Najpopularniejszy dzielnicowy z 2018 roku legitymuje ludzi ze Strajku Kobiet

Najpopularniejszy dzielnicowy z 2018 roku legitymuje ludzi ze Strajku Kobiet
fot. istotne.pl Dzielnicowi to policjanci, którzy z założenia mieli być najbliżej obywateli. Dzisiaj rząd narusza wcześniej budowane zaufanie obywateli do dzielnicowych i wysyła ich, by kontrolowali niezadowolonych z tego rządu ludzi.
istotne.pl policja, mateusz morawiecki, strajk kobiet

Policjant legitymujący Kingę, która witała miską ryżu premiera Mateusza Morawieckiego, to dzielnicowy. I to nie byle jaki, bo nominowany w powiecie bolesławieckim do konkursu na najpopularniejszego dzielnicowego w pierwszym dolnośląskim plebiscycie tego rodzaju organizowanym w 2018 roku.

– Bez jakichkolwiek podstaw prawnych i faktycznych została skierowana wobec mojej osoby groźba pozbawienia wolności na 24 godziny za mój sprzeciw wylegitymowania się – pisze Kinga w swoim zażaleniu na funkcjonariuszy, którzy zatrzymali garstkę osób ze Strajku Kobiet po wizycie premiera Morawieckiego. – Policjant, który mnie legitymował, jest równocześnie moim dzielnicowym i skoro z pamięci potrafił mnie wylegitymować wraz z adresem zamieszkania, doskonale zna moją sytuację, że samotnie wychowuję dwójkę dzieci. I wie, że dzieci są moim całym światem. To było ewidentne przekroczenie uprawnień i szantaż emocjonalny. Ponadto zostałam poinformowana, że zostanie skierowany wniosek do sądu za brak maseczki. Nie zostałam poproszona o okazanie zaświadczenia lekarskiego, które zwalnia mnie z tego przymusu. Jak uslyszałam z ust dzielnicowego, że jak się nie wylegitymuje, ma prawo mnie zatrzymać na 24 godziny, to zrobiło mi się zwyczajnie przykro – dodaje Kinga.

Osoby, które zostały otoczone przez policję i wylegitymowane w dniu 19 kwietnia, złożą oficjalne zażalenie do prokuratury na postępowanie policjantów.

Przypomnijmy, w poniedziałek 19 kwietnia do szpitala powiatowego przybył Mateusz Morawiecki. Bolesławiecki Strajk Kobiet witał go stempelkową miską pełną ryżu. Premier do obywateli nie wyszedł. Mateusz Morawiecki po krótkim wystąpieniu dla TVP w zamkniętym na ten czas szpitalu odjechał rządową limuzyną. Parę osób ze strajku poszło jeszcze na ulicę Bielską pod punkt szczepień, licząc, że może tam również pojawi się premier. Premier nie przybył, ale przyjechała policja. 25 policjantów otoczyło siedem osób ze strajku i je wylegitymowali.

Czy szeregowi policjanci mają świadomość, jaką krzywdę im i ich wizerunkowi zawodowemu robi rząd Zjednoczonej Prawicy, walczący rękami policjantów z obywatelami i obywatelkami?

Dariusz Sas podczas legitymowania zwrócił się do policjantów, przypominając im, że umieli protestować, kiedy chodziło o ich interesy. – Potrafiliście we własnej sprawie wszyscy zaprotestować, potrafiliście wszyscy wziąć zwolnienia – mówił Dariusz Sas. – I ten rząd, który mówi o wstawaniu z kolan, klęknął na kolana i ustąpił wam. Pomyślcie o tym mundurze. Wiem, że wykonujecie rozkazy, ale jeśli połowa z was pójdzie na zwolnienie… Pomyślcie o tym – zaapelował do policjantów Dariusz Sas.

I my zaapelujmy do policjantów. Pomyślcie o zaufaniu ludzi i o swojej pracy, którą wykonujecie dla społeczeństwa.