Czytelniczka: uwaga na kulejącego naciągacza w ekstrawaganckich butach

Czytelniczka: uwaga na kulejącego naciągacza w ekstrawaganckich butach
fot. MZ Dzięki personelowi dyskontu spożywczego kobieta, jak sama mówi, zaoszczędziła „kilka stówek w portfelu”.
istotne.pl policja, oszust

Zdarzenie miało miejsce w poniedziałek 27 stycznia. Czytelniczkę, która wracała z zakupów z apteki, zaczepił wysoki mężczyzna. Poskarżył się jej, że jest bezdomny i chory. (Utykał na jedną nogę).

Poprosił o pomoc finansową i rozpłakał się niemal na zawołanie. Nie czuć było od niego alkoholem, mimo to Czytelniczka – przezornie – wypytała go o różne rzeczy. Dowiedziała się m.in., że jej rozmówca stara się o mieszkanie, ma drugą grupę inwalidzką i zasądzoną rentę. (Mężczyzna chciał jej nawet pokazał stosowne dokumenty).

Kobieta od razu zaznaczyła, że nie da samozwańczemu bezdomnemu pieniędzy. – Dobra, kupię panu jakieś bułki – powiedziała.

Poszli razem do pobliskiej Biedronki. Tam on, bez specjalnego skrępowania, zaczął pakować do wózka coraz to droższe rzeczy, m.in. perfumy. Co ciekawe, w pewnym momencie zrobiło mu się gorąco, więc rozpiął kurtkę. Wtedy kobieta zauważyła… wielki złoty łańcuch.

Na szczęście w porę zareagował personel sklepu. Od ekspedientek i ochroniarza Czytelniczka dowiedziała się, że domniemany bezdomny jest oszustem. I że od około miesiąca zaczepia on w ten sposób ludzi, głównie samotne kobiety. Co przerażające, ponoć raz próbował w ten sposób oszukać małą dziewczynkę.

Gdy było już jasne, że cały misterny plan spalił na panewce, naciągacz błyskawicznie oddalił się z miejsca zdarzenia. A kobieta udała się do... Komendy Powiatowej Policji. (Na prośbę zgłaszającej publikujemy tę historię ku przestrodze).

Jak wygląda sprytny manipulant?

Jak mówi zgłaszająca, to szczupły i wysoki mężczyzna (około 180 cm wzrostu). Włosy blond wpadające w rudy. Tego dnia naciągacz miał na sobie puchową kurtkę, a na nogach – charakterystyczne buty ze szpicem z białej skóry.

Co o tym sądzicie? Natknęliście się kiedyś na niego? Zapraszamy do dyskusji.