Czy protest Związku Leśników Polskich (ZLP w RP) to walka ekonomistów z ekologami? Nie. Gdybyśmy powiedzieli, że leśnicy i ekolodzy mają wspólne cele i obu stronom chodzi o dobro polskich lasów, nikt w to już nie zechce wierzyć. A to jest fakt. Chodzi po prostu o dialog, konstruktywny i merytoryczny oparty na naukowych podstawach, a nie emocjach.
– Reprezentuję związek zawodowy, który w całej Polsce zrzesza 12,5 tys. osób, z których ponad 10 000 pracuje w Państwowym Gospodarstwie Leśnym Lasy Państwowe – mówi leśniczy Piotr Żygadło, wiceprzewodniczący ZLP w RP Regionu Dolnośląskiego. – Moratorium, które zostało ogłoszone przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska 8 stycznia 2024 roku, ograniczyło wycinkę drzew w naszym regionie wyłącznie w okolicach Wrocławia, ale wyłączony obszar obejmuje 10 600 ha, co stanowi mniej więcej wielkość jednego nadleśnictwa. Ta decyzja spowodowała szereg problemów związanych z realizacją umów na drewno i usługi, ale także zagrażała w niektórych przypadkach istniejącym młodym nasadzeniom, bo wstrzymano wszelkie prace na tych terenach – wylicza leśniczy konsekwencje nieprzemyślanego moratorium.
Leśnicy rozumieją zmianę społecznych oczekiwań i związaną z tym konieczność modyfikacji gospodarki leśnej, ale uważają, że powinno się to dziać jako proces, a nie następować na skutek urzędowych zakazów.
– W Polsce istnieje dobrze rozwinięty przemysł drzewny, przynoszący państwu dochody i jeśli nie zapewnimy mu drewna (naturalnego, odnawialnego surowca), ci producenci po prostu przeniosą swoje maszyny do innych krajów. Nam zostanie większa dziura w budżecie i stare rozsypujące się i chorujące lasy, oczywiście w nieco odległej przyszłości- dodaje leśniczy.
Leśnicy i ekolodzy mają wspólne cele: bioróżnorodność, zdrowy i wydajny ekosystem, z którego można czerpać, godząc wielofunkcyjność lasu z pozyskaniem drewna.
– W 2013 roku Lasy Państwowe zostały nagrodzone przez UNESCO za dbałość o lasy. Uznano ich zasługi „w prowadzeniu i promocji zrównoważonej gospodarki leśnej, wielość form przyrody utworzonych w zarządzanych przez nie lasach oraz prowadzoną przez nie na szeroką skalę edukację ekologiczną – informuje Piotr Żygadło. – minęło niespełna 10 lat i nagle wszyscy twierdzą, że leśnicy źle gospodarują? Lasy Państwowe, poza pozyskaniem drewna, wykonują wiele innych działań związanych z szeroko pojętą ochroną lasów i przyrody. Aby wyciąć las w przyszłości, trzeba go najpierw zasadzić i pielęgnować, czasem przebudować na bardziej dostosowany do zmian klimatycznych. Konieczna jest także ochrona lasu, na przykład przed kornikiem, ochrona gatunkowa roślin i zwierząt – dodaje Piotr Żygadło.
Związkowcy zdają sobie sprawę, że dzisiejsza mowa nienawiści, z którą na co dzień mają do czynienia stanowi pokłosie buty i ignorancji poprzednich włodarzy Lasów Państwowych z Suwerennej Polski.
– Chcielibyśmy, aby zostało zrozumiane, że terenowa Służba Leśna niewiele wiedziała, o przekrętach poprzedniej władzy, a jeśli posiadła jakieś wiarygodne informacje, dzieliła się nimi z wówczas opozycyjnymi portalami jak WP. ONET, TVN. – mówi Piotr Żygadło. – 35 lat pracuję w Lasach Państwowych, nigdy nie ukradłem, na niczym się nie uwłaszczyłem, dbałem o moje leśnictwo zgodnie z najlepszą wiedzą i nie mam sobie nic do zarzucenia, a codziennie ktoś w mediach nazywa mnie złodziejem, to smutne – mówi leśniczy.
Taką wymowę miały wypowiedzi urzędników z Ministerstwa Klimatu i Środowiska, które z mocy prawa nadzoruje Lasy Państwowe. Wystarczy choćby zacytować słowa wypowiedziane przez podsekretarza stanu Mikołaja Dorożałę pod adresem leśników:
„Kiedy pójdziecie do lasu i zobaczycie ścięte drzewa, to pomyślcie, że one mogłyby nadal stać, gdyby nie setki tysięcy złotych, która ta zorganizowana grupa działająca jak grupa przestępcza postanowiła sprzeniewierzyć”
Fragment wypowiedzi nakonferencji prasowej MKiŚ w sprawie wyników kontroli w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku
Pikiety w całej Polsce
W piątek 12 lipca pod wszystkimi siedzibami urzędów wojewódzkich w Polsce Związek Leśników Polskich w Rzeczypospolitej Polskiej organizuje dwugodzinną pokojową pikietę połączoną z wręczeniem petycji przedstawicielom władz państwowych.
Leśni związkowcy protestują przeciwko działaniom Ministerstwa Klimatu i Środowiska, które ich zdaniem zagrażają stabilności wypróbowanego systemu, są prowadzone ad hoc, bez niezbędnych analiz, a dialog ze stroną społeczną jest pozorowany.
– Liczyliśmy, że po 15 października będą zmiany na lepsze, będzie można rozmawiać, używając wreszcie merytorycznych argumentów. Wysłuchamy świata leśnej nauki i wspólnie zaczniemy pracować dla dobra naszych lasów, w kierunku ich trwałości w dobie zmian klimatu, powoli modyfikując sposoby gospodarowania, aby spełniać różne oczekiwania społeczne. W tym ostatnim zdaniu najważniejsze jest słowo „powoli”, bo las i przyroda nie lubią eksperymentów – dodaje wiceprzewodniczący ZLP w RP Regionu Dolnośląskiego.