Polityką w policzek: rollercoaster wyborczych obietnic

Polityką w policzek: rollercoaster wyborczych obietnic
fot. istotne.pl Nowy felieton Rafała Borsuka. Bolesławianin tym razem porównuje wyborcze obietnice i rozdawnictwo państwowych pieniędzy do ostrej jazdy na karuzeli.
istotne.pl wybory, polityka, felieton

Będąc małym dzieckiem, jak wszystkie zresztą dzieci, uwielbiałem karuzelę. Karuzele łańcuchowe, rollercoastery i diabelskie młyny. Jak się rozpędzały do granic swoich możliwości, na twarzach niektórych dzieci było widać przerażenie, na innych ciekawość, a jeszcze innych zadowolenie. Kiedy szaleńcza jazda się kończyła, jedne z ulgą schodziły z tych maszyn, a inne prosiły o więcej.

Konwencje wyborcze przypominają mi taką jazdę na karuzeli. Czasami jest to jazda bez trzymanki i wprost proszenie się o to, by z karuzeli wylecieć. Pierwsze co można wywnioskować, oglądając polityków to, że jesteśmy bardzo bogatym krajem. Kiedy słyszę, że liderzy partii rozdadzą po 50 tys. złotych dla młodych małżeństw na pierwsze mieszkanie, kiedy słyszę, że będziemy za lat 20 jak drugie Niemcy lub że obniżymy podatki, podwyższymy minimalną płacę czy wprowadzimy sześciopaki, zastanawiam się, co jeszcze politycy nam dadzą? Wśród liderów partii rośnie rozdawnictwo oraz wyścig, kto w obietnicach będzie lepszy. Która partia ma lepszą karuzelę.

Ilu wyborców zdaje sobie z tego sprawę, że rząd nie ma pieniędzy i utrzymuje się z podatków? Przyszły rząd (taki czy inny musi) wybierać będzie pomiędzy grupami podatników: jednym zabierze, drugim da. Czy słuchając konwencji wyborczych nie wydaje się nam, że politycy są oderwani od rzeczywistości i mówiąc o swoich planach, tak naprawdę nie mają pojęcia o finansowaniu swoich pomysłów? Chodzi im tylko o to, by zostać wybranymi do parlamentu a pożniej jakoś to będzie. Karuzela się kręci coraz szybciej, a politycy coraz więcej będą obiecywać.