech się stanie Twoja wola. I mój Tato żyje do dziś, choć prognozy nie były najlepsze. Ale to nie wszystko, opisana historia to historia sprzed 10 lat. Rok temu o tej porze stwierdzono u mojego Taty czerniaka złościwego i znów to samo. Jest po operacji ma całe pociete plecy w 8 miejscach wycietę wezły chłonne i mimo wszystko niesamowitą chęć do życia mimo, że ma 73 lata cały czas coś robi i nie myśli o chorobie. Opisałam Ci to żebyś się nie poddawała tylko bądz przy Tacie i dodawaj mu wiary w to że będzie dobrze i niech nie ma czasu na przemyślenia w samotności, tylko uczestniczy w normalnym życiu rodziny. W tym czasie potrzebny jest tym ludziom spokuj i dużo miłości od bliskich osób. Ty sama musisz uwierzyć że to nie wyrok i to musisz przekazywać Tacie a wszystko będzie dobrze. Trzymaj się i powodzenia.
-
Dziękuję. Tato wziól 1 chemie -dzisiaj kończy i strasznie che mu się jeść. Nie można Go operować bo jest za słaby. Tato jest pozytywnie nakręcony i ma walke ducha. Ma 61 lat i jest -nigdy nie odmówił komuś pomocy i jest strasznie honorowy. Jeszcze raz dziękuję.
-
Aniu To, że Tato ma apetyt to juz dobry znak i to że sie nie poddaje to też bardzo ważne. A najważniejsze jest to co napisałaś na końcu, że jest dobrym człowiekiem i pomagał innym ludziom, nasze dobre uczynki zawsze do nas wracają więc miejmy nadzieje, że to też wróci do twojego Taty i dalej będzie pomagał potrzebującym. Zycze Wam dużo siły i wytrwałości a wszystko się dobrze skończy. Trzymam za Was kciuki. GM.
-
Bohaterka artykułu to silna osobowość i takie mocne podejście do choroby pomaga ją przezwyciężyć, wpływ psychiki na somatykę jest nieoceniony choć nie zawsze ma długotrwały efekt, niestety... ale patrząc przez pryzmat doświadczenia pracy w hospicjum i oddziale onkologicznym wiem, że pozytywne nastawienie do faktu choroby pomaga nie tylko ją pokonać ale ma też ogromnie pozytywny wpływ na rodzinę osoby dotkniętej chorobą, dażę wielkim szacunkiem osoby takie jak Pani Grażyna...
- 1
- 2