Kamil Barczyk: czy Polski Ład zapanuje w szpitalu w Bolesławcu?

Kamil Barczyk: czy Polski Ład zapanuje w szpitalu w Bolesławcu?
fot. istotne.pl Rozmawiamy z dyrektorem bolesławieckiego szpitala o zmianach proponowanych dla służby zdrowia w Polskim Ładzie, o kadrze w szpitalu oraz o kwietniowej wizycie Mateusza Morawieckiego. Zapis tekstowy wywiadu pod materiałem wideo.
istotne.pl szpital powiatowy, na żywo, kamil barczyk

Bolesławiecki szpital powiatowy w okresie pandemii wyrósł na bardzo znaczącą placówkę medyczną w Polsce. Jest chwalony i odwiedzany przez najważniejszych polityków partii rządzącej. W kwietniu z wizytą w szpitalu był premier Mateusz Morawiecki. Zapytamy dyrektora, jak wyglądała ta zamknięta dla publiczności wizyta. I jak dyrektor szpitala patrzy na Polski Ład i propozycje jakie zawarto w nim dla służby zdrowia.

Zapis wywiadu z dyrektorem Kamilem Barczykiem

Grażyna Hanaf: – Dzień dobry państwu, dzisiaj naszym gościem jest Kamil Barczyk, dyrektor bolesławieckiego szpitala. Dzień dobry panie Kamilu.

Kamil Barczyk: – Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Zaczniemy od gorącego tematu. Czy w bolesławieckim szpitalu pielęgniarki odeszły od łóżek czy zamierzają odejść?

Nie. Jeżeli chodzi o nasz zespół pielęgniarski, nie ma takich sygnałów na ten czas, żeby miały odejść pielęgniarki od łóżek. Jest to ogólnopolski strajk, który jest organizowany w 40 placówkach medycznych na terenie całego kraju. Jest to zorganizowana akcja, na rzecz której tak naprawdę to środowisko domaga się uporządkowania spraw wynagrodzeń w systemie ochrony zdrowia, ale też zwrócenia uwagi na niedobory kadrowe w ochronie zdrowia.

No właśnie, panie Kamilu, a nasze pielęgniarki zarabiają dobrze? Zarabiają lepiej, niż księża w bolesławieckim szpitalu? Bo myśmy mogli tylko dotrzeć do takich danych z wynagrodzenia.pl. Z nich wynika taka informacja, że 27 zł brutto na godzinę zarabia pielęgniarka, a pielęgniarka oddziałowa 33,5 zł na godzinę. A z obliczeń ile zarabiają księża pracujący w szpitalu, to wychodzi że 53 zł za godzinę. To jak jest u nas z wynagrodzeniami?

Jeżeli chodzi o wynagrodzenia w bolesławieckim szpitalu, tak naprawdę myślę, że one są może i ciut bardziej atrakcyjne, niż innych placówkach medycznych, ale faktycznie problem wynagrodzeń w całym systemie, to nie dotyczy tylko i wyłącznie pielęgniarek, ale też ratowników medycznych,  techników, diagnostów, pań salowych i całego otoczenia, które tak naprawdę ma udział w leczeniu pacjenta. Tak naprawdę systematycznie rośnie, czasami nieproporcjonalnie do wzrostu średniej średniego wynagrodzenia brutto w systemie. No i tutaj jest tak naprawdę ten problem znowu braku kadry, że te osoby są po prostu już zmęczone, nie dają rady bo pracują jak za 2 albo za 3 osoby. Jest to bardzo duży problem i muszą te wynagrodzenia znacząco rosnąć. Jest to podyktowane, to co nam system daje, czyli system ubezpieczeń, czyli Narodowy Fundusz Zdrowia, co płaci szpitalowi i tym szpital dysponuje. Tak naprawdę ta struktura wynagrodzeń jest bardzo, bardzo różna.

Ja rozumiem, ale to tak najprościej, to zarabiają więcej niż ksiądz czy nie?

