tekst zlecony

Zatwarnicki Słychan Adwokaci – lokalni specjaliści od spraw „frankowych”

Zatwarnicki Słychan Adwokaci – lokalni specjaliści od spraw „frankowych”
fot. Zatwarnicki Słychan Adwokaci Kancelaria Zatwarnicki Słychan Adwokaci powstała w 2019 roku. Tworzy ją dwójka bolesławieckich adwokatów – Marcin Zatwarnicki i Luiza Słychan. W czasie, gdy jeden z największych polskich banków proponuje ugody kredytobiorcom frankowym, rozmawiamy o aktualnej sytuacji frankowiczów oraz o tym, co sprawiło, że zdecydowali się na specjalizację właśnie w zakresie kredytów bankowych powiązanych z kursem franka szwajcarskiego.
istotne.pl 86 wywiad, kredyt

Reklama

Zacznijmy zatem od początku. Jak doszło do tego, że zdecydowaliście się Państwo na specjalizację w zakresie roszczeń kredytobiorców frankowych.

Marcin Zatwarnicki: Można powiedzieć, że to specjalizacja wybrała nas, a nie my specjalizację [śmiech]. Jako prawnik prowadzący od 2013 roku spory sądowe z podmiotami z sektora bankowego oraz zakładami ubezpieczeń, już od początku 2018 roku obserwowałem, w jaki sposób kształtuje się sytuacja frankowiczów. Jednak o tym, że Kancelaria skupi się na wsparciu osób będących kredytobiorcami frankowymi, ostatecznie zdecydowała duża ilość zapytań, które w tej sprawie kierowali do nas mieszkańcy Bolesławca i jego okolic. 

Luiza Słychan: Dokładnie. Odbieraliśmy wiele telefonów z zapytaniem o możliwość spotkania w sprawie zawartej umowy kredytu powiązanego z kursem franka szwajcarskiego. Dominującym w takich rozmowach był jeden wątek – „Nie chcemy zlecać naszej sprawy komuś z Wrocławia, czy Warszawy kogo nie znamy. Chcemy kogoś, z kim moglibyśmy porozmawiać twarzą w twarz."

Czy rozmiar Kancelarii ma znaczenie?

Marcin Zatwarnicki: Tak. W naszym przekonaniu wielkość zespołu pracującego w ZSadwokaci oraz lokalny charakter prowadzonej przez nas Kancelarii to zdecydowane atuty. Trzeba mieć na względzie, że w każdej sprawie Klient potrzebuje bezpośredniego kontaktu z prawnikiem, który będzie merytorycznie zajmował się jego sprawą. Oczywiście jest to okoliczność istotna w każdego rodzaju sprawie, ale w sprawach frankowiczów – których zaufanie do tzw. instytucji zaufania publicznego już raz zostało brutalnie wykorzystane – ma zasadnicze znaczenie.

W naszej Kancelarii osobami, które prowadzą merytorycznie sprawę klienta „od A do Z”, jesteśmy tylko my – dwóch adwokatów. Zawsze to któreś z nas odbywa pierwsze spotkanie z Klientem, to my przygotowujemy merytoryczne stanowisko w sprawie i to my jesteśmy z Klientem na rozprawach. Z relacji Klientów wiemy, że nie jest to standard w innych, dużych podmiotach, z którymi współpracują inni frankowicze.

Luiza Słychan: Zasadniczą kwestią jest budowa relacji opartej na szczerości i zaufaniu. Naszym zdaniem taką właśnie relację można zbudować tylko poprzez osobiste spotkania i rozmowy z Klientem. Co istotne, te rozmowy nie zawsze dotyczą stricte kwestii związanych ze zleconą sprawą. Zdecydowania taka relacja nie powstanie, gdy Klient nie będzie mógł skontaktować się z prawnikiem merytorycznie prowadzącym jego sprawę, bo albo nie wie, kto nim jest, albo nie może do niego dotrzeć poprzez mur, jaki tworzą infolinia i ogólna skrzynka e-mail firmy, której zleciliśmy naszą sprawę do prowadzenia.

