O osobach LGBT+ w Bolesławcu rozmawiamy z Joanną, wyoutowaną lesbijką

O osobach LGBT+ w Bolesławcu rozmawiamy z Joanną, wyoutowaną lesbijką
fot. istotne.pl Joanna w wywiadzie z Grażyną Hanaf mówi, że kiedy ktoś obcy pyta ją, czy nie szuka męża, odpowiada: nie, ja szukam żony. Do Bolesławca Joanna wróciła z mamą po rozstaniu rodziców i opowiada, jak żyje się lesbijce w mieście ceramiki.
istotne.pl 86 wywiad, lgbt, na żywo

Reklama

Kiedy w mediach społecznościowych geje i lesbijki z Bolesławca i okolic zwoływali się na towarzyskie spotkanie, ktoś w komentarzach skutecznie ich nastraszył. Pewna osoba napisała komentarz, żeby ludzie szykowali strzelby, bo w końcu będą wszyscy (osoby LGBT – przyp. red) zamknięci w jednym pomieszczeniu… To fragment z wywiadu z Joanną Włodarczyk. Cała rozmowa poniżej.

Zapis rozmowy z Joanną Włodarczyk

Grażyna Hanaf: – Pani Joanna, kiedy mi odpisywała ze zgodą na ten wywiad, napisała do mnie, że nie jest nikim ważnym. W takim sensie, pewnie znanym, oczywiście, kto mógłby się wypowiadać na te tematy. „Jednak zgodzę się na wywiad, ponieważ musi być ktoś odważny ze środowiska, kto pokaże ludziom z miasta, że jesteśmy zwykłymi ludźmi nie dewiantami”. Dewianci. Jak pani tę definicja przedstawia, jak jest pani ona przedstawiana wobec osób LGBT?

Joanna Włodarczyk: – Myślę, że ludzie myślą o tym słowie jako osoba chora psychicznie po prostu. Osoba, która ma zachowania niezgodne z normą. To jest moim zdaniem taka ogólna definicja tego słowa.

– Tak, dokładnie, taka jest definicja tego słowa. PWN mówi: dewiant, osoba przejawiająca odchylenia od normy. Jednak pani mówi: osoba chora psychicznie. Czy ten pomysł na to, że homoseksualizm jest chorobą, pani się spotyka z taką informacją zwrotną od ludzi?

– To jest najczęstsza informacja zwrotna. Że my jesteśmy chorzy psychicznie i ogólnie jesteśmy chorzy. To jest standard.

– Ale to są informacje takie z internetu, czy od rodziny, znajomych? Jak to jest najczęściej? Ta informacja zwrotna od kogo on przypływa?

– Ja mam o tyle szczęścia, że mam kochaną mamę, która to akceptuje. Kochającą rodzinę, więc – Mamo, kocham cię! Ale jest bardzo dużo osób niestety, których rodzina myśli tak samo i którym rodzina powie prosto w oczy, że jest chory. Nie znamy się, wyjdź z domu, nigdy więcej się nie pokazuj.

– No niestety, to się nam pojawia. Takie informacje też się w prasie pojawiają.

– Minutę temu jeszcze był synem, była córką i powiedziała w rodzinnym domu prosto w oczy, kim jest tak naprawdę. Że po prostu darzy miłością, taką normalną, tak jak ty, czy ktokolwiek inny, ale po prostu osobę tej samej płci. I to po prostu skreśliło w oczach rodziców, osób najbliższych, które wychowało to dziecko, które pozwoliło przyjść na świat temu dziecku. To te osoby w tym momencie skreśliły to dziecko. Więc jak ono teraz musi się czuć?

– Myślę, że to jest największy taki strach dla dziecka, być odrzuconym. To my pozdrawiamy bardzo serdecznie wspierających rodziców osoby LGBT+. No i mamę pani Joanny bardzo serdecznie pozdrawiamy, która na pewno obejrzy z przyjemnością ten wywiad z córką. Będziemy pytać się, jak jej się podobało. Pani niej jest chyba bolesławianką, tak zerknęliśmy na profil. Przyjechała Pani do nas skądś. Czy tak rzeczywiście jest? Jak to wyglądało i dlaczego pani wybrała Bolesławiec?

– Ja nie wybrałam. To nawet nie był wybór mamy. Rodzice się rozstali. Po prostu mama wróciła do swojej mamy, do gniazda.

– Czyli tak naprawdę to jesteście z krwi i kości z miasta ceramiki. Po kądzieli. Jestem ciekawa, bo tutaj wracając, na pewno chciała pani też nawiązać kontakty z osobami, które pani światopogląd łączy, ale też i ta sama orientacja. Czy my mamy jakąś grupę osób LGBT w Bolesławcu? Jakieś zamknięte środowisko, które się ukrywa? Jak to w ogóle wygląda?