Są i takie pielęgniarki, które zarabiają więcej niż ten przykład, i są takie, które zarabiają mniej i nie da rady to w sposób jednoznaczny określić.

Jednak pan też się zgadza, że powinny zarabiać więcej i w tym zawodzie powinno być ich więcej, bo jakieś okropne to są informacje, że 63 lata to jest średnia wieku pielęgniarki, kiedy w Polsce średnia wieku życia kobiet to 80 lat. Pan się zgadza z tym, naprawdę tak bardzo przemęczone są kobiety, które pracują w tym zawodzie?

Wszyscy tak naprawdę, którzy pracują w systemie ochrony zdrowia. I lekarze, bo ta średnia wieku wśród niektórych specjalizacji lekarskich jest bardzo mocno zbliżona do tego, co pani powiedziała, pielęgniarki, ratownicy ze względu, że ten zawód jest stosunkowo młodym zawodem, ta średnia wieku jest niższa na pewno. Ale tak naprawdę braki kadrowe, jakie są wywołane w systemie ochrony zdrowia, powodują że wszyscy muszą naprawdę pracować za dwie, trzy, cztery osoby. I tak naprawdę ciężko nam jest sobie to wyobrazić, ale jeżeli dana osoba pracuje 400 godzin w miesiącu czy jeszcze więcej tak naprawdę, w systemie ochrony zdrowia w jednym, drugim, trzecim, piątym szpitalu, no to chyba coś jest nie tak. Bo to nie jest normalna sytuacja, a dopiero wtedy, że po pierwsze, tutaj są zapewnione potrzeby dla tych placówek, a po drugie wtedy te wynagrodzenia są dla takiej osoby zapewne satysfakcjonujące. Tak nie powinno być, bo wtedy dochodzi do błędów.

No właśnie, bo te pielęgniarki – one też to podkreślają – te, które mają większe dochody, to nie dlatego, że więcej zarabiają na etacie, tylko po prostu biorą więcej prac. A pan ma problemy kadrowe z pielęgniarkami, przyjąłby pan ich więcej?

Absolutnie tak. Bo szpital w Bolesławcu nie jest pod tym względem jakimś wyjątkowym szpitalem i problem kadrowy akurat pielęgniarek też dotyczy nas. Naprawdę musimy się bardzo mocno starać i rekrutować pielęgniarki z różnych stron Dolnego Śląska, województwa lubuskiego. Dojeżdżają do nas dziewczyny, aby ratować te grafiki, żeby być przy pacjentach. Udaje się nam to zorganizować. Mam nadzieję, że nie tylko wynagrodzeniami, i chyba w obecnym czasie nie tylko wynagrodzenia decydują o tym, że ktoś chce pracować w danym miejscu czy nie, ale też atmosfera i rozwój, i inwestycje, i sprzęt i efekty leczenia. To bardzo ważne i istotne elementy, że jesteśmy w stanie zapewnić te godne warunki pracy.

O prestiżu szpitala będziemy jeszcze mówić, ale łączy się ze strajkiem pielęgniarek i ze zmianami w służbie zdrowia Polski Ład. Chciałam się zapytać, czy czeka pan na zmiany, które zapowiada Prawo i Sprawiedliwość w Polskim Ładzie? Na które najbardziej ewentualnie?

Rozumiem, że chodzi pani o Polski Ład i ten chyba pierwszy priorytet, czyli ochronę zdrowia.

O większe pieniądze, zwiększenie kadry, te wszystkie rzeczy, które są zapowiadane.

