Bezpłatne podpaski są w szkołach miejskich, tylko radna Impulsu o tym nie wie

Bezpłatne podpaski są w szkołach miejskich, tylko radna Impulsu o tym nie wie
fot. Krzysztof Gwizdała Iwona Bojko, radna Impulsu Miasta, wystąpiła z prośbą do prezydenta o zainstalowanie ogólnodostępnych skrzyneczek na menstruacyjne środki higieny dla dziewcząt i kobiet w bolesławieckich szkołach i jednostkach podległych. Inicjatywa jak najbardziej chwalebna, tylko radna nie wiedziała, że bezpłatne podpaski w szkołach są od dawna i dziewczynki z nich swobodnie korzystają.
istotne.pl zdrowie, iwona bojko, um bolesławiec, caritas, seksualność

W bolesławieckich podstawówkach nie ma problemu z brakiem bezpłatnych podpasek, ale sprawa miesiączkujących dziewczynek warta jest poruszenia i nagłośnienia. Niestety radna Impulsu Miasta dbając o ubóstwo menstruacyjne, potknęła się o ubóstwo informacyjne. I padła ofiarą własnego niedoinformowania.

– Bolesławieckie szkoły podstawowe, dla których organem prowadzącym jest Gmina Miejska Bolesławiec, zawarły umowy z Caritas w Legnicy na udostępnienie pomieszczeń dla higienistek – informuje Agnieszka Gergont, rzeczniczka magistratu. – Na podstawie tych umów w każdej placówce funkcjonuje gabinet pielęgniarki, który jest wyposażony w środki higieny osobistej, w tym bezpłatne środki do utrzymania higieny osobistej w czasie menstruacji.

Radna przed napisaniem swojej interpelacji mogła się zapoznać z faktami. Telefon do kilku dyrektorek szkół podstawowych można wykonać w kilkanaście minut. Iwona Bojko najwidoczniej tego nie zrobiła przed złożeniem interpelacji, nad którą pochylili się radni na Komisji Zdrowia, Rodziny i Spraw Społecznych. Mimo swojej niewiedzy i nieprzygotowania do tematu, radna Bojko nie kryła swojego rozczarowania odmowną decyzją komisji w sprawie jej inicjatywy.

– Radna Iwona Bojko na komisji złożyła interpelację w sprawie montażu „różowych skrzyneczek” w ramach ogólnopolskiego programu zapobiegania ubóstwu menstruacyjnemu – mówi radny i członek komisji Dawid Kołodziej. – Nikt nie był przeciwny temu pomysłowi. Zaprosiliśmy dyrektorki szkół, by wypowiedziały się w tym temacie. Dyrektorki jednogłośnie powiedziały, że nie ma takiej potrzeby, by w podstawówkach montować takie skrzyneczki. Po pierwsze, obawiały się, że podpaski mogą być ze skrzyneczek wyciągane bez powodu i niszczone, zwłaszcza w szkołach podstawowych. Po drugie, dziewczynki mają dostęp do bezpłatnych podpasek u higienistki. Zapytaliśmy tylko, w jakich godzinach czynne są gabinety higienistek i otrzymaliśmy odpowiedź, że od 8:00 do 15:00. Dodatkowo jest umowa z Caritasem, by dostarczał podpaski do gabinetów. Pani prezydent mimo to była otwarta na wejście w program różowych skrzyneczek i zapytała, ile by to kosztowało, jakie środki należałoby na skrzyneczki wydać. Radna Bojko nie potrafiła za bardzo odpowiedzieć na pytanie o koszty. Ktoś w internecie szybko poszukał i padła suma 50 złotych za skrzyneczkę z VAT i około 50 zł na jej jednorazowe miesięczne uposażenie. Nie było tak, że myśmy kategorycznie nie chcieli tej inicjatywy. Nikt nic nie zanegował. Zwłaszcza nikt nie zanegował możliwości istnienia ubóstwa menstruacyjnego. Wszyscy rozumieliśmy, że ubóstwo menstruacyjne jest problemem, ale w Bolesławcu może być to problem marginalny. Dzieci go nie zgłaszają. Zapytaliśmy też radną, skąd wzięła ten pomysł, na jakiej podstawie oceniła sytuację i dowiedzieliśmy się, że rozmawiała z licealistkami. Natomiast temat na komisji dotyczył szkół podstawowych i nie było bezpośredniego przełożenia. Wiem, że pierwsze liceum ma zamontowane taki skrzyneczki – radny Kołodziej opisał spotkanie komisji, na którym omawiano pomysł Iwony Bojko.

