Adwokat bolesławieckiego radnego podejrzewa, że w MZGM zginęły ważne dokumenty

Adwokat bolesławieckiego radnego podejrzewa, że w MZGM zginęły ważne dokumenty
fot. B.org Trwa proces radnego Dariusza F. oskarżonego o znęcanie się nad pracownicą. Dwa wnioski o włączenie dowodów do sprawy wpłynęły do sądu podczas ostatniej rozprawy. Jeden od prokuratury, drugi od adwokata oskarżonego.
istotne.pl 86 mobbing, sąd rejonowy, dariusz f.

Reklama

Na rozprawie we wrześniu 2021 roku adwokat Tomasz Klukowski, obrońca radnego Dariusza F., poprosił sąd o zwrócenie się do Urzędu Miasta Bolesławiec o udzielenie odpowiedzi, gdzie znajdują się dokumenty dotyczące konkretnych wpisów w księgach i błędów we wpisach popełnionych przez pokrzywdzoną w okresie objętym aktem oskarżenia.

Na rozprawie 7 grudnia adwokat oskarżonego stwierdził, że ważne dla oskarżonego dokumenty jego zdaniem zaginęły z siedziby MZGM, dlatego zawnioskował o dołączenie do sprawy ich kopii, które miał w posiadaniu. Według wiedzy adwokata, oryginały dokumentów miały być zabezpieczone w firmie.

O sprawę zapytaliśmy szefa Miejskiego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. – Wszystkie dokumenty związane ze sprawą zostały przekazane prokuraturze – powiedział Kazimierz Łomotowski. – Nie mamy żadnego sejfu, ani kasy pancernej, tylko szafę pancerną z dokumentami osobowymi pracowników zgodnie z zaleceniami RODO. Znajduje się ona w biurze działu kadr Miejskiego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej – podkreślił dyrektor MZGM.

Prokurator Sebastian Woźniak z kolei zawnioskował o dołączenie do sptawy zapisu rozmów z komunikatora internetowego, które dotyczyły kontaktu poszkodowanej z grupą modlitewną w jej parafii.

Chodziło o wcześniejsze zeznanie jednej z kobiet w sprawie SMS-ów, które jakoby miała rozsyłać pokrzywdzona do osób związanych z parafią, do której należała. Treść rzekomych SMS-ów była znana świadkini ze słyszenia. Nie widziała ich, nie dostała ich, a osoba, która jej o nich powiedziała, miała je natychmiast wykasować, z uwagi na ich nieprzyjemną treść.

Prokurator przedłożył zapisy rozmów, by z treściami tymi zapoznał się sąd.

Sprawa jawna czy niejawna?

Adwokat oskarżonego mocno podkreśla na każdej z rozpraw, by wyłączyć prasę z posiedzeń sądu. Relacje z procesu zamieszczane w prasie źle podobno wpływają na emocje najbliższych radnego.

Sprawa jest na pewno trudna, jednak społecznie bardzo ważna. Dotyczy osoby publicznej, czyli radnego, oraz dotyka ważnego dla wszystkich pracownic i pracowników tematu mobbingu i jakości relacji przełożonych z podwładnymi.

Przypomnijmy, że w tej sprawie opinia publiczna stawia też istotne pytanie: czy radny powinien zajmować ważne stanowiska w miejskiej spółce i zatrudniać osoby spokrewnione?

Reklama