Policjanci kradną materiały dowodowe! – twierdzi prawnik rodziny Bartka z Lubina

Policjanci kradną materiały dowodowe! – twierdzi prawnik rodziny Bartka z Lubina
fot. istotne.pl Na konferencji prasowej mec. Wojciech Kasprzyk i mec. Radosz Pawlikowski ujawnili, że policja nie przekazała prokuraturze co najmniej dwóch dokumentów z przesłuchań świadków.
istotne.pl policja, lubin, wojciech kasprzyk, bartłomiej sokołowski

Wojciech Kasprzyk ujawnił szokujące informacje, że ma dowody na to, że policjanci Komendy Powiatowej w Lubinie wykradli bądź celowo ukryli protokoły z zeznań jednego ze świadków.

– Doszło do mataczenia w śledztwie – poinformował mec. Wojciech Kasprzyk. – O tym już informowałem na pierwszej konferencji w Lubinie, że może dojść do próby mataczenia po stronie funkcjonariuszy policji. Proszę państwa, złożyliśmy zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Mamy informacje, dowody na to, że policjanci Komendy Powiatowej w Lubinie wykradli protokoły, bądź celowo ukryli protokoły z zeznań jednego ze świadków. Mało tego, policjanci również dokonywali za pośrednictwem innych osób niszczenia protokołu, zebranych materiałów dowodowych w postaci przedmiotów, zatem w tym momencie składam apel do wszystkich osób, które były przesłuchiwane przez funkcjonariuszy Komendy Powiatowej w Lublinie, aby się z nami koniecznie skontaktowali, czy składali jakiekolwiek zeznania i czy składali jakiekolwiek materiały dowodowe. My na tym etapie śmiemy twierdzić, że policja tuszuje tę sprawę. Używam tutaj dość ostrych słów, ale po materiale dowodowym, który już znamy, wiemy o tym, że materiały takie były składane. Pytanie jest, dlaczego tych materiałów nie ma w aktach prokuratury łódzkiej i czy Prokuratura Okręgowa w Legnicy? Również Prokuratura Rejonowa w Lubinie wiedziała o przesłuchaniach, których nie ma w aktach sprawy – mówił na konferencji prasowej mecenas Kasprzyk.

Pierwsze mataczenie na etapie zbierania dowodów

To nie koniec zarzutów wobec funkcjonariuszy z Lubina, jakie zostały przedstawione na konferencji prasowej zorganizowanej w Kancelarii Adwokackiej Wojciecha Kasprzyka.

– Mamy informacje na ten temat, mamy dowody na tą okoliczność – zostały zgromadzone w materiale prokuratury Okręgowej w Łodzi – iż dokonywano zapoznawania się pomiędzy policjantami z dokumentami śledztwa. To jest skandal, że ci policjanci dzisiaj dalej nie są zawieszeni w swoich obowiązkach. Nie może być tak i nie jest dopuszczalne, aby jakakolwiek osoba – już tym bardziej podejrzana albo wobec której istnieją jakiekolwiek podejrzenia – mogła zapoznawać się i przekazywać te materiały dowodowe innym funkcjonariuszom policji, jeszcze tej samej policji, proszę państwa, w tym samym mieście, w tej samej komendzie – mówił prawnik.

W sprawę zaangażowany jest również prezes Fundacji Dolnośląskie Centrum Praw Człowieka.

– Po godzinie jak usłyszałem o tej sprawie miałem gotowe zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa – komentuje sprawę Radosz Pawlikowski, prezes Fundacji Dolnośląskie Centrum Praw Człowieka. – Skontaktowałem się z wrocławskim oddziałem Rzecznika Praw Człowieka. Po dwóch dniach doszły do mnie informacje, że w postępowaniu doszło do pierwszego mataczenia, już na etapie zbierania dowodów. Kiedy to funkcjonariusze policji po raptem trzech, czy czterech godzinach po śmierci Bartka wkroczyli niemal siłą do mieszkania jego rodziny, wykręcili rękę cioci Bartka, która pozostawała w żałobie i traktowali rodziców Bartka, jakby byli podejrzanymi, a nie jak pogrążonymi w żałobie rodzicami 34-letniego mężczyzny. Zszokowała mnie ta cała sytuacja i uznałem, że w taki sposób nie powinno działać państwo polskie i organy ścigania tego państwa – dodaje prezes Fundacji.

