To nie policjanci z Bolesławca strzelali do psów. Weterynarz był na miejscu

To nie policjanci z Bolesławca strzelali do psów. Weterynarz był na miejscu
fot. KWP Wrocław Wbrew tytułowi artykułu na portalu wprost.pl – to nie mundurowi z Miasta Ceramiki strzelali do psów na terenie gminy Chojnów. Zrobili to antyterroryści z Wrocławia.
istotne.pl policja, zwierzęta

Do zdarzenia doszło 13 lutego na terenie gminy Chojnów. Jak w materiale zatytułowanym Policjanci z Bolesławca zastrzelili psa? „Gdy funkcjonariusze weszli na teren posesji, zostali zaatakowani” napisał serwis wprost.pl:

Konrad Kuźmiński, członek Zarządu Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt, poinformował w mediach społecznościowych, że „funkcjonariusze policji z Bolesławca podczas prowadzonego przeszukania zabili z ostrej broni psa, drugiego postrzelili w pysk”.

K. Kuźmiński na Twitterze dodał:

„Przez 3 godziny przeszukania żaden z ok. 30 zwyrodniałych funkcjonariuszy nie pozwolił wezwać na miejsce weterynarza. Psy bardzo łagodne. Zajmuję się sprawą!”

Problem w tym, że policjanci z Bolesławca byli na miejscu, ale do psów strzelali akurat antyterroryści z Wrocławia.

– Były to działania prowadzone na polecenie bolesławieckiej prokuratury w związku ze śledztwem dotyczącym zlikwidowanej linii produkcyjnej środków odurzających – wyjaśniał Onetowi Krzysztof Zaporowski, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. – Do likwidacji tej linii doszło w styczniu. Wtedy też przejęliśmy 2,5 kg narkotyków i zatrzymaliśmy cztery osoby, które usłyszały zarzuty i zostały tymczasowo aresztowane. W sprawie pojawiły się nowe informacje, dlatego policjanci w zeszłym tygodniu podjęli działania, aby dokonać przeszukania posesji, mając podejrzenie, że na posesji mogą się znajdować przedmioty zabronione – dodaje.

Gdy antyterroryści weszli na teren posesji, rzuciły się na nich dwa psy. Jeden z czworonogów został postrzelony, drugi zginął na miejscu.

DIOZ złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przez mundurowych przestępstwa. Śledczy badają sprawę.

Czy weterynarz dotarł na miejsce?

Wprost.pl:

Konrad Kuźmiński informował, że policjanci przez trzy godziny nie pozwolili wezwać na miejsce weterynarza. Rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu nie potwierdził tych informacji. – Pamiętajmy, że jeżeli policjanci prowadzą działania i może wystąpić zagrożenie, to dopóki to zagrożenie nie zostanie zneutralizowane, żadna z osób postronnych dla własnego bezpieczeństwa, nie może wejść na ten teren. Nie wiemy, kto jest w środku, nie wiemy, jakie ma zamiary, nie wiemy także, jakie może wystąpić zagrożenie. Dlatego działania są prowadzone i dopiero jeżeli policjanci stwierdzą, że jest bezpiecznie, dana osoba może wejść. Weterynarz został powiadomiony. Był na miejscu. Udzielał pomocy – wyjaśniał Krzysztof Zaporowski.

Szczegóły na stronie onet.pl. Co Wy na to?