Osoby, z którymi rozmawialiśmy, podkreślały, że problem opieki i dbania o młode, miesiączkujące dziewczynki jest bardzo ważny.

– W naszej szkole bezpłatne podpaski są od zawsze – mówi nam pracownica jednej z bolesławieckich podstawówek. – Podpaski dostępne są u higienistki. Jednak bywa tak, że uzupełniamy ten zapas z pieniędzy Rady Rodziców, nie będę ukrywać, te podpaski z przydziału to takie są ordynarne, grube, jak pieluchy. Problem braku bezpłatnych podpasek w szkole nie istnieje, ale jest inna ważna kwestia. I dotyczy ona tego, jak do menstruacji dziewcząt podchodzimy. Dziewczynki miesiączkują od 9 roku życia i wymaga to wielkiej uważności i delikatności. Chodzi o to, by rodzice zaufali szkole, bo kiedy dziewczynka dostaje pierwszą miesiączkę, to jest wydarzenie, przeżycie, które łączy się z niepokojem. Rodzice martwią się, jak się ich córka będzie czuła podczas okresu, jak go przyjmie, jak przyjmą to rówieśnicy, jeśli zauważą, że krwawi. To jest naprawdę delikatna sprawa i potraktowanie jej czysto technicznie i przez zawieszenie tych skrzyneczek w podstawówce dla mnie jest bez sensu. Te podpaski nie są z najwyższej półki, to tak jakby dać do toalet taki papier słabej jakości, prawie, że ścierny. I w tym momencie to odstrasza. Wolimy kupić podpaski sami i porozmawiać z rodzicami. Kiedy rozmawiamy z rodzicami to pytamy, jak dziecko przeżywa okres, czy jest bolesny, ale to są bardzo osobiste rozmowy. Mówiąc brutalnie, zawieszenie takiej różowej skrzyneczki w podstawówce, to jest takie rzucenie w dziewczynki: macie różową skrzyneczkę, to sobie radźcie. Nie ma tu troski o dziecko, ani edukacji, ani rozmowy – dodaje pracownica szkoły podstawowej.

Komentarz redakcyjny

Problem ubóstwa menstruacyjnego i opiekowania się miesiączkującymi uczennicami jest bardzo ważny. I chociaż każda szkoła rozwiązuje go najlepiej jak potrafi, to bardzo dobrze, że radna się tematem zainteresowała. Szkoda tylko, że najwyraźniej wykorzystała ten temat do politycznych przepychanek między opozycją (Impuls Miasta) a prezydentem. Trudno uwierzyć radnej Impulsu, że jej pobudki są szlachetne i chodzi jej naprawdę o dobrostan miesiączkujących kobiet. Szczególnie, że lider Impulsu Miasta Maciej Małkowski znany jest ze swoich poglądów, delikatnie mówiąc, nieprzychylnych prawom kobiet i mniejszości seksualnych. Znamy go z akcji wypraszania ze swojego facebooka znajomych, którzy opowiadali się za prawami osób o mniejszościowej orientacji seksualnej do adopcji dzieci w... Stanach Zjednoczonych. I wiemy, że uczestniczył też i promował z założenia antyaborcyjne i homofobiczne marsze, nazywane „Marszami dla życia i rodziny”.

Dlatego radnej Impulsu proponujemy najpierw zająć się ubóstwem światopoglądowym swojego lidera, a jak to się jej jakimś cudem uda, każda inna inicjatywa nie będzie już dla niej żadnym wyzwaniem i na pewno zlikwiduje ubóstwo menstruacyjne, jak nie w Polsce, to przynajmniej w powiecie bolesławieckim. Czego jej serdecznie życzymy. Zwłaszcza, że radna, co należy dodać, apelowała o zamontowanie różowych skrzyneczek nie tylko w podstawówkach, ale też we wszystkich jednostkach podległych miastu.