Poturbowany podczas łapania złodzieja ochroniarz ma żal do pracodawcy i państwa

Poturbowany podczas łapania złodzieja ochroniarz ma żal do pracodawcy i państwa
fot. KPP Bolesławiec Weteran wojenny, zatrudniony jako ochroniarz w dyskoncie handlowym, łapał złodzieja. W trakcie odzyskiwania skradzionego towaru doznał poważnych urazów. To, co go spotkało później, w kontakcie z pracodawcą i prokuraturą, nazwał w żołnierskim żargonie „strzałem w potylicę”, w dodatku podwójnym.
istotne.pl kradzież, ochrona

Do zdarzenia doszło 13 stycznia 2021 roku przed 8:00 rano w jednym z bolesławieckich dyskontów handlowych. Wcześnie rano w sklepie nie było wielu osób. Ochroniarz bez trudu zauważył mężczyznę, który zabrał trzy opakowania kapsułek do prania i wyszedł ze sklepu bez płacenia. Mężczyzna wybiegł za złodziejem, by odzyskać towar.

– Wyskoczyłem i złapałem go za kurtkę – opowiada ochroniarz. – On się odwrócił i z otwartej ręki uderzył mnie w twarz. Szarpaliśmy się i te kapsułki mu wypadły. Mówiłem mu, że jest zatrzymany. Chciałem użyć gazu, ale mi się to nie udało. W wyniku szarpaniny upadliśmy razem na chodnik. Na chodniku leżała kratka do wycierania butów przed wejściem do innego sklepu. Upadłem na tę kratkę. Rozbiłem sobie czoło, zalałem się krwią i poczułem mocny ból w barku. Zerwałem jeszcze temu facetowi czapkę, którą tamowałem krew. Wróciłem do sklepu. Tam zemdlałem i trafiłem na SOR. Byłem tak spięty, że musieli mnie znieczulić i zwiotczyć mięśnie, by lekarz mógł nastawić mi bark – opowiada o zdarzeniu ochroniarz.

Pierwszy strzał w potylicę

Policja szybko złapała złodzieja. Postawiono mu zarzut kradzieży rozbójniczej (art. 281 KK), za który grozi od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Oskarżony do zarzutu się nie przyznał. Zaprzeczył, że użył przemocy wobec ochroniarza w celu zatrzymania skradzionych pojemników z proszkiem. Zeznał, że szarpał się z ochroniarzem, który trzymał go za ubranie, a on jedynie starał się wyrwać. Dodał, że ochroniarz podciął mu nogę i na skutek tego się wywrócili obaj i upadli na chodnik.

Prokurator na skutek sprzecznych zeznań przejrzał monitoring i doszedł do wniosku, że rację ma… złodziej! Prokuratura umorzyła postępowanie z art. 281 KK wobec braku ustawowych znamion czynu zabronionego. Sama kradzież kapsułek z proszkiem stanowi według prokuratury wykroczenie z art. 119 KW. Za czyn ten grozi areszt, ograniczenia wolności albo grzywna, bo wartość kapsułek to niecałe 200 zł.

Drugi strzał w potylicę

Ochroniarz jeszcze leżał w szpitalu, kiedy dostał wiadomość od firmy ochroniarskiej, by na czas dostarczył wniosek o zwolnienie z obowiązku naliczania składek ZUS (firma ochroniarska była drugim pracodawcą ochroniarza i nie opłacała mu, zgodnie z prawem, składek zdrowotnych, w tym ubezpieczenia wypadkowego, bo mężczyzna zatrudniony był na umowę o pracę w innym zakładzie pracy, gdzie takie składki mu odprowadzano). Wypadku doznał jednak, gdy ochraniał sklep.

– W firmie ochroniarskiej pracowałem trzy lata – mówi ochroniarz. – Byłem dobrym pracownikiem, któremu stała się krzywda, a oni nie potraktowali mnie po ludzku. Mimo, że byłem jeszcze w szpitalu, już chcieli wniosek o zwolnienie ze składek. Nie dostałem żadnego odszkodowania, bo za tę pracę nie płacono mi składek na ubezpieczenie wypadkowe. A ja przecież musiałem zareagować na kradzież. Nie potrafię odwrócić głowy… – dodaje ochroniarz

Umowa zlecenia, która jest objęta obowiązkiem ubezpieczeń emerytalnego i rentowych, jest zwolniona ze składki na ubezpieczenie wypadkowe, jeżeli praca jest wykonywana poza siedzibą lub miejscem prowadzenia działalności przez zleceniodawcę. W takiej sytuacji zleceniobiorca nie podlega ubezpieczeniu wypadkowemu, nawet gdyby chciał, ponieważ ubezpieczeniu wypadkowemu nie można podlegać dobrowolnie.

https://kadry.infor.pl/kadry/ubezpieczenia/zasady_podlegania/51165,Kiedy-zleceniobiorca-podlega-ubezpieczeniu-wypadkowemu.html

40-letni mężczyzna pracujący w dyskoncie jako ochroniarz to weteran wojenny. W armii spędził 13 lat. Od sześciu lat przebywa na rencie, ma zespół stresu pourazowego, był w Afganistanie. Sam mówi, że nie jest jednak osobą tak schorowaną, by nie pracować. Czeka go teraz długa rehabilitacja po operacji barku.

– Pierwszym strzałem w potylicę było umorzenie śledztwa, drugim brak ubezpieczenia – mówi weteran wojenny. –  Czego ja mógłbym się spodziewać? Sprawiedliwości ludzkiej, bo czego więcej? – dodaje, kończąc swoją historię.

Z całej historii wynika, że uczciwie i zaangażowaniem wykonujący swoją pracę człowiek, czuje się podwójnie pokrzywdzony. Przez prywatną firmę i przez państwo.

Ochroniarz dodał, że bardzo miło i z sercem zachowali się wobec niego koledzy i koleżanki z dyskontu. Okazali mu wiele współczucia i troski.

Czy lepiej by było, gdyby mężczyzna nie wybiegł za złodziejem ze sklepu i pozwolił na tę kradzież? Udał, że nic nie zauważył? Byłby dzisiaj zdrowszy i nie doznałby rozgoryczenia, z jakim musi się zmagać.