Oszustwa przy rozliczaniu grantów na PWr – jest akt oskarżenia

Oszustwa przy rozliczaniu grantów na PWr – jest akt oskarżenia
fot. Krzysztof Gwizdała Prokuratura Okręgowa w Legnicy zakończyła śledztwo w sprawie oszustw, jakich dopuścili się pracownicy naukowi Politechniki Wrocławskiej przy realizowaniu projektów badawczych, tzw. grantów, zleconych uczelni w latach 2005-2013.
istotne.pl oszustwo, prokuratura, sąd, pieniądze, grant, pwr

Łączna kwota wyłudzonych pieniędzy z 6 projektów badawczych to ponad 1 751 000 zł. Akt oskarżenia z 13 kwietnia br. dotyczy 10 osób – 6 pracowników naukowych, kierowników poszczególnych grantów, oraz 4 innych osób, które uczestniczyły w procederze lub dopuszczały się plagiatów cudzych prac naukowych.

Jak wyłudzano pieniądze

Proceder polegał na pozyskiwaniu przez Adama J. i jego „zespół” z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego środków na prace badawcze z zakresu informatyki, które w rzeczywistości nie były wykonane. Oskarżeni w ramach realizacji grantów zawierali umowy zlecenia na wykonanie prac cząstkowych z doktorantami, studentami oraz przypadkowymi osobami, najczęściej członkami rodzin lub znajomymi niemającymi żadnych kwalifikacji do wykonania prac objętych umowami. Mimo że oskarżeni wiedzieli, iż prace cząstkowe nie zostały wykonane lub wykonano je nierzetelnie, rozliczali przyznane środki w stanowiących podstawę do wypłaty pieniędzy raportach końcowych. Wprowadzili tym w błąd Politechnikę Wrocławską i Ministerstwo, działające za pośrednictwem Narodowego Centrum Nauki. Pieniądze za prace pobrali nienależnie.

Głównym organizatorem procederu był Adam J., zatrudniony na stanowisku profesora na Politechnice Wrocławskiej, od 2001 r. kierownik Zakładu Sztucznej Inteligencji i Projektowania Algorytmów w Instytucie Informatyki, Automatyki i Robotyki Politechniki Wrocławskiej. Z racji zasiadania w różnych gremiach naukowych, w tym instytucjach zajmujących się przeprowadzaniem konkursów na przyznawanie projektów badawczych w dziedzinie informatyki, oskarżony miał dużą wiedzę na temat tego, jak grant zdobyć, a także znał osoby mające wpływ na podejmowanie decyzji rozstrzygających o ich przyznaniu.

J. bardzo często pozyskiwał dla projektu osoby z dużym dorobkiem naukowym, które wpisywane były jako jego uczestnicy na etapie rozstrzygania konkursu, a następnie już po przyznaniu grantu osoby te „znikały”, a na wykonanie prac cząstkowych umowy podpisywano z figurantami – osobami, które badań nie wykonywały i nie posiadały merytorycznego przygotowania do sporządzania raportu w dziedzinie, której dotyczyła umowa.

Adam J. kierował osobiście tylko jednym grantem, co nie powodowało zastrzeżeń u osób zasiadających w organach przeprowadzających procedury konkursowe (Komitet Badań Naukowych, a następnie Narodowe Centrum Nauki). Na kierowników pozostałych grantów, „przydzielanych” do Instytutu, wskazywał podległych sobie służbowo pracowników (współoskarżonych). Pieniądze wypłacone figurantom ci zwracali następnie osobiście Adamowi J. lub jednej ze wskazanych przez niego osób, do których należeli poszczególni kierownicy.