Przed nami  faktycznie jest zapowiadana reforma ochrony zdrowia. Trwa obecnie debata i są już publikowane dokumenty dotyczące tej reformy. Ona była programowana w różnych kierunkach. To instytucje państwowe czy wojewoda, czy nawet Urząd Marszałkowski, miały przejmować na przykład szpitale powiatowe. To była jakaś pierwsza koncepcja. Druga koncepcja, miała być jakaś centralizacja ogólnopaństwowa. Trzecia koncepcja, tworzenie agencji, restrukturyzacja, podkreślenie tutaj jakości leczenia tego pacjenta. No i wydaje się, że ta trzecia koncepcja, to jest taki konsensus między tym, co chce się osiągnąć, a jednocześnie na pierwszym miejscu stawia się pacjenta. W obecnym systemie nie do końca zawsze jest tak, że ten pacjent jest na pierwszym miejscu. No i przede wszystkim jakość leczenia. Zaproponowana reforma bardzo będzie mocno stawiała nacisk na jakość leczenia pacjenta, jakość obsługi pacjenta, to jest w ogóle nowość w systemie, bo nikt w systemie ochrony nie podchodził i nie liczył efektów leczenia, tej jakości obsługi pacjenta.

Panie Kamilu jakiś przykład na to, że jakość leczenia pacjenta nie jest na pierwszym miejscu dotychczas?

Przede wszystkim, jesteśmy rozliczani jako szpitale wszystkie tak naprawdę osobodniami, czyli pacjent im dłużej leży, teoretycznie dla szpitala, tym szpitalowi teoretycznie powinno się lepiej opłacać. No a przecież jakość leczenia określa się krótkością hospitalizacji.

Mam rozumieć, że teraz pieniądze pójdą za pacjentem wyleczonym, a nie za tym, który leży u was?

Właśnie chodzi o efekty leczenia, o kompleksowe leczenie. Pacjent nie może mieć tylko wykonanej operacji i ta operacja będzie opłacona, ale szpital ma mu zorganizować całościową opiekę, czyli opiekę ambulatoryjną, jednocześnie opieką opiekę szpitalną, opiekę kontrolną ambulatoryjną i rehabilitację. Wtedy pacjent będzie mógł też być na przykład rozliczony, czyli są zastosowane takie standardy kompleksowe.

Pan całkowicie wierzy, że to pójdzie z tym kierunku?

Trzeba zacząć. Na pewno się to nie zmieni w przeciągu roku. Każda reforma wymaga czasu, bo ona jest wielowarstwowa, a od kadr należy zacząć, czyli zwiększania ilości zasobów kadrowych, zwiększania kadry medycznej. Czyli coraz więcej studentów na danych kierunkach medycznych, promowanie tego zawodu. Wynagrodzenia są istotnym czynnikiem, który mobilizuje do podjęcia takich studiów. Mam nadzieję, że jak byśmy za 10 lat podsumowali, czy to byłoby dobre, czy nie, to wydaje się, że ogólne założenia, bo to są ogólne założenia, jeszcze nie ma szczegółów, czyli nie ma projektów ustaw i projektów rozporządzeń, wydaje się, że to jest bardzo mocno przemyślane. Już są usunięte te błędy, które były w latach poprzednich, które się nie sprawdziły.

A pan Mateusz Morawiecki, który w kwietniu nas odwiedzał, coś zdradzał, jakieś rąbki tajemnicy, jak to będzie wyglądało? Czy on jakoś lepiej spojrzy na bolesławiecki szpital, dlatego że tutaj przyjechał?

Sama wizyta, myślę że nie jest determinująca, to czy bolesławiecki szpital będzie lepiej postrzegany czy nie. My musimy sami się wykazać i udowodnić, że szpital w Bolesławcu jest potrzebny dla naszego społeczeństwa, dla Dolnego Śląska i nawet dla całej Polski. To co pokazaliśmy, to jest dowód na to, że szpital w Bolesławcu musi funkcjonować, że jest podstawowym zabezpieczeniem systemu opieki zdrowotnej w województwie dolnośląskim. Nasz potencjał, przede wszystkim kadrowy…

Rozumiem, że troszeczkę chwaliliście się przed panem Morawieckim, licząc na to, że będzie patrzył łaskawie na was…

Zdecydowanie! Zdecydowanie tak, trzeba się tak chwalić.

To ja mam takie pytanie. Tam panu Morawieckiemu postawiliście państwo telebim. Czyj to był pomysł i ile to kosztowało? Bo nikogo nie wpuszczono tam.

