Wybory prezydenckie 2020 jak w poczekalni u dentysty

Wybory prezydenckie 2020 jak w poczekalni u dentysty
fot. Istotne.pl Nie wiem jak Ty, Drogi Wyborco, mój towarzyszu w bezradności, ale ja po prostu czekam na te wybory, jak na wizytę u dentysty. Dzień za dniem znika – jak osoby w kolejce przede mną – i za chwilę będzie 10 maja. Co mnie spotka za tymi drzwiami?
istotne.pl wybory, grażyna hanaf, felieton

Będą te wybory czy ich nie będzie? Przesuną? Zrobią korespondencyjnie? Gdzieś poza mną rząd się krząta przy Kodeksie wyborczym, jak dentysta przy pacjencie. Słyszę, siedząc w poczekalni, odgłosy wiertarki zza ściany, borowania zębów, jakieś pojękiwania, jakiś stukot narzędzi, wyobraźnia mi pracuje. Ale co tam majstrują przy tych wyborach, nie wiem i chyba nie chcę już wiedzieć. Wejdę do środka, to się zorientuję, według zasady: jak dają, to brać, jak biją, to uciekać.

Trudno jest tak wysiedzieć w tej niepewności. Jedni mówią: zapomnij o wyborach, zdrowie ważniejsze. Inni przekonują: walczyć trzeba do końca, nie oddaje się meczu walkowerem. Poszłabym sobie do domu i zapomniała, ale ząb boli, trzeba go wyleczyć lub wyrwać, podjąć jakąś decyzję, w końcu w poczekalni też się po coś jest.

Rozglądam się wokół i widzę, że na ścianie tej poczekalni wisi 10 portretów. Dziewięciu facetów i jedna kobieta, więc mój wzrok biegnie do Kidawy-Błońskiej. Po bliższym przyjrzeniu się widzę, że to nie portret a mem. Małgorzata nie jest na nim podobna do siebie, w jej twarzy widać jakieś inne rysy. Zastanawiam się, kogo ona mi przypomina? I w końcu wyjaśnia mi to podpis pod memem: Grzegorzata Kidawa-Schetyńska.

Z ciekawością spoglądam na kolejnego kandydata: jest tak uśmiechnięty, że wpadam w ten uśmiech cała i zaczyna mnie boleć szczęka. Radość, miłość, mindfulness. Gdybym nie mieszkała w małym mieście i miała mieszkanko w stolicy, to kto wie, może bym i zagłosowała? Pod zdjęciem Biedronia duże tęczowe litery: „Wymyśl sobie coś, a ja ci to obiecam”. Spoglądam ze strachem na topniejącą kolejkę do gabinetu dentysty i wiem, że mojego marzenia Robert nie spełni.

Zaraz obok Biedronia zdjęcie przystojnego, eleganckiego mężczyzny z małżonką. Trzymają główkę obok główki, ich twarze są upiększone. Mają błękitne oczy w ciemnej oprawie, jasną cerę, rumiane policzki i kiedy podchodzi się do monidła państwa Kosiniaków-Kamyszów, to zaczyna cicho, jakby z tego portretu, sączyć się muzyka. Słucham jej i jedna nóżka mi zaczyna tuptać w rytm „Żono moja, serce moje. Nie ma takich, jak my dwoje. Bo ja kocham oczy Twojeeee…”. Uspakajam nogę i patrzę na kolejne zdjęcie.

Facet jest księdzem. Myślałam, że ksiądz nie startuje w tych wyborach, musiałam się mylić. No dobrze, to nie ksiądz, to telewizyjny kaznodzieja Szymon Hołownia. Gwiazda TVN-u. Katolik, jak z reklamy proszku do prania. Odplamiony, wybielony, czyściutki. Zakładam tylko, że w coś wierzy...

