Niebezpieczne odpady nadal na Kościuszki. O sprawę dopytuje radny, zajmuje się nią prokuratura

Odpady przy Kościuszki
fot. istotne.pl Kiedy odpady znikną i kto się nimi ostatecznie zajmie – czas pokaże.
istotne.pl 183 prokuratura, ul. kościuszki, sesja rp, odpady

Reklama

Sprawę odpadów przy ulicy Kościuszki w Bolesławcu poruszaliśmy na naszych łamach kilkukrotnie, m.in. w materiale z 2022 r. dotyczącym tymczasowego aresztowania Rafała J., który już wówczas miał – wtedy jeszcze nieprawomocny – wyrok za składowanie niebezpiecznych śmieci.

Temat powrócił w tym roku, na majowej sesji Rady Powiatu Bolesławieckiego. Radny Cezariusz Rudyk z KO, powoławszy się na rozmowę z szefem Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze Maciejem Prabuckim, poruszył kwestię wspomnianego składowiska odpadów. Zwrócił uwagę na to, że są to niebezpieczne śmieci. – Pan prokurator jest mocno zaniepokojony biernością w tej sprawie – podkreślił na majowym posiedzeniu Rady C. Rudyk. I zaapelował, aby tej poważnej, jego zdaniem, sprawy nie bagatelizować. Zapytał też o to, kiedy te odpady zostaną wywiezione.

Obecny na sesji Rady Powiatu prezydent Piotr Roman próbował wówczas przerwać radnemu, sugerując, że sprawa nie dotyczy Bolesławca. (Jest podobny problem, który dotyczy miejscowości Łąka, czyli terenu Gminy Bolesławiec).

Chwilę później P. Roman oficjalnie zabrał głos na sesji. (Jak uzasadnił ten fakt przewodniczący Maciej Małkowski, prezydent wystąpił „jako głos mieszkańców”). Szef magistratu zaapelował o „odpowiedzialność za słowo”. Nazwał wystąpienie radnego KO „straszeniem ludzi” i „nadużyciem”. I dodał, że rozmawiał z przedstawicielem straży pożarnej, a ten powiedział mu, że to składowisko było kontrolowane i nie stanowi zagrożenia pożarowego.

Co dalej – nie wiadomo. Radny C. Rudyk napisał interpelację w tej sprawie.

Jak rzecz wygląda z perspektywy prokuratury?

Pierwsze postępowanie karne dotyczyło odpadów ujawnionych w styczniu 2021 r. przy ulicy Kościuszki w Bolesławcu. Chodzi o 125 beczek i 52 pojemniki – wyjaśnia serwisowi istotne.pl prokurator Marcin Zarówny z Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze. – Ze strony prokuratury mamy tę sprawę zakończoną prawomocnie, zapadł wyrok skazujący.

Wyrok został wydany na początku września 2022 r. Uprawomocnił się zaś w połowie marca ub.r. Rafał J. został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, wymierzono skazanemu grzywnę w wysokości 40 tys. zł, a także zobowiązano go do przewiezienia rzeczonych odpadów w miejsce, gdzie zostaną one bezpiecznie zutylizowane.  

Prokurator M. Zarówny: – Prokuratura włączyła się do postępowania administracyjnego wszczętego przez Prezydenta Miasta Bolesławiec, a zmierzającego do wydania decyzji nakazującej usunięcie odpadów. I to postępowanie też jest już zakończone. Miasto wydało tę decyzję bardzo szybko, już w lipcu 2021 roku.

Niestety, odpady cały czas tam są. Sprawę „utrudnia” sam zainteresowany, czyli skazany Rafał J., m.in. poprzez nieodbieranie korespondencji czy pisanie skarg. Mężczyzna utrzymywał np., że te odpady nie należą do niego. Efekt? Sprawa przeciągnęła się ponad miarę, na co wpływ miało między innymi to, że Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Jeleniej Górze uchyliło pierwotnie wydaną przez prezydenta miasta decyzję do ponownego rozpoznania.

Kolejną decyzję w przedmiocie usunięcia odpadów bolesławiecki magistrat wydał w styczniu 2023 r. Tę Rafał J. też zaskarżył, ale jego skarga została oddalona w grudniu ubiegłego roku. – Wiemy, że Urząd Miasta Bolesławiec podejmuje działania zmierzające do tego, aby przymusić właściciela terenu do wykonania tej decyzji. My interesujemy się teraz tym, czy ta decyzja zostanie wykonana – zaznacza prok. M. Zarówny. I zaraz dodaje: – Trzymamy rękę na pulsie

Co, jeśli Rafał J. nie usunie odpadów? – Jeśli otrzymamy potwierdzenie, że odpady nie zostały usunięte, będziemy wnioskować o wykonanie zawieszonej kary wobec skazanego – wyjaśnia prokurator.

A jeżeli – mimo wszystko – odpady nie zostaną przez J. usunięte, śledczy wnioskować będą o wykonanie zastępcze. (Miasto Bolesławiec będzie wówczas musiało usunąć je na własny koszt).  

W toku jest drugie postępowanie przeciwko Rafałowi J. Chodzi tym razem o dodatkowe odpady ujawnione zarówno na wspomnianej posesji przy Kościuszki, jak i w Łące, w naczepie zaparkowanej ciężarówki. (Te dwie historie są ze sobą powiązane, bo według śledczych to właśnie J. zorganizował te transporty). Kolejna rozprawa tej sprawie ma się odbyć pod koniec czerwca.

Kiedy odpady znikną i kto się nimi zajmie – czas pokaże.

Do tematu wrócimy.

Reklama