Fizjoterapeutka na wojnie z covidem. Kiedyś umawiała na szczepienia, teraz sama szczepi

Fizjoterapeutka na wojnie z covidem. Kiedyś umawiała na szczepienia, teraz sama szczepi
fot. Stefańczyk Studio Pani Judyta, dawniej fizjoterapeutka w bolesławieckim ZOZ-ie, obecnie kwalifikuje osoby do szczepień, a także sama podaje antycovidowy preparat.
istotne.pl 183 koronawirus, szczepienie

Gdy wybuchła pandemia koronawirusa i bolesławiecki szpital powiatowy został decyzją wojewody przekształcony w placówkę jednoimienną, zawodowe życie fizjoterapeutki Judyty Mikołajczak uległo radykalnej zmianie. Personel, w tym pani Judyta, ruszył na wojnę z nowym niewidzialnym wrogiem.

Fizjoterapeutka zaczęła od odbierania telefonów i umawiania pacjentów na szczepienia. Potem skorzystała z możliwości przekwalifikowania zawodowego. Obecnie kwalifikuje pacjentów do szczepienia i sama podaje antycovidowe preparaty.

Jak przyznaje, początki były najtrudniejsze. Pacjenci obawiali się, mieli mnóstwo pytań i wątpliwości. Co warte odnotowania, najwięcej obaw żywiły osoby młode. Seniorzy zaś często byli bardzo zdeterminowani, wręcz walczyli o to, żeby dostać szczepionkę.

To strachliwe podejście z czasem uległo zmianie. – Teraz pacjenci dokładnie wiedzą, czego chcą – stwierdza pani Judyta. Niektórzy na szczepienie przychodzą przygotowani, z najnowszymi wynikami badań.

Zapytana o to, czy przytrafiają się pacjenci agresywni, pani Judyta odpowiada twierdząco. Jeszcze w czasach, kiedy odbierała telefony, zdarzali się ludzie, którzy personelowi szpitala przez słuchawkę czynili wyrzuty, że medycy są uprzywilejowaną kastą, bo oni już dostali szczepionkę, a reszta musi czekać. Z kolei potem niektórzy narzekali na to, że muszą po raz kolejny przed szczepieniem wypełniać kwestionariusz, co wydawało się im bez sensu, bo „przecież nic się nie zmieniło”.

Najbardziej jednak w pamięci utkwił pani Judycie antyszczepionkowiec z małej miejscowości w sąsiednim powiecie, który mimo swojego podejścia bardzo chciał się zaszczepić, tyle że jego stan zdrowia na to nie pozwalał. Był tak natarczywy, że cała akcja trwała półtorej godziny. W tym czasie koronasceptyk zdążył m.in. zapytać o to, dlaczego szczepionka w ogóle jest w obiegu i dlaczego podaje się ją dzieciom. A także: czy pani Judyta… liczy swoje ofiary.

Teraz sama przyznaje, że pacjenci już nie są ją w stanie niczym zaskoczyć.

I dodaje:

Zapraszam i rekomenduję: szczepcie się wszyscy. Wtedy będziemy mogli wrócić do normalności.