Wandale kontratakują. Znów o jedną ławkę mniej...

Wandale kontratakują. Znów o jedną ławkę mniej...
fot. Czytelniczka O sprawie powiadomiła nas Czytelniczka.
istotne.pl wandal

Czytelniczka napisała do nas via Facebook:

Przy ścieżce rowerowej między Wartą a Kruszynem była ławka...
Czytelniczka: Przy ścieżce rowerowej między Wartą a Kruszynem była ławka...Czytelniczka: Przy ścieżce rowerowej między Wartą a Kruszynem była ławka...fot. Czytelniczka

Przypominamy apel Jarosława Babiasza z Urzędu Gminy Bolesławiec, który opublikowaliśmy w połowie stycznia na naszych łamach:

Regularnie giną oznaczenia nowego szlaku „Łużyce-Bory”, wiaty rowerowe wykorzystywane są przez „koneserów trunków wyskokowych” jako nieformalne pijalnie, na poboczach zalegają puste butelki niekoniecznie po izotonikach, choć i tych rzucanie na skraj drogi nie jest powodem do chluby.

Ten obraz nie świadczy zbyt dobrze o nas – użytkownikach, mieszkańcach, inwestorach. Celowo piszę o nas wszystkich, bo ta inwestycja, choć realizowana przez Gminę, choć dofinansowana przez Unię, powstała z naszych – mieszkańców pieniędzy, z naszych podatków (a nie były to małe pieniądze, bo ponad 3 mln zł tylko w naszej Gminie) i przez nas – mieszkańców w głównej mierze jest eksploatowana.

I dodaje:

Była premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher powiedziała: „Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy”. W naszych lokalnych warunkach ta gorzka prawda oznacza tylko lub aż tyle, że za wszelkie akty wandalizmu zapłacimy my wszyscy naszymi podatkami, bo naprawić trzeba będzie, choć mogłoby powstać coś nowego. A na takie inwestycje jak naprawy dofinansowań nie ma.

Innym razem Pani Thatcher powiedziała: „Nie chcemy takiego społeczeństwa, w którym państwo odpowiada za wszystko, a nikt nie odpowiada za państwo”. Zastąpmy słowo państwo wyrazem gmina. Gmina to My, mieszkańcy, a nie tylko władze, radni czy urzędnicy. Po prostu My. Jeśli my będziemy ignorowali zjawiska wandalizmu, czekali, aż ktoś za nas coś zrobi, komuś zgłosi, komuś zwróci uwagę, coś zauważy, a my obojętnie odwrócimy głowę i pójdziemy dalej, to może się okazać, że i nas, i naszą szkodę ktoś przeoczy. Zatem nie bójmy się reagować, piętnować takie zachowania jak wandalizm czy zaśmiecanie otoczenia. W żadnym wypadku nie będzie to wyręczanie kogokolwiek, bo troska o wspólne dobro leży w interesie nas wszystkich.

Urzędnik apeluje:

Jeśli wiecie lub macie informacje, kto niszczy nasze wspólne, choć publiczne mienie, powiadomcie służby porządkowe – policję. W żadnym wypadku nie będzie to donosicielstwo, ale zwykłe dbanie o nasze własne otoczenia, a przede wszystkim nasze własne pieniądze.

Ze swej strony dodamy, że za akty wandalizmu grozi kara od trzech miesięcy do nawet pięciu lat pozbawienia wolności.