– Nie da się tego stwierdzić do końca. Ja wiem, że są takie osoby, bo będąc osobą ze społeczności idąc ulicą to widać jednak.

– To musi mi pani powiedzieć, jak to widać? Chciałabym się dowiedzieć.

– Trzeba mieć tak zwany gejradar.

– No właśnie ja słyszę o tym tajemniczym gejradarze. Ale to mają tylko osoby homoseksualne? Heteroseksualne nie mają takiego gejradaru?

– Osoby heteroseksualne również to mają, ponieważ jak ja na przykład przyszłam do pracy, pewne osoby od razu wiedziały, że jestem tęczowa.

– A jak one to komunikowały? Podchodziły i mówiły „cześć Joasia, wiemy, jesteś tęczowa”, czy po prostu jakoś to wychodzi w rozmowie?

– Ja też nie mam jakiegoś takiego strachu, żeby powiedzieć komukolwiek, że jestem lesbijką. Dlaczego ja mam co ukrywać? Nie wiem. Ktoś mnie zabije? Jak będzie chciał spróbować, spoko, chodź, ja też mam nóż. Mam pięści, mogę się bronić. Jeśli ktoś mnie zapyta „cześć, masz chłopaka, męża, narzeczonego, masz w końcu 31 lat zaraz”… No nie, nie mam, żony szukam. Proste pytanie, prosta odpowiedź.

– Bardzo fajna odpowiedź. A proszę powiedzieć, jak reagują ludzie tu w Bolesławcu, w pracy na przykład u pani. Jak koleżanki, a jak koledzy. To bym chciała wiedzieć.

– Nigdy jeszcze nie spotkałam się ze złowrogą odpowiedzią, za co też bardzo dziękuję i szanuję. Ale wiem, że również są osoby, które źle by zareagowały. Spotkałam kilka takich osób w swoim życiu, które chciały mnie nawracać. Mówiły, że dobrze mężczyzna cię nie wychędożył, albo coś takiego. Są różne odpowiedzi, różne zachowania ludzi. Co kraj, to obyczaj. Co człowiek, to jego światopogląd jakiś, więc trzeba być różnie nastawionym na odpowiedzi ludzi.

– Jak reagują kobiety? Jest jakaś różnica między reakcją kobiet a mężczyzn, na pani odpowiedź, że szuka pani dziewczyny, szuka pani żony, że jest pani zainteresowana kobietami, jeżeli chodzi o związki romantyczne oczywiście.

– Różnica pewna jest. Mężczyźni bardzo często odpowiadają, że „tak, rozumiemy cię, my też lubimy kobiety”.

– To urocze. A dziewczyny jak reagują?

– Normalnie. „Fajnie, szukasz sobie dziewczyny, żony, no fajnie”.

– Możemy powiedzieć, że Bolesławiec jest, tak pani doświadczeniu, tolerancyjny? Osoby są tolerancyjne? Czy ty tutaj też spotkała się pani z takim jakimś osobistym hejtem?

– Człowiek prosto w twarz też boi się powiedzieć pewnych rzeczy. Możemy spojrzeć na komentarze przecież pod niektórymi postaciami w internecie. Jaka tam się lawina zła i nienawiści leje. To przerasta ludzkie granice. Co ludzie to tam piszą, to po prostu słów brakuje. A twarz ludzie nie mają teraz odwagi powiedzieć prawdy. Więc wydaje mi się, że są właśnie takie dwie skrajności, jeśli chodzi o mówienie prawdy ludziom. Jeśli ja powiem „jestem lesbijką, szukam dziewczyny”, to wszyscy „ale fajnie”, co nie. Później będą mówić do siebie i myśleć całkowicie co innego. Więc trzeba brać na to poprawkę też.

– Zapytam, bo użyła pani takiego słowa „prawda”, „nie umieją powiedzieć w oczy prawdy”. To czy prawdą jest ten hejt i ta nienawiść, którą gdzieś tam się anonimowo wylewa, czy jednak prawdą jest ta serdeczność i otwartość, która jest twarzą w twarz? Tak w pani ocenie, tak gdyby pani mogła teraz sobie to przemyśleć i nam odpowiedzieć.

– Na to akurat ciężko mi odpowiedzieć, bo mogą to być osoby, które na przykład są osobami homoseksualnymi, a nie mogą się ujawnić. W ten sposób jakoś swój żal wylewają. A mogą to być faktycznie osoby, które są homofobami, więc faktycznie ciężko udzielić jakiejś konkretnej odpowiedzi.