Dlaczego wspomina Pani o firmie, której zlecono sprawę do prowadzenia, a nie o kancelarii prawnej?

Luiza Słychan: Bo niestety wielu z kredytobiorców frankowych nie nawiązuje bezpośredniej współpracy z kancelariami adwokackimi, czy – chociażby – radców prawnych. Zawierają oni umowy z firmami, które są pośrednikiem między nimi a prawnikami, którzy ich reprezentują. W naszej ocenie jest to sytuacja wysoce niekorzystna dla klienta, gdyż firmy te nie podlegają takiej samej odpowiedzialności jak adwokaci. My jesteśmy zobowiązani do posiadania ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej na wypadek błędu popełnionego przy prowadzeniu sprawy Klienta. Jednocześnie takie – ewentualne uchybienie – podlegałoby również rozpoznaniu w ramach przepisów o odpowiedzialności dyscyplinarnej adwokatów.

Jaka jest obecna sytuacja frankowiczów?

Marcin Zatwarnicki: Aktualnie mamy trzy dominujące wątki, które „rozgrzewają” emocje naszych Klientów. Po pierwsze oczekiwanie na uchwałę Sądu Najwyższego w sprawie o sygnaturze CZP 11/21, następnie proces mediacji w ramach Komisji Nadzoru Finansowego w ramach którego jeden z największych polskich banków proponuje frankowiczom ugody oraz trwająca aktualnie procedura zmiany wskaźnika referencyjnego z LIBOR na SARON.

W kontekście uchwały Sądu Najwyższego, o której Pan wspomniał najważniejszym pytaniem jest chyba to, czy na tę uchwałę w ogóle czekać, czy też podjąć działania niezależnie od jej treści.

Marcin Zatwarnicki: Dokładnie. Pamiętajmy, że uchwała we wskazanej przeze mnie sprawie miała zapaść już dawno, ale niestety nie możemy się jej doczekać. Jednocześnie – co widać po ilości aktualnie zapadających orzeczeń w sprawach frankowych – na uchwałę w ww. sprawie nie czekają sądy powszechne i w zasadzie codziennie wydają korzystne dla kredytobiorców wyroki oraz postanowienia o udzieleniu zabezpieczenia. Powyższe wynika, chociażby z tego, że – co do zasady – większość zagadnień przedstawionych do rozpoznania Sądowi Najwyższemu w ramach postępowania pod sygn. akt III CZP 11/21 zostało rozstrzygniętych w dotychczasowym orzecznictwie sądów powszechnych oraz innych uchwałach wydawanych przez Sąd Najwyższy. Żeby zobrazować skalę zjawiska w zakresie ilości spraw sądowych z umów powiązanych z kursem franka szwajcarskiego, proszę zauważyć, że – zgodnie z danymi zaprezentowanymi przez Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu – dotychczas w 2021 roku przed sądami I instancji zapadło przeszło 2 300 wyroków korzystnych dla kredytobiorców. W tym samym czasie aż 94% postępowań odwoławczych prowadzonych przez sądy II instancji zakończyło się oddaleniem apelacji banków.

Luiza Słychan: Myślę, że nie można również zapominać o tym, że postępowanie dotyczące roszczeń z umowy kredytu frankowego to proces, który znacząco rozciąga się w czasie.

Dla zobrazowania powyższego proszę mieć na względzie, że współpraca pomiędzy naszą Kancelarią a Klientem obejmuje kilka etapów. Na początku potencjalny Klient przekazuje nam posiadaną dokumentację kredytową, a my ją bezpłatnie analizujemy. Następnie wskazujemy Klientowi, czy i jakie roszczenia przysługują mu wobec banku, w którym zaciągnął kredyt powiązany z kursem franka szwajcarskiego. Dopiero w kolejnym etapie następuje podpisanie umowy z ZSadwokaci. Już po podpisaniu umowy formułujemy wobec banku – kredytodawcy reklamację, w której przedstawiamy żądania Klienta, jak również argumenty prawne je uzasadniające. Jeżeli reklamacja nie przyniesie zamierzonego rezultatu, to dopiero wtedy rozpoczynamy postępowanie sądowe, czyli składamy do Sądu pozew.