Zaraz przy nim na portrecie prezentuje się Krzysztof Bosak w rogatywce i z kosą na sztorc, z napisem na piersi Made in Poland, Hand Made. Rękodzieło. Wyrób unikatowy biało-czerwony. W tle krajobraz z Podlasia. Po polnej drodze, wzniecając tumany kurzu, idą chłopcy z ONR i kibole. Ręce mają uniesione i zaciśnięte w pięści, ale na białych twarzach goszczą uśmiechy. Jakaś kobiecina w chuście na głowie wita ich i do serca przyciska oseska. Jedną ręką trzyma dziecko, drugą kreśli znak krzyża.

Trochę dalej od głównych portretów, w mniejszym formacie, wiszą zdjęcia zupełnie nieznanych mi ludzi. Stanisław Żółtek z tabliczką Polexit stoi zagubiony w szczerym polu, Marek Jakubiak wznosi kufel piwa, Mirosław Piotrowski pod krzyżem w klasie szkolnej trzyma w dłoni dyscyplinę i uśmiecha się do dziecięcych główek oraz ostatnie zdjęcie z Pawłem Tanajno, polskim Johnem Doem.

Nie udaje mi się w myśli powiedzieć „A gdzie prezydent Duda, starający się o reelekcję?”, a już nadchodzi moja kolej i z gabinetu woła mnie uśmiechnięty pan doktor. Jest spokojny, miły, przyjazny. Dlatego mijam drzwi odprężona. Pan doktor ma biały fartuch z napisem „Duda 2020”, ale napis jest dyskretny i myślę sobie, że każdy ma prawo reklamować swojego kandydata.

Wchodzę do gabinetu i na ścianie po prawej widzę wielki obraz, na którym Andrzej Duda kroczy po łące i wyciąga ramiona, a na wprost niego biegnie symboliczna Polonia. Lekko spłakana i zalękniona, ale na widok zbawcy łzy jej schną, bo za chwilę wpadnie mu w ramiona. Na obliczu prezydenta maluje się zapewnienie, że tylko w jego ramionach Polonia będzie bezpieczna.

Dentysta, widząc, że zagapiłam się na malowidło, delikatnie chwyta mnie na za łokieć i podprowadza do fotela. Fotel wyściełany jest matą z podobizną Andrzeja Dudy na tle powiewającej flagi biało-czerwonej. Ledwo odrywam wzrok od tego widoku, a moim oczom ukazuje się malowidło po lewej stronie. Na nim prezydent tuli do siebie dziadki, wdowy i starców. Wszyscy wyciągają do niego ręce, wpatrują się w jego oblicze z miłością.

Dentysta lekko musi mnie popchnąć, bym usiadła na fotelu, a dokładniej na podobiźnie Dudy. Kiedy już na nim ląduję, lekarz odgina oparcie tak, że wygodnie leżę. Mój wzrok pada na sufit i z niego też patrzy na mnie łagodne oblicze Andrzeja. Tym razem stoi on jak gigant w chmurach nad wielkim miastem i dłonie nad nim trzyma, jakby je błogosławił. Nad jego prawym ramieniem wzbija się w niebo orzeł biały w koronie, nad lewym spogląda z ojcowskim uśmiechem malutki Jan Paweł II, polski papież. Zamykam oczy. Dentysta wkłada mi w usta wiertło. Z nagłym przestrachem uchylam powieki i widzę, że na wiertle jest wygrawerowana podobizna Andrzeja. Jego szlachetna twarz otoczona wieńcem z liści laurowych.

Zaczyna się borowanie.

A Ty na kogo oddasz swój głos, mój wyborczy towarzyszu?

Grażyna Hanaf

Na kogo oddasz swój głos w wyborach prezydenckich 2020?
Szymon Hołownia
42.86 % głosów: 135
Andrzej Duda
33.65 % głosów: 106
Władysław Kosiniak-Kamysz
9.21 % głosów: 29
Robert Biedroń
5.08 % głosów: 16
Krzysztof Bosak
4.76 % głosów: 15
Małgorzata Kidawa-Błońska
2.54 % głosów: 8
Marek Jakubiak
0.63 % głosów: 2
Stanisław Żółtko
0.63 % głosów: 2
Mirosław Piotrkowski
0.32 % głosów: 1
Paweł Tanajno
0.32 % głosów: 1