– To w takim razie ja zadam pytanie, jak pani by radziła osobom LGBT+ się wyrażać? Marsze równości? Walczenie o swoje prawa? W jaki sposób jakby Pani uważa, że to by było skuteczne przekonywać ludzi do siebie?

– Na pewno nie narzucając się osobom heteronormatywnym, bo to bardzo denerwuje. Nawet mnie to denerwuje. Jakieś parady równości. No spoko, fajne są raz na jakiś czas, ale też, by nie były one przesadzone. Z jakimiś dziwnymi gadżetami i w ogóle. Byłam raz na takim marszu z ciekawości tylko. To taka chodząca dyskoteka.

– Teraz ostatnio jakoś czy dawniej?

– Kilka lat temu. Nie pamiętam, który to był rok, ale kilka lat temu we Wrocławiu. Nie wiem, co się dzieje w Warszawie, więc nie mogę się wypowiedzieć. Te marsze powodują to, że faktycznie media wyciągają stamtąd wszystko to, co jest najgorsze dla nas. No i później to się wszystko nakręca. Tak samo ci aktywiści, którzy, nie wiem, malują Maryję na tęczowo albo, kolega mi dzisiaj nawet powiedział o cipkomaryjce, o czym ja nie wiedziałam. Są skrajności przychodzące w skrajność. Jeśli my te skrajności przechodzimy już, no to my zrażamy pewne osoby do siebie. To jest tak, jak z miłością, z kochaniem drugiego człowieka. Albo może lepszy przykład, z troską. Nie można być za bardzo troskliwym, za bardzo opiekuńczym, bo to jest jednak przesada.

– Ja rozumiem, ale z tymi marszami powiem tak. Ja wysyłam córkę z przyjaciółmi, z przyjacielem na marsze równości. Ostatnio była teraz jesienią, trzynastolatka. I tam naprawdę, bardzo jest to sympatyczny ruch, gdzie najspokojniej w świecie żadna telewizja z żadnej opcji nie wyciągnie nic złego. Te marsze są naprawdę paradą takich osób, które są i sojusznikami, i osobami LGBT+, które sobie idą, jak każdy inny marsz. Bardziej bym nie puściła córki na Marsz Niepodległości do Warszawy, bo by ją tam jakiś łysy człowiek zabił możliwe. Jednak ja wrócę. Czyli tak, nie narzucać się. To w takim razie jak walczyć o swoje prawa? Na przykład takie prawo, pani powiedziała „szukam żony”. Chciałaby pani się ożenić w Urzędzie Stanu Cywilnego, stanąć przed urzędnikiem i zawrzeć po prostu zwyczajnie akt małżeński, czy nie?

– Na pewno chciałabym być małżonką. Ale w Polsce to nigdy nie będzie możliwe ze względu konstytucję, której nikt nigdy nie zmieni.

– No właśnie w Konstytucji nie ma żadnego zapisu, że nie wolno jednopłciowych związków, jak już ją zaczynamy badać, to tam jest tylko taka informacja…

– Małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, tak jest napisane. Jednak możemy być w jakimś związkiem, jeśli pójdziemy do takiego notariusza i podpiszemy wszystkie dokumenty. Nie jest tak naprawdę zabronione nam być parą na dokumentach, jeśli tak naprawdę tego chcemy. Jeśli tak naprawdę to tego podążymy. Są teraz śluby tak zwane humanistyczne. Przychodzi w danym terminie do danego miejsca notariusz, bodajże jeszcze ktoś, kto prowadzi tą ceremonię. Są wszystkie dokumenty, jakie tylko byśmy chcieli i możemy ten tak zwany ślub przeprowadzać.

– Ja rozumiem, tylko nie jest to taki ślub…

– Swoich bliskich możemy w szpitalu odwiedzić. Dziedziczyć po nich. To wszystko, co tylko daje nam ślub cywilny.

