Głośne imprezy nie dają spać mieszkańcom. Wiemy, gdzie jest najgorzej

Głośne imprezy nie dają spać mieszkańcom. Wiemy, gdzie jest najgorzej
fot. istotne.pl O poruszenie tematu poprosiła nasza Czytelniczka.
istotne.pl alkohol, policja

Zadzwoniła do nas 11 sierpnia Czytelniczka:

Czy ktoś próbował nagłośnić sprawę codziennych nocnych imprez młodzieży przy Partyzantów?

I dodała:

To jest tragedia, z dnia na dzień jest coraz gorzej. Tej nocy przespałam tylko dwie godziny. Kiedyś imprezy były tylko na weekendy, teraz noc w noc.

Oraz stwierdziła:

Policja absolutnie sobie z tym nie radzi.

Sprawdziliśmy. Rzeczywiście, w nocy z 10 na 11 sierpnia, około 1.40, do dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Bolesławcu wpłynęło zgłoszenie, że „młodzież głośno jeździ samochodami” na placu przy kościele. Jednak gdy mundurowi dotarli na miejsce, nikogo już nie zastali.

Gdzie jest najgorzej?

Jak udało nam się ustalić, bolesławiecka młodzież szczególnie upodobała sobie dwie miejscówki, w których regularnie – zwłaszcza w weekendy – odbywają się nocne imprezy: to właśnie wspomniana al. Partyzantów oraz okolice ulicy Rajskiej, nad Bobrem.

Policja podkreśla, że zawsze reaguje na zgłoszenia. Efekt? Czasem sypią się mandaty, czasem młodzież na widok radiowozu po prostu rozbiega się na wszystkie strony. Niestety – podobnie jak w przypadku nielegalnych wysypisk śmieci – niemożliwością jest, aby dwa policyjne patrole całą noc dyżurowały tylko we wspomnianych miejscach.

Pozostaje zatem zaapelować, zapewne skrajnie naiwnie, do imprezowiczów: skoro już urządzacie libacje na dworze, weźcie pod uwagę to, że w okolicy mieszkają ludzie, którzy rano muszą np. wstać do pracy.