Młody historyk z symbolem swastyki oprowadzał ludzi po Bolesławcu. Jest jego komentarz

Młody historyk z symbolem swastyki oprowadzał ludzi po Bolesławcu. Jest jego komentarz
fot. Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze Policja zatrzymała przewodnika, który ze swastyką na ramieniu oprowadzał ludzi po Bolesławcu. Uczestnicy mówią, że była to wycieczka edukacyjna i bronią młodego historyka.
istotne.pl policja

Do zdarzenia doszło w niedzielne popołudnie. Jak poinformowała nas czytelniczka, pasjonat i student historii Dariusz Gołębiewski w przebraniu z epoki oprowadzał ludzi po Bolesławcu. Była to kolejna z serii wycieczka historyczna, tym razem pt. „Spacer śladami Trzeciej Rzeszy w Bolesławcu”. Tym razem Gołębiewski miał na sobie opaskę z symbolem swastyki.

Tak czytelniczka opisała niedzielne zdarzenie:

Spacery edukacyjne po mieście z opowieściami historycznymi prowadzi Pan Darek, student III roku historii. Są to wycieczki za darmo, w których może brać udział każdy. (...) Na spotkania te zawsze przygotowuje odpowiedni strój i elementy z epoki, o której opowiada: np. czapka wojskowa Armii Radzieckiej, a dziś była to opaska ze swastyką. Symbole te są używane dla wprowadzenia atmosfery z epoki i mają charakter artystycznej wizji prowadzącego. (...) Dzisiejsza wycieczka była zaplanowana na 3 godziny. Zaczęliśmy pod szkołą budowlaną i zdążyliśmy dojść na ul. Chrobrego w rejon dworca wschodniego, gdy podjechał do naszej grupy radiowóz. Okazało się, że ktoś zgłosił, że widzi na ulicy swastykę. (...) Tłumaczyliśmy policjantom ze nasze spotkania maja charakter edukacyjny, że Darek jest wspaniałym młodym człowiekiem, (...) że symbol swastyki podobnie jak czarne ubranie (kurtka i spodnie) oddają klimat przedwojennych czasów, że nikogo nie obrażają, nie są promowaniem faszyzmu. (...) Pokazaliśmy ustawę policjantom, którzy już wiedzieli, że to wycieczka historyczna, edukacyjna. Niestety nie pozwolili nam kontynuować wycieczki, pana Darka zabrali na komisariat, nas wszystkich spisali, podjechał drugi radiowóz i jeden z uczestników musiał zgodzić się wsiąść i złożyć zeznania. (...) Po pół godzinnym przetrzymywaniu nas na ul. Chrobrego przy radiowozach jak jakichś przestępców okazało się, że nasza wycieczka przedwcześnie tam się kończy. Policjanci pytali pana Darka czy ma licencję pilota wycieczek, która już od kilku lat nie jest obowiązkowa. (...) Smutne, że policja nie zna przepisów i pyta o dokumenty nieaktualne. Jesteśmy zbulwersowani działaniami policji.

Jak ustaliliśmy, policja otrzymała zgłoszenie o grupie osób spacerujących po mieście, wśród których jedna miała opaskę ze swastyką. Grupa robiła sobie zdjęcia w różnych miejscach. Policjanci musieli zareagować.

W całej sprawie dziwi trochę fakt, że student historii nie zdawał sobie sprawy, że nie wolno ubrać się w strój ze swastyką i paradować po mieście. Być może, gdyby zgłosił wcześniej policji fakt przygotowania takiej wycieczki, nie byłoby takiej reakcji ze strony służb.

Art. 256. Propagowanie faszyzmu lub innego ustroju totalitarnego

§ 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w § 1 albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej.

§ 3. Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w § 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej lub naukowej.

Dz.U.2019.0.1950 t.j. – Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny

Jak sprawa wygląda z punktu widzenia policji?

Mundurowi z Bolesławca prowadzą postępowanie przygotowawcze w tej sprawie. Wyjaśniają okoliczności całej sytuacji. Nikomu na razie nie przestawiono żadnego zarzutu.

Do tematu wrócimy.

Aktualizacja 2019-10-21 11:27

Jest komentarz historyka do całego zdarzenia:

Skwituję to krótko – porażka. Nigdy bym się nie spodziewał, że kiedykolwiek będę musiał się tłumaczyć, że nie propagowałem nazizmu lub innej zbrodniczej ideologii. Zwłaszcza że narodowy socjalizm darzę głęboką pogardą i chyba mój lipcowy felieton na temat budowy galerii w miejscu byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego świadczy o tym najlepiej. A już na pewno każde słowo, jakie zdążyłem powiedzieć wczoraj na wycieczce.

W każdym razie dla tych, którzy nie wiedzą. Ktoś postronny uprzejmie doniósł na policję, że oto widzi kolesia ze swastyką na czele jakiejś grupy. Istotnie, miałem sklejoną z kawałka materiału i kartki papieru opaskę ze swastyką, jednak wyłącznie jako rekwizyt, ukazujący realia czasów Trzeciej Rzeszy, będący wyłącznie rekwizytem edukacyjno-artystycznym (jako element przebrania, ukazujący realia lat trzydziestych, gdzie takie opaski – tyle że produkowane hurtowo – były powszechnie spotykane) i bynajmniej nie mającym na celu propagowania ideologii nazistowskiej.

Gdyby ten uprzejmy donosiciel pofatygował się i podszedł bliżej, usłyszałby, że nie ma tutaj mowy o propagowaniu czy zachęcaniu do nazizmu – wprost przeciwnie, o czym zaświadczy każdy uczestnik wycieczki.

Bulwersujące jest to, że policja po odebraniu zgłoszenia zatrzymała nas na godzinę przy dawnym Dworcu Wschodnim, jednak winę należy zrzucić na skomplikowane procedury, z których słynie nasz kraj. Tym bardziej że przepisy zezwalają na użycie swastyki do celów edukacyjnych – jak było w tym wypadku – jako jedno z wyłączeń od zakazu użycia tego znaku i sprawa jest tutaj dość jednoznaczna.

Po godzinie wycieczka została rozwiązana, a ja udałem się na komisariat w celu złożenia zeznań. Przesłuchano mnie w charakterze świadka, nie przedstawiono mi też żadnych zarzutów. Ponadto przeszukano mój pokój, przeciwko czemu nie protestowałem i nie znaleziono tam niczego, co by mnie wiązało z nazizmem. Jeżeli ma to mnie oczyścić z ewentualnych zarzutów, to dobrze, nie mam bowiem nic do ukrycia i jeśli ma tego dowieść fakt, że policjanci sobie pogrzebali w moich rzeczach w obecności mojej mamy, jestem w stanie to przeboleć. [...] Sprawa jest aktualnie u prokuratora i żywię głębokie przekonanie, że zostanie umorzona.

Całość na Facebooku:

Komentarz historyka