– Ja mam takie pytanie w takim razie. Pani pracuje, płaci pani podatki na pewno, składki na ZUS i wszystkie inne rzeczy, które państwo żąda od swojego obywatela, obywatelki. I teraz, ja też pracuję i też płacę te wszystkie podatki. I kiedy ja przyjdę do Urzędu Stanu Cywilnego z mężczyzną, to wszyscy wezmą ode mnie dowód i zapiszą mnie tam i po miesiącu dadzą mi ślub. A kiedy pani przyjdzie, taka sama obywatelka jak ja, absolutnie z tymi samymi prawami do wszystkiego, kiedy pani przyjdzie tam z kobietą, bo jak przyjdzie pani z mężczyzną, to nie będzie problemu, tylko że jest problem, bo pani nie chce przyjść z mężczyzną. Ale jak pani przyjdzie z kobietą, to powiedzą pani „nie”. „Pani jest obywatelką gorszego, gorszej kategorii, pani się nie należy”. Nie czuje pani dyskomfortu w tym? Bo te wszystkie śluby humanistyczne, ja to rozumiem, ja też mogę sobie zawrzeć ślub humanistyczny z moim kolegą i po prostu go upoważnić do tego, żeby on przyszedł do szpitala. Ale jednak mam więcej praw tylko dlatego, że przybywam do Urzędu Stanu Cywilnego z facetem, a nie z kobietą. Mnie, jako heteroseksualnej osobie, się to nie podoba. Bo pani nie ma wszystkich praw, jak każdy obywatel, to płaci pani 50% podatków na przykład. No bo nie może pani wszystkiego zrobić.

– Mamy te same obowiązki, co osoby heteronormatywne, ale nie mamy tych samych praw. Niestety tych wszystkich praw, o które walczyły, raczej nigdy nie pozyskamy. Trzeba żyć jakoś świadomie, jeśli o to chodzi.

– Ale mówi pani o Polsce, że nie uzyskamy tych praw? Bo na przykład we Francji to już mamy takie prawa, w Anglii, wyjeżdżają osoby do Anglii, i tam jest adopcja dzieci, Holandia. No masa krajów. Stany Zjednoczone, Niemcy. Dlaczego nie w tej Polsce? Bo jacyś aktywiści to wywalczyli w końcu?

– W Polsce jeszcze nie nadszedł na to czas. Po pierwsze, za dużo tutaj nadal żyje osób starszych, którzy mają prawo do głosowania. Kościół ingeruje w politykę, co się jednak łączy. Póki to będzie miało ze sobą jakieś związek, to raczej nie nastąpią jakieś wielkie zmiany jeżeli chodzi o społeczeństwo LGBT. Ja przynajmniej się nie oszukuję jeśli chodzi o te większe zmiany przynajmniej.

– To ja powiem, że ja trzymam kciuki, żeby jednak, żeby te zmiany nastąpiły i żebyśmy wszystko robili…

– Chcę krótko nawiązać, bo pytała pani o jaką społeczność zamkniętą w Bolesławcu. Tego nie ma i chyba raczej nie będzie ze względu na strach przed ludźmi. Kiedyś był taki post na Facebooku, że właśnie chcieli się spotkać. Ja również się tam udzieliłam. Nie doszło do tego, ponieważ był tam jeden taki troszeczkę starszy komentarz pod tym, żeby ludzie szykowali strzelby, bo w końcu będą wszyscy zamknięci w jedym pomieszczeniu.

– To powiem tak. istotne.pl zapraszają bardzo takie osoby i zapraszamy, ochronimy. Ale proszę mi powiedzieć, czy ten komentarz, to był jakiś anonimowy, czy to jakaś konkretna osoba napisała, zastraszała?

– To na Facebooku było napisane. Normalna osoba, żywa, z krwi i kości. Bodajże mężczyzna, z tego co pamiętam.

– A państwo to zgłosili? Bo to są groźby karalne, to jest bardzo poważna sprawa.

– Nie, chyba wtedy tego nie zgłosiłam. No ale temat umilkł. Nigdy więcej już takiej prośby nikt nie wystosował jeśli chodzi o takie spotkanie. A bardzo szkoda. Bardzo chciałabym zorganizować coś takiego.

– Ale to było jakieś wydarzenie na Facebooku, coś takiego, czy to jakoś we własnym zakresie?

– Zwykłe pytanie na Spotted. Ktoś wyszedł z inicjatywą.

– A to jakoś dawno było temu?

– Myślę, że rok co najmniej.

– No to nie jest tak, 12 miesięcy, na proszę. To jeszcze raz: jeżeli u nas zorganizujecie, na naszej stronie powiadomicie o takim spotkaniu, to na pewno będziemy dbać o to, żeby prawnie nic się nie stało i żeby nikt was nie zastraszał. Bo rzeczywiście to jest bardzo fajny pomysł, żeby się poznać, zobaczyć. Te osoby, które chcą.

– Osoby LGBT będą nas oglądać. Będą to słyszeć.

– Zapraszamy, pod tą informacją będziemy dbać o to, żeby poinformować. Jeżeli będą chciały, będziemy wiedzieli, co z tym zrobić. To jeszcze raz bardzo dziękuję, pozdrawiam, do widzenia państwu, do widzenia pani Joanno.

– Również bardzo dziękuję i życzę miłego wieczoru, tudzież dnia, zależy, o której porze to oglądacie.

Reklama