Ustawiamy światła w aucie. Temat już kiedyś poruszany. Jedziemy na 4 stacje diagnostyczne. Tragedia! Jedynie na jednej zrobili to ok. Na pierwszej za nisko, podniesiono, w prawo – lewo niby ok. Ile się należy, dobra jedź pan. Dziękuję. Jedziemy na drugą, lekka korekta wysokości. Powinno być lekko w prawo, ale nie mam takiego klucza, ale w sumie ok. Też bezpłatnie. Jadę na trzecią, zaś korekta wysokości, za wysoko. Prawo – lewo bez szans, brak dojścia. Pytam ile, i Pan mówi 2 dyszki. Pytam, a kartą? Nie bardzo. A paragon? Jedź pan. No ale chce pan kasę, a ustawić Pan nie potrafi w lewo czy w prawo. Zaś słyszę brak dojścia. Uciekaj pan. Jadę na czwartą, i tu zaskoczenie. Młody człowiek podszedł super. Najpierw zajrzał, obejrzał. Ustawił prawo – lewo, bez marudzenia i cwaniakowania, jak na poprzednich. Następnie dopiero ich wysokość. Ile, gratis.
Brawo! Jedziemy do serwisu, jest ok. Po tygodniu jadę na jedną z trzech stacji, i słyszę, za wysoko, no i trzeba bardziej prawą lampę w prawo. Ręce opadają. Czy ci mechanicy przechodzą jakieś szkolenia? Może sprzęt za stary? Może do legalizacji? A może się nie chce? Albo co gorsze, brak umiejętności. A to przecież PODSTAWA i BEZPIECZEŃSTWO. Czasami można, tak sobie po eksperymentować, i wiedzieć, gdzie w razie czego do kogo podjechać. Pozdrawiam.
Diagnosta
-
-
i na ch tak czas swoj marnowac to ja nie wiem