Walczył w Legionach, uratował 15 Żydów. Prawdopodobnie zamordowali go sowieci

Walczył w Legionach, uratował 15 Żydów. Prawdopodobnie zamordowali go sowieci
fot. archiwum państwa Mikulskich Z okazji Święta Niepodległości przedstawiamy sylwetkę polskiego bohatera, który po II wojnie światowej miał zamieszkać w Bolesławcu. Nigdy jednak do tego miasta nie dotarł.
istotne.pl historia, andrzej duda

W marcu informowaliśmy, że w Pałacu Prezydenckim w Warszawie odbyła się ceremonia wręczenia wysokich odznaczeń dla Polaków ratujących Żydów w czasie wojny. Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski otrzymał pośmiertnie Feliks Kwarciak z Bolesławca. Odznaczenie w imieniu uhonorowanego odebrały jego córki: Halina KarolikRegina Mikulska z Bolesławca. (Krzyż otrzymał wówczas również Piotr Kwarciak).

Z okazji Święta Niepodległości chcieliśmy przedstawić sylwetkę ojca śp. Feliksa Kwarciaka – Piotra, który też jest postacią bardzo zasłużoną dla Polski. I który był niewątpliwym wzorem dla uhonorowanego przez prezydenta Andrzeja Dudę mieszkańca Bolesławca.

Piotr Kwarciak urodził się w 1901 r. w Częstochowie. Wcześnie zmarli mu rodzice, wychowywała go ciotka. Gdy miał 16 lat, uciekł z domu, żeby wstąpić do Legionów Piłsudskiego. Za udział w obronie Lwowa dziadek pani Reginy otrzymał Krzyż Walecznych i ziemię w Dubnie na – wówczas jeszcze polskim – Wołyniu.

W oddalonej o 100 km od Lwowa miejscowości poznał miłość swojego życia, z którą miał trzech synów: Alfreda, Anatoliusza i Feliksa właśnie.

W dwudziestoleciu międzywojennym P. Kwarciak pracował w więzieniu. Już wtedy... dokarmiał więźniów. (Rodzina podejrzewa, że to, że był dobrym człowiekiem, ocaliło go przed zesłaniem na Sybir).

– Życie mojego pradziadka to świetny materiał na film – mówi nam w marcu Bartosz Mikulski, prawnuk bohatera tego tekstu.

Gdy w czasie wojny w Dubnie powstało getto, rodzinie żydowskiej udało się z niego uciec. Piotr Kwarciak zgodził się przyjąć pod swój dach bliskich swojego przyjaciela. Miały to być cztery osoby. Przyszło… piętnaście.

Pradziadek pana Bartosza wyjaśniał wówczas całej swojej rodzinie: pomagamy naszym sąsiadom i przyjaciołom. To, jakiego byli wyznania, nie miało znaczenia.

Piętnastka Żydów ukrywała się u państwa Kwarciaków około 20 miesięcy. Wszyscy przeżyli, m.in. Michał Fiszer, ojciec znanego dziś na całym świecie śpiewaka operowego Dudu Fishera. (Co ważne, gdy D. Fisher niedawno był w Polsce, podkreślał bardzo mocno, i to nie przekręcając nazwiska, że jego rodzinę od zagłady uratowała polska rodzina Kwarciaków).

Rodzina pielęgnuje pamięć zarówno o Piotrze Kwarciaku, jak i o jego synu. Pani Regina i pan Bartosz podkreślają odwagę przodków. I są z nich dumni. – Wiadomo, czym to groziło. Gdyby to się wydało, zginęliby wszyscy – mówią. – Kula w łeb. Albo zostaliby spaleni żywcem.

Efekt mógł przecież być taki, że ani pani Regina, ani pan Bartosz nigdy nie przyszliby na świat...

W czasie II wojny światowej Piotr Kwarciak został wcielony do Ludowego Wojska Polskiego, z którym dotarł do Skierniewic. Wówczas kontakt listowny, jaki utrzymywał z rodziną, gwałtownie się urywa.

Co się stało? Rodzina podejrzewa, że zamordowali go sowieci, bo jego żona wszyła mu w mundur zdjęcie z czasów… Legionów Piłsudskiego. – Obawiamy się, że ktoś go zadenuncjował – mówi pani Regina.

Krewni ponad rok czekali w Dubnie na jakąkolwiek wieść od Piotra. Bo ten obiecywał, że wróci i zabierze wszystkich do Częstochowy.

Nic z tego. W 1946 r. przyszło pismo w języku rosyjskim, w którym bardzo lakonicznie poinformowano państwo Kwarciaków, że żołnierz zachorował i zmarł pod Skierniewicami. Bez żadnego wyjaśnienia, jaka choroba była przyczyną jego śmierci ani gdzie został pochowany. Zrozpaczona rodzina ostatnim transportem wyjechała do Miasta Ceramiki.

Późniejsze poszukiwania grobu spaliły na panewce. Nie udało się to ani rodzinie Kwarciaków w latach 60. ubiegłego wieku, ani ostatnio państwu Mikulskim. Mimo że ci drudzy próbowali się czegoś dowiedzieć i za pośrednictwem PCK, i przez IPN.

Żyjący krewni chcą teraz Piotra Kwarciaka uhonorować symbolicznym grobem w Bolesławcu.

Po P. Kwarciaku pozostało rodzinie Mikulskich sporo pamiątek, a także wiersz z tamtych czasów. Tak pamiętają ten tekst pani Regina i pan Bartosz:

Miała Polska biedę z sąsiadami trzema.
Zabrali nam Ziemię, krzycząc „nie ma Polski, nie ma”.
Aż tu huk armatni wstrząsnął całym krajem
I sąsiedzi pobili się nawzajem.
I zrywa się nasz dziad, pradziad, co o Polskę wojował:
„Będzie Polska, komendancie, jeno nas poprowadź!
Bośmy wojowali, bośmy w poniewierce”.
Aż tu wybiła godzina wymarzona z dziada, pradziada
I Polska odzyskała niepodległość 11 listopada.

Niemal wszyscy członkowie rodziny znają ten wiersz na pamięć. Wkrótce nauczy się go też synek pana Bartosza.