Jeżeli chodzi o organizację wizyty, organizacja wizyty była po stronie kancelarii premiera. Organizator tej wizyty ze względu na bezpieczeństwo i uwarunkowania wokół tego bezpieczeństwa, miał różne koncepcje przebiegu uroczystości, wydarzenia. Faktycznie wśród tych koncepcji wizyta miała mieć charakter otwarty. W miarę otwarty. Ze względów bezpieczeństwa została ograniczona ta ilość osób tak naprawdę do personelu medycznego. Po stronie szpitala mogła być tylko garstka personelu medycznego, który…

Czyli rozumiem, ten telebim był zamówiony, gdyby przyszli ludzie, gdyby jednak można było wejść?

Tak jest. Na uroczystość mieli być zaproszeni liczni goście. Oczywiście z warunków epidemiologicznych i infrastrukturalnych nie wszyscy pomieściliby się w tym szpitalu modułowym, więc na przestrzeni otwartej miał być prezentowany środek wnętrza.

To jest inicjatywa szpitala? Szpital wynajął ten telebim? Ole on kosztował?

Nie pamiętam, ale to nie była duża kwota w stosunku do wszystkiego.

My mam takie informacje, że na dzień wynajęcie takiego telebimu to 5000 zł. Czy to mniej więcej takie były koszty?

Raczej to były tysiące złotych, ale nie powiem, czy to były 4, czy 5, czy 6 tysięcy.

A skorzystał pan Morawiecki z tego telebimu? Zerknął chociaż na niego?

Oj nie wiem, trzeba byłoby się jego spytać. Aczkolwiek był przygotowany przez naszego lokalnego dziennikarza wspaniały materiał archiwalny zebrany. Na ten cel został stworzony film ponad 10-minutowy, który obrazował właśnie i promował powstanie całego projektu, budowę całego szpitala, jak to przebiegało, w jakim tempie i jaki jest wygląd tego szpitala w środku, bo to faktycznie jest bardzo innowacyjny szpital. W tak szybkim tempie wybudowany, żeby takiej jakości efekty uzyskać w środku…

Szkoda, że nikt nie zobaczył tego… Ja tam stałam pod płotem i oglądałam tych ludzi, którzy – że tak powiem – zagrażali chyba najbardziej panu Morawieckiemu. Czy ktoś się skarżył z pacjentów, że miał jakieś uszczerbki na zdrowiu z powodu okrzyków, które wydawali ludzie na ulicy?

Nie, nie dotarło do mnie. Bardziej ciekawość niż jakieś negatywne skutki leczenia, raczej chyba nie.

A pan Morawiecki wchodził w ogóle do szpitala?

Do budynku modułowego i zobaczyć, jak on jest zorganizowany w tej części czystej, absolutnie tak.  Bardzo był zadowolony, jak to zostało zorganizowane, jak to wygląda, jak wyglądają sale chorych. Bo to naprawdę robi wrażenie, bo ten szpital jest zupełnie innym odzwierciedleniem szpitala tymczasowego, niż to, co widzieliśmy na Stadionie Narodowym, we Wrocławiu na Rakietowej. To nie są hale, to są sale dwu- i jednoosobowe z toaletami, naprawdę w bardzo komfortowych warunkach stworzone.

Rozumiem, że na moment tej wizyty pacjenci byli gdzieś przenoszeni, żeby premier wszedł bez pacjentów?

Nie. Priorytetem pracowników kancelarii premiera było to, żeby nie zaburzać pracy lekarzom, pielęgniarkom, całym zespołom. Również nie było żadnych uciążliwości dla pacjentów. To był priorytet, który był ustawiony na pierwszym miejscu, żeby pacjenci nie byli transportowani z innego miejsca. Miało to normalnie funkcjonować i nie miało to zaburzyć pracy. I tak było też.

Jedna pani skarżyła się, że dwie i pół godziny później obiad dostała z powodu wizyty premiera. To jest możliwe?

