Jak wygląda doba żołnierza w bolesławieckich koszarach

Jak wygląda doba żołnierza w bolesławieckich koszarach
fot. st. szer. Waldemar Bagłaj, szer. Mateusz Raubo 23 Śląski Pułk Artylerii: – Za nami ponad 3 tygodnie kompleksowego szkolenia ochotników do służby zawodowej, a każda doba w koszarach to czas wypełniony żołnierskimi obowiązkami.
istotne.pl wojsko, 23śpa

Ochotnicza służba przygotowawcza pozwala młodym żołnierzom poznać życie żołnierskie i nabyć nowe doświadczenia. 23 Śląski Pułk Artylerii w Bolesławcu:

Już tylko jeden krok dzieli ochotników służby przygotowawczej od otrzymania przepustki do służby zawodowej. Obecnie elewi zdobywają podstawową i niezbędną wiedzę z zakresu żołnierskiego rzemiosła, która pozwoli im wstąpić do szyku żołnierzem zawodowym.

Intensywność i dynamika procesu szkolenia narastają każdego dnia, a codzienne żołnierskie obowiązki nie są już obce żadnemu elewowi. Mundurowi:

Dzień szkoleniowy jest zbliżony do tego, który każdy żołnierz pamięta z czasów swojej „unitarki” i rozpoczyna się bardzo wcześnie, o 5.30, od porannego rozruchu fizycznego pod okiem dowódców drużyn. Dalej jest szybka toaleta poranna, śniadanie oraz apel, na którym wygląd zewnętrzny nie może budzić jakichkolwiek zastrzeżeń, bo lśniące buty i ogolenie elewów za każdym razem sprawdza osobiście szef kompanii, u którego nie ma taryfy ulgowej.

Każdego dnia kompania elewów wykorzystuje strzelnicę, plac musztry, przykoszarowy plac ćwiczeń i inne obiekty szkoleniowe. – Pierwszy oddany strzał z broni strzeleckiej to niesamowite odczucie, a ogromny hałas i odrzut, jaki temu towarzyszył, spotęgowało moje odczucia. Szkolenie każdego dnia jest bardzo intensywne i sam potwierdzam, że nie raz odczułem zmęczenie – komentuje jeden z elewów.

– Na półmetku szkolenia można stwierdzić, że oprócz wiedzy wojskowej to właśnie dyscyplina stanowi istotny czynnik świadczący o wartości żołnierza, jego morale oraz kondycji psychicznej. W czasie szkolenia podstawowego elewi muszą przystosować się do panujących warunków życia żołnierskiego, które zdecydowanie różnią się od tych domowych, oraz do wojskowej dyscypliny i rygoru, a z każdym dniem wychodzi im to coraz lepiej – mówi dowódca drużyny kpr. Dawid Górski.