Echa strzałów w Gromadce

stacja kolejowa gromadka
Stacja kolejowa w Gromadce • fot. Wratislaviae Amici To opowieść o okrutnych czasach, kiedy zabicie niewinnego człowieka w Polsce było chlebem powszechnym.
istotne.pl 86 gromadka, wojna

Czas powojenny w Bolesławcu, który jeszcze kilkadziesiąt lat temu nosił niemiecką nazwę Bunzlau, był czasem zwyrodnialców w żołnierskich mundurach. Zdegenerowani wieloletnimi walkami żołnierze rosyjscy byli okrutnymi przestępcami na ziemiach, które Polacy nazywali wtedy „odzyskanymi”.

Sowieci przede wszystkim kradli dobytek osiedleńców i autochtonów Niemców. Byli bezkarni. Kiedy ktoś się im przeciwstawiał, jak wójt Gromadki w 1946 roku (wówczas Grzmiącej), to mógł być pewny rozstrzelania. Dzielnego wójta mieli obronić przed pewną śmiercią milicjanci z Modłej. Chociaż fukcjonariusze MO też dopuszczali się grabieży i gwałtów, jednak oni ograniczali się do Niemców.

Anna Bober-Tubaj w swojej pracy „Bolesławiec 1945-1966. Zniszczenia i odbudowa” dotarła do ankiety dotyczącej przebiegu działań wojennych na naszych terenach. Niemieccy mieszkańcy Bunzlau opowiadali o celowych podpaleniach miasta przez Sowietów, które w konsekwencji wywoływały rozległe pożary. Miasto nie ucierpiało bardzo na skutek działań wojennych. Było celowo podpalone przez żołnierzy Armii Czerwonej, wchodzącej do niego w triumfie. Sowieci demontowali i wywozili do ZSSR urządzenia i wyposażenie wielu bolesławieckich zakładów, m.in. Concordii. I dopuszczali się aktów grabieży i wandalizmu. Autorka znalazła w zasobach archiwum pismo Zarządu Miasta, w którym zwrócono się do Komendanta Wojsk Sowieckich w sprawie strzelania ostrą amunicją do żarówek lamp elektrycznych (przy ulicy Asnyka). Pisze też w swej książce o interwencjach ówczesnego burmistrza miasta, który nie był w stanie zabezpieczyć niezamieszkałych domów. Rosjanie byli niebezpiecznymi szabrownikami. Wywozili okna, drzwi, piece przenośne, a to, czego nie mogli zabrać, dewastowali.

Na początku 1947 roku – pisze z kolei w swojej pracy „Powiat Bolesławiecki 1945-1950” Adam Baniecki – Powiatowa Rada Narodowa uznała, że stan bezpieczeństwa uległ poprawie, ponieważ nie odnotowano żadnych morderstw, gdy tymczasem pospolite przestępstwa były codziennością.(...) Sprawcami nadal w pozostawali żołnierze Armii Radzieckiej. To zjawisko szczególnie nasiliło się w gminie Gromadka, gdzie przywłaszczano nielegalnie siano, inwentarz i urządzenia domowe.