Zamiast przetwarzać odpady tylko je składowała. I doprowadziła do pożaru

Zamiast przetwarzać odpady tylko je składowała. I doprowadziła do pożaru
fot. freeimages.com (ramzi hashisho) Jest akt oskarżenia. Elżbiecie T. może grozić kara nawet do dziesięciu lat pozbawienia wolności.
istotne.pl policja, pożar, prokuratura, sąd, śmieci

Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze skierowała do Sądu Rejonowego w Zgorzelcu akt oskarżenia przeciwko Elżbiecie T. Śledczy oskarżyli T. o to, że – jako osoba odpowiedzialna za gospodarowanie odpadami w zakładzie produkcyjnym znajdującym się na terenie Bogatyni – postępowała z nimi w sposób niezgodny z przepisami, co wywołało zagrożenie dla środowiska naturalnego i zdrowia ludzi, a także doprowadziło do pożaru.

Zarzuty obejmują okres od grudnia 2013 roku do czerwca 2015 roku, kiedy oskarżona była prokurentem spółki Revita Bio z siedzibą w Warszawie, zarządzającej składowiskiem odpadów w Bogatyni. Wówczas, wbrew przepisom ustawy o odpadach, a także niezgodnie z postanowieniami decyzji administracyjnych, sprowadziła i składowała na placu magazynowym zakładu w Bogatyni odpady w sposób nieselektywny, który nie zabezpieczał terenu przed przenikaniem ich odcieków do środowiska gruntowo-wodnego, rozwiewaniem i mieszaniem, samozapłonem oraz podpaleniem.

W ten sposób doszło do powstania zanieczyszczenia, które mogło zagrażać zdrowiu człowieka oraz spowodować istotne obniżenie jakości wód podziemnych.

Ponadto 7 czerwca 2015 roku, na skutek opisanego wyżej postępowania z odpadami, T. sprowadziła zdarzenie w postaci pożaru zagrażające mieniu w wielkich rozmiarach oraz życiu i zdrowiu wielu osób. Ww. nieprawidłowości doprowadziły również wielokrotnie w 2015 roku do powstania bezpośredniego niebezpieczeństwa pożaru.

Dodatkowo oskarżonej zarzucono, że od lutego do czerwca 2015 roku, wbrew przepisom ustawy o międzynarodowym przemieszczaniu odpadów oraz bez uprzedniego pisemnego zgłoszenia i uzyskania zezwolenia, spowodowała przywóz z terenu Niemiec sześciu transportów odpadów o łącznej masie 115 620 ton pochodzących z tak zwanego strzępienia pojazdów. Większość z nich została złożona na placu w Bogatyni, część zmagazynowano w miejscowości Rusko. (Za to przestępstwo grozi kara do 5 lat więzienia).

W sprawie uzyskano między innymi opinię biegłej z zakresu ochrony środowiska, która potwierdziła opisane wyżej nieprawidłowości.

Jak ustalono, spółka, w imieniu której działała oskarżona, miała przetwarzać przywożone odpady, jednakże w rzeczywistości ograniczała się tylko do ich gromadzenia, a instalacja służąca do przeróbki odpadów nigdy nie została uruchomiona. Co więcej, zdolność przerobowa tej instalacji była kilkunastokrotnie mniejsza od ilości odpadów.

Od marca do grudnia 2015 roku na terenie zakładu w Bogatyni dziesięciokrotnie dochodziło do wystąpienia bezpośredniego zagrożenia pożarem w postaci palącego się na wysypisku ognia. Jak określił biegły z zakresu pożarnictwa, biorąc pod uwagę ilość i charakterystykę materiału palnego, tylko przeprowadzenie akcji gaśniczych uniemożliwiło jego rozprzestrzenienie.

Charakter pożaru miało natomiast zdarzenie z 7 czerwca 2015 roku, kiedy to doszło do rozwijania się ognia z żywiołową siłą, co spowodowało zagrożenie dla mienia w wielkich rozmiarach oraz – potencjalnie – dla ludzi mogących znajdować się w strefie oddziaływania lotnych produktów rozkładu termicznego.

Bezpośrednią przyczyną większości z tych zdarzeń było celowe działanie człowieka – podpalenie. W części przypadków mogło dojść do samozapalenia biologicznego. W przypadku pożaru z 7 czerwca 2015 roku ustalono, że prawdopodobną przyczyną były zjawiska fizyczne zachodzące w instalacji elektrycznej.

Na terenie składowiska doszło do celowego naruszenia przepisów przeciwpożarowych oraz dotyczących magazynowania odpadów w zakresie rodzaju i sposobu ich składowania.

Podejrzana nie przyznała się do popełnienia zarzuconych jej czynów. Nie była dotychczas karana sądownie.