Przywłaszczyła sobie ponad 131 tys. zł z wpłat klientów – zapadł wyrok w tej sprawie

Przywłaszczyła sobie ponad 131 tys. zł z wpłat klientów – zapadł wyrok w tej sprawie
fot. Krzysztof Gwizdała Prokuratura w czerwcu skierowała akt oskarżenia przeciwko 28-letniej legniczance Dorocie M., która jako kasjerka w firmie przyjmującej do zapłaty rachunki za małą prowizją (1,5 zł) przywłaszczyła – namówiona przez swojego konkubenta – ponad 131 tys. zł.
istotne.pl prokuratura, sąd

23 listopada br. zapadł wyrok w tej sprawie. Kobietę skazano na 2 lata pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na 5 lat. Jej partner zaś usłyszał wyrok 2 lat bezwzględnego więzienia. Skazanych zobowiązano też do solidarnego naprawienia szkody ustalonej na prawie 115 000 zł.

Jak ustalono, kobieta w punkcie kasowym prowadzonym od 2009 r. pracowała od 2011 r. Z uwagi na rzetelność i sumienność zyskała zaufanie swoich pracodawców. Zmieniło się to w 2014 r., kiedy to Dorota M. za namową swego życiowego partnera i współoskarżonego 32-letniego Dawida O. zaczęła przywłaszczać pieniądze pochodzące od wpłacających. Mężczyzna – karany wcześniej za oszustwa, za które odbywał już karę pozbawienia wolności (zakład karny opuścił w marcu 2013 r.) – twierdził, że gotówkę zainwestuje, zapewniając rodzinie w przyszłości dostatnie życie (para ma wspólne dziecko).

Oskarżona dała się przekonać i w ciągu 2014 r. przywłaszczyła pieniądze pochodzące z wpłat dokonanych przez 328 osób na łączną kwotę ponad 131 000 zł. Gotówkę przekazała współoskarżonemu.

Oszustwa wyszły na jaw, gdy klienci punktu kasowego zaczęli dostawać wezwania do zapłaty. Wówczas pracodawcy kobiety przeprowadzili kontrolę i ujawnili skalę oszustwa. Zażądali zwrotu gotówki. Gdy okazało się to niemożliwe, złożyli zawiadomienie o przestępstwie. Osoby wpłacające pieniądze odzyskały je, albowiem punkt kasowy był ubezpieczony.

Dorota M. przyznała się do popełnienia przestępstw i złożyła obszerne wyjaśnienia. Groziła jej kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Ww. nie była wcześniej karana. Dawida O. oskarżono o paserkę. Za czyn taki groziła kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Ponieważ jednak Dawid O. jest recydywistą, groziła mu kara surowsza, bo w wymiarze do 7 lat i 6 miesięcy. Ww. także przyznał się do popełnienia przestępstwa i złożył wyjaśnienia, deklarując chęć dobrowolnego poddania się karze. Prokurator nie przystał jednak na takie rozwiązanie. Dawid O. obecnie odbywa karę więzienia w innej sprawie.

Sprawę rozpoznał Sąd Rejonowy w Legnicy.

Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy/ii