O reakcji mieszkańców na działania prezydenta pisaliśmy w materiale: Bolesławianie wściekli na prezydenta Romana po powodzi. Fala krytyki zalała oficjalny profil prezydenta Piotra Romana i profil Miasta Bolesławiec pod postem, w którym prezydent informował, że baseny przy ul. Spacerowej „obroniły się” przed powodzią.
Z informacji, jakie prezydent podał na sesji rady powiatu 19 września, można wnioskować, że starał się winą za brak zabezpieczenia basenów obarczyć wykonawcę, firmę ALSTAL Grupa Budowlana. Powiedział, że miasto miało informację, że wykonawca zabezpieczył nowe baseny, a okazało się, że jednak tego nie zrobił. Pisaliśmy o tym w materiale: Zarzut radnego: Miasto chroniło głównie swoje mienie. Ostra reakcja Piotra Romana.
Zapytaliśmy rzeczniczkę Agnieszkę Gergont o dwie proste sprawy.
To treść naszego pytania:
Dzień dobry, zwracam się z uprzejmą prośbą o oficjalną informację, jak przebiegało zabezpieczenie basenów przy ul. Spacerowej podczas powodzi? Czy odbywało się ono kosztem ochrony budynków mieszkalnych? Szczególnie prosiłabym o odniesienie się do zarzutów świadków, którzy twierdzą, że "Chłopaki na ZEC-u w 16 godzin charytatywnie zapakowali prawie 2000 worków przekonani, że pomagają ludziom domy ratować, a tu się okazuje, że baseny jeszcze niezbudowane miały być obłożone tymi workami".
Oraz pytam, czy prezydent zechce uwolnić od opłat parkingowych osoby dotknięte powodzią.
Odpowiedzi nie otrzymaliśmy, ale podczas wrześniowej sesji Rady Miasta prezydent jednak odniósł się do pytania o baseny z naszego maila.
– ZEC ładował worki i tutaj znowu ta próba stawiania takiej alternatywy, czy myśmy ratowali baseny, zamiast ratować ludzi? – powiedział Piotr Roman. – Proszę państwa ZEC napełnił 1100 worków. Dowiózł je. Z czego 500 to było na basenach, czyli ratowanie też wałów, bo te worki poszły głównie na wały, plus jeszcze ten mur, który został zbudowany od strony ulicy Spacerowej. Pozostałe 600 worków, ponad 600 worków pojechało w inne miejsce. My nie robiliśmy tego kosztem ratowania innych miejsc, tylko robiliśmy to równolegle. Mało tego, myśmy po przekonaniu się, że w innych miejscach pracują ludzie i tam dojechały worki, dopiero wtedy ruszyło działania z basenem. Bo my byśmy tych basenów nie odbudowali, jeśli zostałyby zalane. Nie byłoby szans na odzyskanie tych 100 mln zł, a tyle otrzymaliśmy z Polskiego Ładu. Takich pieniędzy już nie będzie. Tam zainwestowanych jest kilkadziesiąt milionów złotych – podsumował prezydent.
Samą obronę nowych basenów opisywał Paweł Dul, dyrektor MOSiR-u.
– Wiedzieliśmy, że nasze baseny są bezpieczne, bo to nie jest teren zalewowy, sypaliśmy worki, które miały za zadanie uchronić naszą infrastrukturę – poinformował radnych Paweł Dul. – Całą infrastrukturę, prawie 60 mln złotych, zabezpieczyliśmy w niedzielę. Nasi pracownicy, sąsiedzi z ul. Spacerowej, którzy pomagali, wolontariusze, firma, która wykonywała elewacji stawili się w niedzielę i sypaliśmy worki, które miały za zadanie uchronić nasza infrastrukturę. W nocy mieszkańcy ul. Spacerowej poprosili mnie o worki. My i oni to była jedność. Przychodzi poniedziałek. Nasza infrastruktura została zabezpieczona. I tutaj ważna rzecz, zaczynamy bronić wałów. Nie bronimy basenów, tylko bronimy wały przeciwpowodziowe, bo gdyby zostały przerwane ulica Spacerowa i Zabobrze zostałyby zalane. Nie wiem, co by się stało z naszymi basenami. Nasze działanie opierało się na monitorowaniu mostu pieszego. To, co siedziało od rana w poniedziałek… Rozmawiałem panem prezydentem. Pan prezydent pytał, co tak strzela? To strzelały drzewa. Drzewa strzelały jak zapałki. Zatrzymywały się na przęsłach, tyle było gałęzi na moście, że nie można było przejść… I w tym momencie (przybyła – red.) straż pożarna, to co oni robili to jest wielki szacunek, podziw, o pewnych rzeczach nie powiem, bo chyba nie powinienem. Ale jak topi się piła, którą tną drzewo, które napierało na nasz most pieszy, to jest horror, to nie da się opowiedzieć. To są ludzie niesamowicie odważni, chociaż myślałem przez sekundę, że głupi, ale nie, ale to jest odwaga – dodał dyrektor. Kiedy sytuacja była już trudna, z dyrektorem skontaktował się Piotr Roman. – Pan prezydent zadzwonił do mnie i poprosił o ewakuację wszystkich osób, które się znajdują na naszym obiekcie, powiedział, że ludzkie życie jest najważniejsze. I to jest bardzo ważne, że prezydent martwi się o tych wszystkich ludzi – podsumował dyrektor swoją emocjonalną opowieść o obronie basenów, wałów, mostu pieszego, ulicy Spacerowej i Zabobrza.