Zarzuty oszustwa i wyjaśnienia oskarżonych

Kierownikami poszczególnych projektów byli: Adam J. (l. 66), Maciej L. (l. 41), Tomasz K. (l. 39), Mateusz G. (l. 36), Radosław R. (l. 36) i Andrzej K. (l. 37). Wszystkich oskarżono o oszustwo, czyli wyłudzenie pieniędzy z poszczególnych projektów. Oskarżeni wiedzieli, że prace będące przedmiotem zlecenia nie zostały wykonane lub wykonała je inna osoba, a zatem, że umowa nie została zrealizowana, a pieniądze nie powinny być wypłacone.

W śledztwie dwa projekty zakwestionowano w całości. Pozostałe wykonano w mniej więcej 30-40%. Kwota wyłudzenia pomniejszona została o te prace. Zarzuty pomocnictwa do oszustwa usłyszały również 36-letnia Maria K. oraz 31-letnia Agnieszka R., czyli żony kierowników dwóch projektów, które miały świadomość nieuczciwości procederu, a dodatkowo podpisały umowy na wykonanie prac cząstkowych, których w rzeczywistości nie sporządziły.

Radosław R. i Andrzej K. oraz ich żony przyznali się do popełnienia przestępstw i złożyli obszerne wyjaśnienia. Pozostali oskarżeni nie przyznali się do stawianych zarzutów, przy czym Maciej L. wprawdzie nie przyznał się do winy, jednakże złożył wyjaśnienia, przedstawiając stosunki panujące w Zakładzie kierowanym przez Adama J., które w zasadzie potwierdzają tezy przedstawione przez prokuratora w akcie oskarżenia.

Zarzuty o plagiaty

W śledztwie prokuratura uzyskała opinię biegłego z zakresu patologii nauki i ochrony własności intelektualnej, z której wynika, że 3 z 6 kierowników projektów badawczych w celu rozliczania grantów dopuszczało się plagiatów. Byli to Adam J., Tomasz K. i Maciej L. Usłyszeli oni dodatkowo zarzuty popełnienia przestępstwa z ustawy o ochronie praw autorskich.

Adam J. dopuścił się 3 plagiatów (przywłaszczenie autorstwa fragmentu pracy magisterskiej, fragmentu cudzego raportu z realizacji projektu badawczego oraz części cudzego doktoratu). Tomasz K. dokonał 2 plagiatów (przywłaszczenie autorstwa cudzego algorytmu oraz fragmentu cudzej pracy magisterskiej). Maciej L. dopuścił się 1 plagiatu (przywłaszczenia fragmentu cudzej pracy magisterskiej). Żaden z nich nie przyznał się do popełnienia zarzuconych im czynów.

Na podstawie opinii biegłego ustalono, że przestępstwa przywłaszczenia sobie autorstwa cudzych utworów dopuściły się również 2 inne osoby, które także w tej sprawie oskarżono. Są to 31-letni Bartosz T., ówczesny doktorant, oraz 67-letnia Zofia P. Przywłaszczyli sobie oni odpowiednio autorstwo fragmentów cudzej pracy doktorskiej oraz część raportu autorstwa innych osób.

Zagrożenie karą

Oprócz Adama J. wszystkim kierownikom projektów badawczych (Maciejowi L., Tomaszowi K., Mateuszowi G., Radosławowi R. i Andrzejowi K.) za oszustwa w stosunku do mienia znacznej wartości – bo szkody wyrządzone przy poszczególnych grantach zawsze przewyższały kwotę 200 000 zł – grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Marii K. oraz Agnieszce R. grozi do 8 lat więzienia.

Natomiast Adamowi J., będącemu jednocześnie funkcjonariuszem publicznym, który w celu osiągnięcia korzyści majątkowej dopuścił się oszustw w stosunku do mienia znacznej wartości, czyniąc sobie z tego – w ocenie prokuratora – stałe źródło dochodu, grozi kara do 15 lat odsiadki.

Zaś Bartoszowi T. i Zofii P. grozi do 3 lat pozbawienia wolności.

Sprawę rozpozna Sąd Okręgowy we Wrocławiu.

Prokuratura Okręgowa w Legnicy/ii