Próbowałem porozmawiać z facebookiem. Nie da się. Oni po prostu unikają kontaktu

Krzysztof Gwizdała
fot. istotne.pl Od paru miesięcy facebook ogranicza zasięgi profilu mojej strony istotne.pl i kasuje posty, rzekomo naruszające standardy. Odwołania nie działają. Postanowiłem wybrać się do polskiej siedziby firmy i umówić się na spotkanie.
istotne.pl 1 istotne.pl, warszawa, facebook

Reklama

Oficjalny adres facebook poland w Krajowym Rejestrze Sądowym to Warszawa, ul. Bielańska 12. Jest tam biurowiec Senator. Trzeba zajrzeć do rejestru, bo na stronie facebooka nie widziałem żadnego adresu lub telefonu. Poszedłem więc pod adres z KRS i chciałem umówić się na spotkanie.

Recepcja skierowała mnie na odpowiednie piętro. A tam rozczarowanie, bo adres jest fejkowy. Tam nie ma nikogo z facebooka.

– My jesteśmy adresem korespondencyjnym, tylko i wyłącznie. Nie jesteśmy upoważnieni do przekazywania adresu, tak umowa nas zobowiązuje – powiedziała kobieta spod szyldu Penteris. Od innych osób w budynku udało mi się jednak ustalić, że facebook ma fizyczną siedzibę w Warszawie: przy Rondzie ONZ w biurowcu Rondo 1.

Poszedłem więc tam. Na miejscu w głównej recepcji dowiedziałem się, że muszę mieć przepustkę. I dostanę ją tylko, jak będę mieć umówione spotkanie z konkretnym pracownikiem. Zapytałem więc o recepcję facebooka, że chcę tam dotrzeć. Okazało się, że do niej też nie można się dostać. Nie można też zadzwonić. Kobieta z głównej recepcji ma po prostu zakaz łączenia rozmów.

Zauważyłem jednak mężczyznę, który podszedł i powiedział, że jest umówiony do facebooka. Pokazał identyfikator, kobieta gdzieś zadzwoniła i po chwili wręczyła mu przepustkę. Zauważyłem, że jedzie na 30 piętro. Teraz już wiem, facebook ma fizyczną siedzibę na 30 piętrze biurowca Rondo 1 w Warszawie. Dodam, że na stronie właściciela budynku to piętro nie jest opisane, choć inne piętra mają informację, jakie firmy się tam znajdują.

Będąc w budynku Rondo 1 zadzwoniłem do przedstawicielki agencji Burson, która od strony public relations (czyli relacji społecznych) obsługuje facebooka w Polsce. Opowiedziałem krótko historię i powiedziałem, że chciałbym się z kimkolwiek spotkać, by porozmawiać o blokowaniu polskich mediów. Oddzwoniła po chwili i powiedziała, że w facebooku nie ma nikogo, kto mógłby się teraz spotkać. I żeby w ogóle się spotkać z kimkolwiek, nawet z sekretarką, trzeba się umówić. Tylko że nie ma żadnego numeru telefonu, maila itp. Pozostaje pisać listy. Zwykłe listy, takie na papierze. Dostałem jednak obietnicę od przedstawicielki pijaru fejsbuka, że sprawdzi, czy będzie kiedyś możliwe spotkanie on-line.

Po powrocie do Bolesławca napisałem do przedstawicielki pijaru maila w sprawie zdalnej rozmowy. Następnego dnia dostałem odpowiedź, że niestety spotkanie on-line nie będzie możliwe. Było za to zapewnienie, że – cytuję – „raz na jakiś czas organizujemy spotkania z tym związane, więc pozwolę sobie wtedy się do Pana zwrócić”.

Do dzisiaj cisza, minęło kilka dni.

Jestem ogromnie zdziwiony, gdy czytam sprawozdanie finansowe polskiego facebooka. Dochód (nie przychód) to kilkadziesiąt milionów złotych za jeden rok. Powinno wiec być stać facebooka na zatrudnienie choćby kilku osób, które odbierałby telefony albo naprawiały błędy algorytmu, bo tak facebook tłumaczy banowanie polskich mediów. W błędy akurat nie wierzę, raczej sądzę, że to celowe działanie.

Ostatni przykład z brzegu to Rafał Brzoska od paczkomatów. Wielokrotnie zgłaszał reklamy naruszające jego życie osobiste, a facebook niewiele z tym zrobił. Bo zarabia na tych reklamach.

W ogóle to skandal, że ogromna firma działająca na polskim rynku nie ma infolinii, biura obsługi klienta, kogokolwiek, kto realnie rozwiązywałby problemy. W mojej opinii Amerykanie lekceważą nas, Polki i Polaków. Zarabiają na nas, zbierają nasze dane, a nie chronią nas choćby przed hejtem.

Liczę, że Sejm i Senat zrobią z tym porządek, że polityczki i politycy koalicji (KO i Trzecia Droga) ogarną się. Bo inaczej znów będziemy musieli działać sami.

Trzeba będzie wejść na to 30 piętro i zrobić tam jakiś protest.

Reklama