Jaki jest uśredniony czas trwania postępowania sądowego?

Luiza Słychan: Niestety nie ma reguły, ale trzeba liczyć się, że prawomocne – czyli końcowe – orzeczenie w sprawie można uzyskać albo w ciągu roku od złożenia pozwu, może to zając także więcej niż dwa lata. Wiele niestety zależy od taktyki procesowej przyjętej przez pełnomocnika banku, a ta często nastawiona jest na przeciąganie postępowania, jak również od sprawności Sądu, który ma orzekać w naszej sprawie.

Czy zatem nie byłoby lepiej skorzystać z możliwości mediacji przed Komisją Nadzoru Finansowego?

Marcin Zatwarnicki: Tak naprawdę, to zależy od motywacji Klienta. Nie każdy jest bowiem gotowy na to, aby rozstrzygnięcie swojej sprawy oddać „w ręce” Sądu. Do tego dla wielu kredytobiorców postępowanie sądowe to wielki stres. Do takich sytuacji podchodzimy ze zrozumieniem i szanujemy decyzje podejmowane zarówno przez tych z naszych Klientów, którzy decydują się na postępowanie sądowe, jak i tych, którzy złożyli wnioski o postępowanie mediacyjne. Każdemu z nich służymy swoim wsparciem i radą. Pamiętać bowiem trzeba, że materia kredytów powiązanych z kursem waluty obcej jest wysoce skomplikowana i niezależnie od procedury, w ramach której podejmiemy ochronę naszych interesów, warto mieć po swojej stronie zaprawionego w tego typu bojach pełnomocnika.

Na zakończenie naszej rozmowy proszę jeszcze wytłumaczyć jakie konsekwencje dla wykonywania umów kredytów frankowych ma wspomniana przez Państwa zamiana wskaźnika LIBOR na SARON?

Luiza Słychan: Na pierwszy rzut oka zmiana ta jawi się jako zmiana o charakterze technicznym w związku z czym kredytobiorcy są przekonywani, że nie należy się nią przejmować. My jesteśmy jednak zdania, że taka zmiana – w zależności od treści poszczególnych umów kredytowych – może mieć istotne znaczenie dla możliwości dalszego trwania umowy kredytowej. Może się bowiem okazać, że wskutek likwidacji wskaźnika LIBOR brak będzie wiążącego dla stron umowy wskaźnika referencyjnego, na podstawie którego ustalana będzie wysokość zobowiązania kredytobiorcy wobec banku.

Wiemy, że niektóre z banków zaczęły zwracać się do kredytobiorców frankowych z wezwaniami do podpisania aneksów do zawartych przez nich umów. I tutaj zalecamy dużą ostrożność, gdyż nie jesteśmy w stanie wykluczyć sytuacji, w której aneks taki – z uwagi na jego treść – uniemożliwi skuteczne zwalczanie klauzul abuzywnych zawartych w konkretnej umowie kredytowej. Zalecamy w tym zakresie szczególną ostrożność.

Dziękujemy bardzo za tę rozmowę.

Marcin Zatwarnicki: Dziękujemy i zapraszamy do kontaktu z ZSadwokaci, gdyby którykolwiek z Państwa czytelników miał dodatkowe pytania w temacie kredytów frakowych.

Kontakt

Facebook: facebook.com/ZSadwokaci

Strona www: zsadwokaci.pl

BIURO KANCELARII

tel. (+48) 535 969 403

[email protected]

Kancelaria Zatwarnicki Słychan AdwokaciKancelaria Zatwarnicki Słychan Adwokacifot. Kancelaria Zatwarnicki Słychan Adwokaci

Reklama