Nie mierz wszystkich tirowców jedną miarą. Próbował ująć pijanego kolegę po fachu

Nie mierz wszystkich tirowców jedną miarą. Próbował ująć pijanego kolegę po fachu
fot. Krzysztof Gwizdała Zawodowy kierowca tira z Bolesławca powiadomił policję o pijanym koledze po fachu. Ten ostatni kierował manem, mając ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Cud, że nie doszło do tragedii.
istotne.pl alkohol, policja, tir

W środę 22 sierpnia zadzwonił do nas Czytelnik, zawodowy kierowca tira z Bolesławca, który przeczytał artykuł o tym, że mężczyzna jadący z Bolesławca wraz z partnerką ujął kompletnie pijanego tirowca.

Nasz Czytelnik zauważył, że w internecie panuje nagonka na kierujących tirami, a przecież nie należy wszystkich mierzyć jedną miarą. On sam miał sytuację podobną do tej opisanej w artykule. W niedzielę jechał z żoną osobówką i zauważył, jak jego kolega po fachu, kierowca ciężarówki marki MAN, jedzie zygzakiem. I to w godzinach porannych!!!

Gdy ten ostatni zjechał na stację benzynową, nasz Czytelnik próbował wyrwać mu kluczyki. Niestety, pijany tirowiec zamknął się w kabinie i odjechał, mało nie taranując auta interweniującego bolesławianina.

O całej sprawie nasz krajan powiadomił policję. Ta skontrolowała ciężarówkę na terenie gminy Nowogrodziec. I rzeczywiście, kierowca mana był kompletnie pijany; 53-latek z powiatu giżyckiego miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie.

53-latek został zatrzymany. Grozić mu może teraz kara nawet do dwóch lat więzienia.

– Nie wszyscy kierowcy tirów są tacy sami – podsumował nasz Czytelnik. – Są też tacy, którzy łapią swoich kolegów po fachu. I nie chodzi mi o reklamę mojej osoby. Chodzi o reagowanie, bo a nuż ten mężczyzna zabiłby na drodze kogoś z mojej rodziny. Albo kogoś znajomego.

Na koniec Czytelnik podzielił się z nami smutną refleksją. Śledził jadącego zygzakiem tirowca przez 30 km. Zachowanie 53-latka widzieli też inni kierowcy, niemniej tylko nasz rozmówca powiadomił o tym policję…

– Znieczulica – dorzucił bolesławianin.