Groźni przestępcy ukrywają się wśród nas! Bądźcie czujni

Groźni przestępcy ukrywają się wśród nas! Bądźcie czujni
fot. policja.pl Najbardziej poszukiwani przestępcy rzadko kiedy chowają się latami przed wymiarem sprawiedliwości po lasach czy w piwnicach. Częściej żyją między nami, udając kogo innego. To właśnie im jest poświęcona najnowsza kampania medialna Europolu i ENFAST: „Ukrywają się w zasięgu wzroku”.
istotne.pl 183 policja

ENFAST to sieć współpracy policyjnej zajmująca się poszukiwaniem najbardziej niebezpiecznych przestępców, której aktywnym uczestnikiem jest polska Policja. Dzięki uruchomieniu strony internetowej Europe’s Most Wanted i corocznym kampaniom od 2016 r. zatrzymano 110 poszukiwanych, przy czym 41 zatrzymań było bezpośrednio związanych z informacjami, które pochodziły z tej strony.

Obecnie opublikowanych jest na niej 54 poszukiwanych przestępców, w tym trzech z Polski – z osławionym Jackiem Jaworkiem (na zdjęciu nagłówkowym) na czele. Wszyscy przestępcy w najnowszej kampanii poszukiwani są na podstawie ENA (europejskich nakazów aresztowania) za zabójstwa, handel narkotykami czy handel ludźmi.

Kampania „Ukrywają się w zasięgu wzroku”, która rozpoczęła się w grudniu 2021 r., przykuwa uwagę trzema intrygującymi spotami filmowymi. Ich bohaterowie to sprzedawca mięsa z nożem w ręku, farmaceuta w aptece i taksówkarz wiozący kobietę. Tacy szarzy ludzie, na których nie zwraca się często uwagi. Przedstawione historie nie opierają się na prawdziwych wydarzeniach, ale dodana do nich odrobina dramatyzmu zwraca uwagę. Daje do myślenia, pobudza czujność.

– Poszukiwani przestępcy często zmieniają nie tylko swój wygląd i dane osobowe, ale także prowadzą całkiem inne, normalne życie. Zakładają nowe rodziny, są przykładnymi obywatelami i zgodnymi sąsiadami – mówi koordynatorka Punktu Kontaktowego ENFAST w Wydziale Poszukiwań i Identyfikacji Osób Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji.

I dodaje:

Sprawa, która najbardziej utkwiła mi w pamięci, sięga 1985 r. W Polsce doszło wtedy do zgwałcenia i zabójstwa młodej kobiety, a podejrzany w sprawie młody Polak wręcz zapadł się pod ziemię. Na 32 lata! Sprawa wydawała się beznadziejna, ale… dzięki działaniom policji włoskiej skierowanym wobec fałszerzy dokumentów wyszło, że pewien spokojny mieszkaniec Włoch, niemający konfliktów z prawem, posiadający rodzinę, osiadły w okolicach Modeny, tak naprawdę może być kimś innym. To był właśnie poszukiwany Polak i doskonale sobie żył. Stworzył zupełnie inną tożsamość, a jego żona nie miała bladego pojęcia o mrocznej przeszłości i prawdziwej naturze męża. Ta sprawa była wyjątkowa, bo człowiek wykreował sobie drugie życie i tak funkcjonował przez kilkadziesiąt lat, a nikt w jego otoczeniu nie wiedział, kim on naprawdę był i co zrobił.

Kampanie medialne prowadzone przez ENFAST przynoszą efekty. „Bohaterem” poprzedniej, skupionej na przestępcach seksualnych, był Dariusz Z., który z Polski uciekł na koniec świata. Co i tak okazało się niewystarczające.

– Dzięki informacjom uzyskanym w toku kampanii krok po kroku udało nam się tego człowieka zlokalizować na jednej z małych wysepek na Filipinach, gdzie prowadził pensjonat. Nikt w jego otoczeniu nie podejrzewał, że on w swoim poprzednim życiu na terenie Europy dopuszczał się czynów pedofilskich. Podjęliśmy niestandardowe działania, by tego człowieka zatrzymać i przetransportować do stolicy w Manili. Aktualnie, ze względów proceduralnych, w dalszym ciągu przebywa w filipińskim więzieniu – mówi koordynatorka.

