Kompania "Commando"

Kompania
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Sobotnie przedpołudnie 25 września 1993 pozostanie na długo w pamięci uczestników niecodziennej uroczystości.Oto najpopularniejsza w naszym mieście jednostka "Czerwonych Beretów" została uhonorowana nadaniem prawa kontynuowania tradycji Kompanii "Commando".28 sierpnia 1942 roku gen. Sikorski podpisał rozkaz, w którym polecił sformować kompanię "Commando". Przydzielono ją do składu 10-th Inter Allied Commando jako 6-th Troop. Liczyła 82 żołnierzy i oficerów. Wszyscy zostali przeszkoleni w słynnym ośrodku brytyjskich komandosów w Achnaccarry. 13 grudnia 1943 roku weszła do walki w Apeninach Neapolitańskich, a później były m.in. obrona Pescopennataro i walki nad dolnym biegiem rzeki Garigliano.Po wycofaniu z frontu i uzupełnieniu strat kompania przeszła w kwietniu 1944 roku pod rozkazy gen. Andersa dowódcy II Korpusu PSZ. Pod Monte Cassino złożyła obfitą daninę krwi. Do 18 lipca kompania straciła prawie 80 procent stanu.Ponownie wycofana z frontu, po uzupełnieniu strat została przemianowana w 2 Batalion Komandosów Zmotoryzowanych.Wyjątkowe męstwo i poświęcenie polskich komandosów zostało docenione nadaniem żołnierzom m.in. jednego Krzyża Złotego i dziewiętnastu srebrnych Orderów "Virtuti Militari".Na uroczystość przekazania tradycji przybyło 25 września pięćdziesięciu byłych żołnierzy I Samodzielnej Kompanii "Commando" i 2 batalionu Komandosów Zmotoryzowanych mieszkających w kraju, w Wielkiej Brytani, w USA, Kanadzie i RFN.Zameldowało się wielu byłych żołnierzy 62 kompanii, zarówno tych, którzy pełnią aktualnie służbę w Wojsku Polskim, jak i emerytów. Wcale nie małą grupę stanowili harcerze współpracujący na co dzień z 62 kompanią oraz młodzież bolesławieckich szkół. Wraz z przełożonymi z Dowództwa Śląskiego okręgu Wojskowego, Garnizonu i przedstawicielami władz samorządowych miasta stan osobowy kompanii uczestniczył najpierw we mszy świętej celebrowanej przez Dziekana SOW ks. mjr Waldemara Irka. Obecni byli także bliscy żołnierskim sercom księża Wojciech Mroszczak (niedawno mianowany kapitanem WP), oraz prałat Władysław Rączka. Część zasadnicza uroczystości odbyła się na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego. Na trybunie honorowej miejsca zajęli m.in.: Szef Oddziału Wychowawczego SOW płk Roman Dąbrowski, Szef Oddziału Rozpoznawczego płk Krzysztof Kajdas, Dowódca Garnizonu płk Stanisław Chwojnicki, przedstawiciel Ministra Obrony Narodowej mjr Tadeusz Krząstek, Prezes Honorowy I SamodzielnejKompanii Komandosów ppłk w stanie spocz. Stefan Zalewski, Prezes Koła Komandosów w Polsce kpt w stanie spocz. Andrzej Groelle. Zastępca Szefa Sekcji Halifaksu w Anglii Stanisław Wawrzyńczak i Prezydent Miasta Józef Król.Po okolicznościowych przemówieniach nastąpiło odczytanie postanowienia Ministra Obrony Narodowej o przejęciu tradycji oraz przekazanie przywiezionego z Anglii sztandaru. Wśród licznych pamiątek przekazywanych bolesławieckiej kompanii na ręce jej Dowódcy mjr Ryszarda Marcińca cennym jest order Krzyż Srebrny Virtuti Military jednego z żołnierzy.Uroczystości dodał blasku występ zespołu pieśni i tańca "Bolesławiec", popis wokalny Agnieszki Kubicz oraz pokaz musztry porannej orkiestry wojskowej ze st.chor. Janem Chojniackim jako tamburmajorem. Żołnierze kompanii ze swej strony zademonstrowali cząstkę swoich umiejętności podczas efektownego desantu grupy specjalnej ze śmigłowca na dach Kino-Teatru "Forum", a następnie zejściu przy użyciu lin na plac i elementy walki wręcz. Duże wrażenie wywarły na widzach pokazy karate oraz skoki spadochronowe. St.chor. Adam Swiąder, chor. rez. Marek Sobczyk i st. sierż. Ryszard Rzońca precyzyjnie lądowali przed trybuną.Po zakończeniu uroczystości, za orkiestrą, kompanią honorową i pocztami sztandarowymi żołnierze przeszli ulicami miasta do rejonu zakwaterowania. Miała tu miejsce jeszcze jedna podniosła uroczystość. Odsłonięto pomnik ku czci komandosów polskich poległych w kampanii włoskiej w latach drugiej wojny światowej. Złożono wieńce i kwiaty.Zorganizowanie tej uroczystości było możliwe dzięki życzliwości płk Mieczysława Rosińskiego oraz wielu pragnących zachować anonimowość sponsorów i ludzi dobrej woli. Bez wsparcia tych ludzi trudno wyobrazić sobie sfinalizowanie tak wspaniałego przedsięwzięcia – znakomitej lekcji patriotyzmu, dzięki której można było poznać jeszcze jedną kartę historii oręża polskiego.