Chyba raczej nie. Chyba nie. Raczej z jakichś przyczyn organizacyjnych innych, nie wiem, na inny oddział. Ciężko mi jest wytłumaczyć, to już są naprawdę bardzo duże szczegóły i chyba zbyt mało istotne.

Istotne dla tej pani, dlatego pozwoliłam się zapytać. Ostatnie pytanie. A czy tam nie powinien, pana zdaniem, znaleźć się jednak starosta i prezydent? Bo oni ogromnie pomagali szpitalowi, żeby powstał. Czy to nie było zgrzytem?

Oczywiście, że było to zgrzytem. I oczywiście, że powinien się znaleźć pan starosta i pan prezydent. I wiele jeszcze innych osób, które tak naprawdę są bardzo pomagający i współpracujący, i wspierający szpital. Choćby nawet państwa nie było, jako mediów lokalnych. Ale szpital nie był organizatorem i w sposób uzasadniony przedstawiono nam warunki ze względów bezpieczeństwa i poruszenia jakie były wokół tej wizyty, też w tej przestrzeni strukturalnej, że funkcjonariusze SOK-u nie byliby w stanie zabezpieczyć wizyty pana premiera, jeżeli to miałoby charakter otwarty. W sposób logiczny ją bardzo mocno ograniczono, aczkolwiek bardzo mocno ubolewam, że nie byli państwo wszyscy zaproszeni. Bardzo mi zależało, żeby wszyscy zobaczyli nie tylko pana premiera, jako jedną z ważniejszych osób w państwie, ale również nasz wysiłek i trud wkładany w pracę codzienną na rzecz pacjentów.

Byłoby to fajne. Zagrażała panu premierowi chyba ta miska ceramiczna z tym ryżem, najbardziej. Bo tam chyba nikt by mu nie zagroził za bardzo. Ale wróćmy do spraw szpitala Hektor pisze: Czy to prawda, że szpital w Bolesławcu jest obecnie jednym z nielicznych covidowych na Dolnym Śląsku i zwożą tutaj pacjentów z całego województwa? Jak ma się to do bezpieczeństwa mieszkańców miasta w kwestii zapewnienia ochrony osób, które nie chorują na covid, a na inne schorzenia?

Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo epidemiologiczne, faktycznie w szpitalu w Bolesławcu na oddziale zakaźnym, czyli praktycznie ograniczamy się już do szpitala modułowego, są hospitalizowane osoby z Covid-19. Na terenie Dolnego Śląska oddziały covidowe jeszcze funkcjonują w Legnicy, Wałbrzychu oraz we Wrocławiu. Więc nie jesteśmy jedynym szpitalem, aczkolwiek ze względu na potencjał zorganizowany w trakcie pandemii, jesteśmy wyznaczeni do tego, aby przez okres wakacyjny zabezpieczać teren województwa dolnośląskiego, razem ze szpitalem przy ulicy Koszarowej. Myślę, że nie zagraża to kompletnie bezpieczeństwu mieszkańców powiatu bolesławieckiego, ponieważ wirus w zupełnie inny sposób się rozprzestrzenia. On się rozprzestrzenia przez kontakty bezpośrednie, a pacjenci są odizolowani od otoczenia.

Ja myślę że to jest pełna odpowiedź na naszego czytelnika. Dziękujemy bardzo naszym widzom, że są z nami. Można zadawać pytania panu dyrektorowi, jeżeli ktoś ma taką potrzebę. A ja wrócę do tego prestiżu, bo to rzeczywiście jest bardzo ważne, żeby szpital mówił o tym, co jest dobre i co się zmienia na lepsze. I te dobre informacje są przygotowywane bardzo często. I z chęcią piszemy o tym, co dobrego w szpitalu. Ale ostatnio mamy jakiś problem z komunikacją. Jak się zdarzają jakieś potknięcia, nie mamy od was żadnej informacji. Mamy dwa takie przypadki: pierwsza to te poradnie, które 25 maja nagle okazało się, że wszyscy są zarejestrowani na 8:30, a lekarz się spóźnia, a potem jeszcze informacja o lekarzu, który podobno jakiś antyszczepionkowe miał sugestie. I nie możemy tego sprawdzić, piszemy o tym. To może tak najpierw o tej poradni. Co tam się wydarzyło takiego, czy rzeczywiście wszyscy zostali zapisani?