Radosz Pawlikowski skomentował sprawę zeznań funkcjonariuszki policji z Lubina.

– Proszę państwa, z uwagi na to, że w dniu dwudziestym piątym sierpnia bieżącego roku zeznania składała pani funkcjonariusz przed Prokuraturą Okręgową w Łodzi – nie mogę państwu ujawnić oczywiście szczegółów i treści tych zeznań – niemniej jednak po analizie treści merytorycznej tych zeznań doszliśmy do wniosku, że konieczne jest złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa z artykułu 233 paragraf 1a Kodeksu karnego o możliwości złożenia fałszywych zeznań w obawie przed grożącą odpowiedzialnością karną – poinformował Radosz Pawlikowski i dodał: - Pani funkcjonariusz była pierwszym ze świadków ponownie przesłuchiwanych przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi, jeśli chodzi o funkcjonariuszy. Kolejne postępowania, kolejne przesłuchania będą prowadzone w przyszłości. Natomiast już na tym etapie składamy zawiadomienie dotyczące pani funkcjonariusz, oczywiście my nie przesądzamy tego, że złożyła fałszywe zeznania, niemniej jednak uważamy, że ten wątek powinien być przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi rzetelnie sprawdzony, albowiem zeznania te nie korespondują z pozostałym materiałem dowodowym w sprawie. Tym samym takie pierwsze zawiadomienie, jeśli chodzi o składanie fałszywych zeznań, zostaje złożone w dniu dzisiejszym. Jeśli chodzi o fundację, jest to już trzecie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w tej sprawie, jeśli chodzi o różne jej wątki – dodał prezes.

Porażające dane po 9-godzinnej sekcji zwłok

– Co ważne, konsultowaliśmy również sekcję zwłok, prawie 9-godzinną, którą posiadamy od Prokuratury Rejonowej w Łodzi, z lekarzami, naszymi kolegami branżowcami, którzy codziennie borykają się z problemami zgonów czy też różnych chorób – oświadczył Wojciech Kasprzyk.– Oświadczyli nam, że po głębszej analizie, przeglądając materiały zarówno wideo, jak i również te, które mieliśmy zebrane, oni oświadczyli, że doszło do asfiksji pozycyjnej, czyli prawdopodobnie do zaduszenia człowieka albo do sytuacji takiej, gdzie ta osoba nie ma pełnej możliwości brania oddechu, a w związku z tym dochodzi do śmierci mózgu, a więc człowiek, że tak powiem, powoli umiera – mówi mecenas.

Prawnicy cały czas oczekują też na sekcję zwłok robioną przez medycynę sądową we Wrocławiu, jak i tą, którą zlecili prywatnie.

– Z tego, co wiem, to ta krajowa, robioną przez medycynę sądową we Wrocławiu, będzie dostępna w poniedziałek, taką mamy wstępną informację od pani prokurator – mówi Wojciech Kasprzyk. – Natomiast nasza (zlecona prywatnie przyp. istotne.pl) powinna pojawić się gdzieś pod koniec przyszłego tygodnia. Co do jednej ważnej rzeczy, boimy się tylko, jako pełnomocnicy, żeby nie było tak jak w sprawie Stachowiaka, że dowiemy się, że jest excited delirium. Jest to takie pojęcie, które bardzo często jest używane przez prokuraturę, przez biegłych. W naszej ocenie, jeżeli będzie również tego typu zapis, to będzie kolejny skandal – dodaje prawnik.

Apel do ministra Zbigniewa Ziobry

W ostrych słowach mecenas Wojciech Kasprzyk zwrócił się do ministra Minister Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego.

– Dla mnie to jest niewyobrażalne, żeby policjanci między sobą czytali swoje dokumenty. No i oczywiście kwestia dotycząca ginięcia materiałów dowodowych. To jest skandal, proszę państwa, żeby takie rzeczy działy się w Polsce?! Ja chciałbym teraz zaapelować do pana ministra. Panie ministrze – mówiąc bardzo ostro – do cholery jasnej! Co tu się dzieje w tej sprawie?! Co tu się dzieje, że policjanci kradną materiały dowodowe?! – apelował na zakończenie konferencji Kasprzyk.