„Łowcy cieni”, jak określa się funkcjonariuszy Wydziału I Zarządu III Centralnego Biura Śledczego Policji, od dziesięciu lat odbierają spokojny sen i wolność poszukiwanym przestępcom. – Niektórzy z nich, ukrywając się, potrafią zerwać wszystkie dotychczasowe kontakty i więzi. O Andrzeju K. z grupy przestępczej z Ostrowa Mazowieckiego przez cztery lata nikt nic nie wiedział. Odnalazł się w Warszawie, pracował w firmie budowlanej i ocieplał budynki. Gdy go zatrzymaliśmy, poprosił, byśmy powiadomili o tym jego matkę. Kobieta szczerze się ucieszyła: „O Jezu, to on żyje!”. Pseudokibic z Łodzi, rozprowadzający narkotyki wśród kibiców, ukrywał się w wynajętym mieszkaniu w rodzinnym mieście. Nawet jego żona nie znała tego adresu. Gdy go zatrzymaliśmy, ona przyjechała zabezpieczyć lokal i zrobiła mu awanturę: „To nawet ja nie wiedziałam, gdzie mieszkasz, a Policja cię znalazła!” – wylicza funkcjonariusz CBŚP.

Duże miasta dają anonimowość. Powstają w nich całe osiedla, w których wiele mieszkań jest przeznaczonych na wynajem. Tam praktycznie nikt nie zna swoich sąsiadów, nie wie, kim są, nie rozmawia z nimi. Ale i w starych budynkach wciąż zmieniają się lokatorzy i nawet stali mieszkańcy nie mają pojęcia, kto żyje za ścianą.

– Pewien poszukiwany przez nas pan z Warszawy ukrywał się ze swoją dziewczyną we Wrocławiu. Nawet „dzień dobry” mówił sąsiadom. Potem byli bardzo zdziwieni, jak uciekając przed nami, skakał po balkonach – mówi funkcjonariusz CBŚP.

Mężczyzna, którzy przerzucał do Polski narkotyki, ukrywał się na południu Hiszpanii. Jego słabym punktem mogła być rodzina, a zwłaszcza dzieci, bo te zazwyczaj nie potrafią kłamać. Jednak nie jego. Te były wyuczone, by wszystkim mówić, że nie mają kontaktu z tatą. – Takich ludzi naprawdę trudno jest złapać. Człowiek cień, nieuchwytny – mówi policjant, który go dopadł. – Ale każdy z nich kiedyś popełnia błąd i wtedy go mamy.

W Hiszpanii stara się ukryć wielu przestępców z Polski. Zazwyczaj podają się za biznesmenów i prowadzą dostatnie życie, choć tak naprawdę wciąż robią to, co poprzednio.

Mundurowi: – Przestępcy chętnie inwestują w nieruchomości. Bogdan S. zajmował się oszustwami na duże sumy, które zainwestował w agroturystykę. Miał wielką posesję na Opolszczyźnie, a goście postrzegali go jako starszego pana, który pomagał synowi i jego żonie w prowadzeniu interesu. Gdy go zatrzymaliśmy, kosił trawę.

Mafioso z Camorry, Luigi B., ścigany przez trzy lata za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, piekł pizzę w Nowym Targu. Ponoć była nawet smaczna, a jedna z nich, ułożona według przygotowanej przez niego receptury, nosi nazwę „Luigi”. Inny Włoch, Antonio C., skazany przez sąd w Neapolu na 10 lat i 10 miesięcy więzienia za międzynarodowy handel narkotykami oraz udział w tworzeniu struktury mafijnej klanu „Contini”, przez sześć lat ukrywał się na Podkarpaciu. Funkcjonował jako przedstawiciel handlowy, prowadząc życie przykładnego członka rodziny.

Oni są wśród nas

Twórca mafii wnuczkowej Arkadiusz Ł., ps. Hoss już kilka razy był zatrzymywany. Gdy się ukrywał, przeobrażał się w innego człowieka. W kolejnym wcieleniu po ulicy chodził w kasku przebrany za robotnika, choć w wynajętym na Żoliborzu mieszkaniu miał złote żyrandole. Sebastian W., który na terenie stolicy sprzedawał dużo narkotyków, był niezwykle czujny, ale także dbał o swoją tężyznę fizyczną. Nie ćwiczył w jakiejś piwnicy, tylko w hotelowej siłowni w centrum Warszawy. Tupet? Nie, raczej wyrachowanie.

– W takich miejscach, gdzie nie ma stałych klientów, ludzie też stają się anonimowi – mówi policyjny „łowca cieni”. – Innego poszukiwanego pana zatrzymaliśmy w sklepie dużej sieci ze sprzętem sportowym.

Poszukiwani przestępcy robią wszystko, żeby nie rzucać się w oczy i nie zostać rozpoznanym. – Osoby te bardzo często ukrywają się przez wiele lat, muszą więc stworzyć sobie nowy wizerunek, zmienić wygląd i tożsamość. Dopasować się do środowiska. Te osoby są wśród nas – mówi koordynatorka ENFAST. – I na to właśnie zwraca uwagę nasza kampania „Ukrywają się w zasięgu wzroku”.