Faktycznie, był taki dzień, gdzie po weekendzie bardzo dużo przypadków w trybie nagłym musiało zostać przyjętych. I faktycznie był taki dzień, że przez te przypadki system się po prostu zablokował i było zgromadzenie duże pacjentów w jednym czasie. I za to bardzo mocno przepraszamy. Tak naprawdę teraz wychodzimy z tego, żeby zmienić system rejestracyjny, żeby jednocześnie nie ograniczać ilości przyjmowanych pacjentów, bo ta poradnia jest bardzo istotna. Żeby w bardziej lepszych warunkach, komfortowych, przebywali w poczekalni. To też jest tak naprawdę proces inwestycyjny, bo jeszcze do końca roku przeniesiemy tę poradnię chirurgiczną do innego obiektu ze względu na rozbudowę oddziału zakaźnego o kolejne 14 łóżek. Ta poradnia chirurgiczna, inne poradnie będą wymagały przeniesienia w inne miejsce szpitala, ale na pewno będziemy o tym komunikować i również wtedy będą lepsze warunki na poczekalni, aby większą ilość pacjentów mogła czekać na wizytę. Jeżeli chodzi…

No właśnie, to o tym antyszczepionkowm lekarzu, czy to w ogóle miało miejsce? Czy pan rozmawiał z tym lekarzem, jak to w ogóle wyglądało?

Oczywiście, wczoraj rozmawiałem z doktorem. Sytuacja miała miejsce, ale z tego, co mi nawet mówił, ta osoba nawet chyba się nie zaszczepiła. I raczej miała inny charakter treść tej takiej rozmowy. Ciężko mi jest tak naprawdę, teraz mamy słowo przeciw słowu. Ciężko to zweryfikować. O ile znam doktora, wydaje mi się, że jest on na tyle uczciwy, na tyle poważnym lekarzem, że absolutnie, no i też dużo jest doświadczony, bo przez ponad rok czasu pracował z pacjentami covidowymi w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, że na tyle jest doświadczony i na tyle wiedział, że absolutnie takich teorii antycovidowych nie mógł głosić. To byłoby sprzeczne z polityką… Bardzo mało pradopodobne.

To dlaczego my nie dostajemy takich informacji? Myśmy prosili wielokrotnie i bardzo nam zależało właśnie, bo czasami taka informacja od państwa przed napisaniem artykułu, w ogóle zmienia jego treść, ewentualnie dużo dodaje. Co tam się stało z tą komunikacją?

Wydaje mi się, że mamy dużo pracy i wydaje mi się, że czasami też uczulenie państwa ewentualnie na jakąś odpowiedź, zapewne odpowiemy na wszystkie państwa pytania, tylko wymaga to większego, dokładnego przeanalizowania. Ja dopiero miałem czas, czy inni pracownicy, na przykład wczoraj porozmawiania z daną osobą i zweryfikowania pewnej sprawy, bo weryfikacja danej sprawy nie odbywa się z minuty na minutę, a wymaga dogłębnej analizy. Po prostu wymaga odpowiedniego czasu, więc w terminowych ramach staramy się mieścić i odpowiadać na wszystkie pisma, na wszystkie apele, na wszystkie pytania, ale wymaga to dogłębnej analizy, żeby odpowiedź była prawdziwa.

No nie zawsze chcemy angażować pana, tam na pewno są jakieś osoby, które mogłyby się tym zająć…

Absolutnie każde pismo i każda odpowiedź musi być zweryfikowana, bo za każdą odpowiedź ja odpowiadam, więc finalnie odpowiedzi nie przygotowuję, ale musi być zautoryzowana przeze mnie.

