Strajk Kobiet we Lwówku Śląskim. Jest Marta Lempart

Strajk Kobiet we Lwówku Śląskim. Jest Marta Lempart
fot. istotne.pl Zobaczcie na żywo transmisję z Lwówka Śląskiego. Na manifestacji było około 70 osób. Do Lwówka Śląskiego na spotkanie z Martą Lempart przyjechali też mieszkańcy i mieszkanki Bolesławca, Zgorzelca oraz Gromadki. Marta Lempart pozdrowiła Bolesławiec, a szczególnie uczniów swojej dawnej szkoły podstawowej nr 8 (Szkoły Morskiej).
istotne.pl protest, lwówek śląski, aborcja, strajk kobiet

Na początku protestu Marta Lempart mówiła o tym, co już zmieniły strajki obywatelek i obywateli w Polsce. – Dotyka nas zwątpienie i myśl, że może nam się nic nie udać, ale zobaczcie, co do tej pory zrobiliśmy – mówiła liderka Strajku Kobiet. – Odwołaliśmy im posiedzenie sejmu, trzy tygodnie temu. To zrobiliście. Odwołaliście im sejm. Zwołali sobie ten sejm, ale są tak słabi, że my ułożyłyśmy im porządek obrad, bo nie było w tym porządku ani zakazu aborcji autorstwa Dudy, ani projektu Ziobry zamykania kobiet w ciąży w ośrodkach, ani projektu rządu dotyczącego legalizacji przemocy domowej, czyli wypowiedzenia Konwencji [Stambulskiej przyp. red.]. Nie dość, że im odwołujemy sejm, to jeszcze, jak ten sejm się zbiera, to układamy im porządek obrad. Zobaczcie co się stało z obwieszczeniem pani Przyłębskiej, które miało być opublikowane 2 listopada. Nadal nie jest opublikowane. Czyli też decydujemy o tym, co ukazuje się w dzienniku ustaw. I najważniejszym przykładem tego, że warto, jest to, że wychodzi ten przestępca Kamiński na trybuny sejmowe i opowiada historie pod tytułem „Polacy, nic się nie stało.” I cały przejęty zapewnia, że rząd działa, że parlament działa, że prezydent działa. Jeśli my tak działamy, to nie ma się o co martwić. I to jest odpowiedź na to, czy warto – zapewniała Marta Lempart.

Protest przebiegł w pokojowej atmosferze i był spontaniczny. Policja nie legitymowała protestujących, trzymała się na uboczu. Protestujący dziękowali policjantom z Lwówka Ślaskiego za taką postawę. Odczytali też podziękowania dla byłego komendanta policji w Lwówku Śląskim Wojciecha Czafurskiego.

Liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet przemawiając do ludzi zgromadzonych na lwóweckim rynku, przestrzegała, by nie dali się sprowokować. Jednak nikt nie zakłócił protestu. Obok osób uczestniczących w Strajku Kobiet zebrała się grupa nie więcej niż 10 osób z transparentami przeciwnymi dokonywaniu aborcji. Byli to głównie młodzi mężczyźni, którzy trzymali tabliczki m.in. z napisem "Kochaj, nie zabijaj". Jeden z nich wykrzyczał, że każda kobieta, która dokona aborcji pójdzie do piekła. Zgromadzone na rynku kobiety w odpowiedzi wyskandowały: "Moja pusia, nie Jarusia!". Przez moment doszło też do wymiany zdań między oponentami dotyczącej wiary i różnic światopoglądowych.