To już na sam koniec takie pytanie od czytelnika: dlaczego ludzie ze skierowaniami muszą płacić za wykonanie rezonansu? Chwaliliście się tym rezonansem, co to się wydarzyło?

Wiele razy już tłumaczyliśmy. Chyba też państwo pisali o tym, że szpital zakupując bardzo nowoczesne urządzenie, dzięki wsparciu samorządowemu, wszystkich gmin, miasta oraz powiatu, zakupiliśmy za wartość trzy i pół miliona złotych super nowoczesny rezonans. Oddany do użytkowania był w marcu ubiegłego roku. Tak naprawdę już od początku, kiedy uruchomiliśmy, czyli praktycznie od kwietnia, ten rezonans działa, bo chcieliśmy, żeby on już był dostępny dla pacjentów szpitala, ale również mógł udzielać świadczeń dla pacjentów ambulatoryjnych. Ale szpital nie posiada podpisanej umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia, przez co nie może realizować badań w trybie ambulatoryjnym dla pacjentów ze skierowaniem. Jest to odrębnie kontraktowane świadczenie, na które trzeba uzyskać kontrakt, tak zwany kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia, i takiego konkursu, na podstawie którego można byłoby podpisać taką umowę, jeszcze nie było ogłoszonego.

Czyli to jest po stronie NFZ-u, że oni jeszcze się nie zorganizowali?

My oczywiście monitowaliśmy do NFZ-u i wielokrotnie rozmawialiśmy. Ja nawet osobiście rozmawiałem z dyrektorem na temat konieczności uruchomienia nie tylko rezonansu magnetycznego, ale też tomografu, ale również innych oddziałów, poradni i innych jednostek, komórek organizacyjnych. Ale pandemia wszystko pokrzyżowała. Zgodnie z ustawą covidową, która w marcu zeszłego roku weszła w życie, zablokowano możliwość rozpisywania konkursów w Narodowym Funduszu Zdrowia.

Liczymy na to, panie dyrektorze, że to będzie kwestia niedalekiej przyszłości.

Tak. I mamy już obietnicę, że taki konkurs na pewno zostanie rozpisany w naprawdę już w odległości raczej tygodni, niż miesięcy. I mam nadzieję, że już niedługo te urządzenia będą służyć szerszemu gronu społeczeństwa.

Mówi pan o czwartej fali pandemii. Jakieś rady dla nas? Jak mamy się zachowywać i co mamy robić, żeby przejść ją jak najdelikatniej i najłagodniej?

Przede wszystkim szczepienia. W obecnej chwili są szczepienia. Co prawda z dnia na dzień przyspieszają. Dostawy szczepionek już są coraz większe. Już jest coraz większa gwarancja dostaw tych szczepionek. Organizacja systemu jest coraz bardziej wydajna, coraz lepsza. Trzeba zachęcać wszystkich do tego, aby się szczepili.

Ma jakąś ulubioną szczepionkę swoją, do jakiejś by pan zachęcał czy do wszystkich?

Do każdej, do każdej. Bo każda zatwierdzona przez instytucje, która jest rekomendowana później przez Ministerstwo Zdrowia, jest dopuszczona, jest bezpieczna i jest naprawdę gigantycznie skuteczna. Już nie mówiąc już o efektach, jakie ta szczepionka przyniesie dla naszego zdrowia. To że czwarta fala będzie, raczej jesteśmy o tym przekonani. Ważne jest, że ta fala będzie dużo mniejsza, niż dwie ostatnie. Jesteśmy znacząco lepiej przygotowani na tę czwartą falę, więc myślę, że powinniśmy poradzić sobie w dużo lepszy sposób, niż w przypadku drugiej i trzeciej fali.

Czyli życzmy sobie zdrowia i szczepmy się. To chyba tak możemy zakończyć naszą rozmowę. Ja bardzo dziękuję państwu, dziękuję panu, panie dyrektorze. Spokojnego wieczoru.

Dziękuję, dziękuję państwu.